środa, 26 września 2018

MLM samo zło, sklepy samo dobro???

 Kto na mnie zarabia.

 Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale  mlm jest bardzo popularną formą dystrybucji na zachodzie.
 W Polsce niestety gorzej to wygląda.
Szkoda, że nie miałam okazji wcześniej poznać nikogo związanego z mlm i  że nikt mnie wcześniej nie zaprosił  do grupy. Nigdy też nie miałam okazji spotkać na swej drodze nawiedzonego sprzedawcy z mlm, przed którym musiałbym uciekać. Słyszałam o firmie na A i firmie na O, jednak sądziłam, że tam działają tylko konsultantki. Takiej z prawdziwego zdarzenia także nie spotkałam. Raczej dostawałam  katalog kosmetyków, których nie znałam i tyle. Rozważałam nawet  przez chwilę, zostanie konsultantką, jednak  uznałam wówczas, że nie jest to zajęcie zbyt opłacalne, zwłaszcza że przypomniałam sobie, że jestem kiepskim sprzedawcą.
Dzisiaj więc moje nowe przemyślenia i nowe fakty, które odkryłam.
Czy my to znaczy mój mlm, wykorzystujemy naiwnych ludzi, zarabiając na nich? What??? Za tym pytaniem kryje się osoba,  która nie chce, żeby ktoś na niej zarobił. Ok, jeśli tak, to niech broń boże nie kupuje niczego w sieciówce, bo tam też zarabiają na ludziach. Dziwne? Nie, bo jak się zastanowić, wszędzie ktoś na kimś zarabia. W sklepie, w pracy, banki na przykład zarabiają na grzesznej onegdaj lichwie, czyli zarabiają na ludziach udzielając pożyczek na procent.
Szczerze, nie lubię sieciówek i banków, chodzę czasem, bo nie mam wyboru.  Omijam też w nich wszelkie ekstra promocje i proszę zgadnijcie dlaczego. Plus, jaki w nich widzę to miła obsługa. Nigdy nie zdarzyło się, żebym poczuła się w R niekomfortowo. Szkoda tylko, że dzięki moim zakupom kosmetycznym pani ekspedientka nie zwiększy sobie zarobków i nie awansuje, a ja, mimo iż sporo  kupiłam i poleciłam świetne odżywki do włosów moim koleżankom, też zostałam bez profitu. Sklep jednak zarobił na mnie i dzięki mnie na moich koleżankach, no i co ?Nic, normalna rzecz.

Kto ma korzyści? Biznes w kapciach.

Wracając do mlm,  u nas wygląda to niby podobnie, a nawet i lepiej. Bo gdy zaczęłam zaopatrywać się niezbędne kosmetyki typu żele, mydła, pasty, kremy itd on- line, odpadło mi odwiedzanie  sklepów. Oszczędzam czas na dojazd i zamawiam sobie, siedząc w fotelu z kubkiem kawy.  Chętnie korzystam z tego, bo po sklepach chodzić nie lubię i unikam tego ostatnimi czasy jak ognia. Super jest to, że od początku kupuję wszystko z rabatem, nawet gdy dany produkt jest akurat w promocji. Kiedy zapędzę się i wypełnię wirtualny koszyk po brzegi, mogę skorzystać z dodatkowych bonusów i kupić sobie ekstra produkt za kilka złotych. Mogę, ale nie muszę, przyznam się, że nigdy nie kupuję czegoś, czego nie potrzebuję, tylko dlatego, że jest na to promocja. Co więc zrobiłam? Zamiast w popularnym sklepie, zrobiłam niezbędne zakupy ze zniżką na stronie  Oriflame.
 Oriflame poleciła mi koleżanka, która między innymi dzięki moim zakupom,  otrzyma  kilka procent prowizji, co mnie akurat bardzo cieszy. Ja również skorzystałam, na rabacie i ofercie specjalnej. Kupiłam ślicznie pachnącą wodę toaletową i kulki brązujące za ułamek ceny handlowej.
Aha, przy małych zakupach, zamiast opłaty za przesyłkę można wybrać jeden z proponowanych w danym katalogu kosmetyków, które są w cenie zbliżonej do opłaty przesyłkowej i tym sposobem czuję się jakbym miała przesyłką za  darmo. Uwielbiam tę opcję. Większe zamówienia oczywiście bez przesyłkowych opłat:)
Na dzisiaj tyle, ściska, was:)



9 komentarzy :

  1. Kiedyś nie wiedziałam co to jest marketing wielopoziomowy i nie zastanawiałam się kto na kim czy na czym zarabiam. Fajnie wyjaśnione Gosiu :) ka też nie lubię zakupów chociaż Lubie nowe rzeczy hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpadłaś. Dzięki za komentarz:)

      Usuń
  2. Ha ja też gryzę ten temat - na razie powoli :) Ale coraz bardziej mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super,dzięki temu wpisowi co nieco rozjaśnia się w głowie. Fakt, wokół tego typu sprzedaży narosło wiele stereotypów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu najważniejsze , abys Ty to czuła, bo chyba nie każdy sie nadaje do takiej pracy. Ja na pewno nie!!! Sprawdzałam.
    Bądź w zgodzie z własnym
    Sumieniem i serduchem i niech Ci sie uda!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak nie sprawdziłaś. Widziałaś wszystko z boku i tylko z jednej strony, ale rozumiem Twoje zadanie. Żeby sprawdzić, trzeba wszystko zobaczyć od środka. Dziękuje i pozdrawiam Elu:)

      Usuń
  5. Ciekawy artykuł
    Dzięki, będę odwiedzać:)

    OdpowiedzUsuń