środa, 5 września 2018

Dlaczego Teamwork? cz.1

Słyszałam gdzieś, że Polacy wolą zaciskać pasa, niż szukać dodatkowego dochodu. Zaciskanie pasa   znam, ale ile można. Zaczęłam rozglądać się za dodatkowym zarobkiem.
Postanowiłam  na przykład, że  zostanę tajemniczym klientem.


Zarejestrowałam się na odpowiedniej stronie, wykonałam pierwsze zadanie, żeby udowodnić, że się nadaję. Na stronie jest też nieco do wypełniania, a zleceniodawca zwraca uwagę na pisownię, wymaga kultury i wystrzegania się błędów. Okazało się,  że pospieszyłam się zbytnio. Przyświecała mi wizja nieskomplikowanego zajęcia, zaczerpnięta z prasy kobiecej lat 90 -tych,  którą miałam w pamięci, a tu czasy się zmieniły i trzeba nagrywać. Nie wystarczy pomarudzić przy kupowaniu i obserwować, czy obsługa żwawo się rusza. Trzeba nagrywać i zdjęcia cykać. Auć, z szoku nie dopytałam,  na jaki sprzęt te cyrki cyfryzować i czy wystarczy nagranie audio, czy raczej video.
Już się widzę oczyma wyobraźni jak z małżonkiem w salonie samochodowym, odgrywam  rolę na miarę szpiega z krainy deszczowców i nagrywam po kryjomu całe widowisko na komórkę. Tak na poważnie, bardzo niekomfortowo bym się czuła. Profity natomiast w żadnym razie nie wynagradzały dodatkowego obciążenia psychicznego. Odpadłam w przedbiegach.
A może praca dodatkowa na godziny. Okazyjne pilnowanie dzieci albo sprzątanie. Cóż, szczęścia i tu nie miałam, zapominałam sprawdzać ogłoszenia i w efekcie trafiałam głównie na oferty bardzo kolidujące z moim etatem, który bądź co bądź mi odpowiada.
No to może bardziej realna praca, na przykład w weekend, na przykład w  nocnym monopolowym ?


Uuu, też bym się nie czuła komfortowo. Niesamowite, komfort psychiczny i fizyczny okazał się dla mnie ważniejszy niż kasa no, chyba że pospolitym leniem jestem, nie wiem.
Męczyłam się zatem bez kieszonkowego (pobory w całości przeznaczone na chlebek i takie tam... ), i obmyślałam plan napadu na bank spółdzielczy w Pcimu Dolnym gdy napisała do mnie Kasia B. Akurat w momencie gdy miałam zainwestować w czarną, bawełnianą włóczkę na kominiarki hand made. cdn




8 komentarzy :

  1. Uwielbiam jak piszesz :):) czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  2. No kochana. Tej historii nie znałam. Tajemniczy klient hehe :) czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, tak mi na wesoło tekst poleciał:)

      Usuń
  3. Ojej, zapowiada się intrygująco! Świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny tekst :) Też miałam kiedyś propozycję zostać tajemniczym klientem, ale to też zdecydowanie nie dla mnie.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też kiedyś byłam. Ej cały czas się śmiałam jakoś nie mogłam zdobyć się na powagę- do niczego byłam jednym słowem :)

    OdpowiedzUsuń