niedziela

Moja pracownia jest tam, gdzie ja jestem.

Podczas ostatniego remontu miałam nadzieję, że uda mi się wcisnąć w kącik małe biurko tylko do mojej dyspozycji. Nie udało się, nadal zawłaszczam wieczorami stół kuchenny na scrapowanie, a z robótkami rozsiadam się na kanapie.



Jak się chce zawsze znajdzie się sposób. Mieszkanie żyje moją działalnością, a ja staram się tylko, żeby domownicy się nie potykali o kłębki i  nie nadziewali się na szydełka. Pomagają mi w tym kosze, pudła i pudełka. Ostatnio zakupiłam druciany koszyk do zawieszenia na ścianie, żeby mieć coś niecoś pod ręką. Jesień natchnęła mnie do zrobienia kilku zdjęć.




 Uwielbiam mój kącik jadalny w kuchni i spędzm w nim sporo czasu. Zajmuję się tu  rachunkami, planuję zadania i tworzę scrapkarteczki.

6 komentarzy :

  1. Mam to szczęście, że od prawie roku mam swój kącik do szycia. Powiem Ci,ze to luksus jest. Wczesniej tez moje rzeczy były wszędzie. Ważne żeby znaleźć na wszystko miejsce,a nie jest to łatwe jak się ma tyle hobby i różnych zajęć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, zdarza się, że szukam czegośbo zapomniałam gdzie schowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu, czasami i ogromna pracownia nie pomoże, gdy brakuje talentu lub chęci. A Ty jesteś kreatywna mieszcząc się w kącikach, co lepsze?
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A już myślałam że tylko ja mam wszędzie porozkładane swoje szpargały :) Na stole w salonie, pod telewizorem w pudełku, na komodzie w pudełku w szafie w pudełku...

    OdpowiedzUsuń