wtorek, 28 sierpnia 2018

Mój przyjaciel- planer.

Prawda jest taka, że nigdy nie lubiłam planować. Prawdopodobnie w głębi siebie bałam się, że będę musiała je wszystkie zrealizować, a jak mi się odechce, to będę miała sobie za złe.

Jako taki plan miałam zawsze w głowie, a wszelkie pomysły i pojawiające się zadania ogarniałam na bieżąco. Resztę, zwłaszcza sprawy nieprzyjemne odkładałam, póki się dało. Dobrze, że mąż sprawdza się w roli niezawodnej przypominajki.



ale... teraz przyszła zmiana..... i szpak goni pawiana


Stało się, nic nie trwa wiecznie. Kupiłam planer. śliczny, elegancki, rzekłabym wypasiony, cokolwiek to znaczy.
Skończyła się era polegania na swej pamięci, nastałam nowa JA. Zorganizowana i zaplanowana kobieta sukcesu.



a na co ci on Małgorzato, możecie mnie spytać

Na pewno nie po to, by menu tygodniowe planować, choć i na menu miejsce w nim zapewniono, co zapewne się przydaje, choć na chwilę obecną nie mnie.
Planer jest mi potrzebny do planowania dzień po dniu zadań, które są konieczne do tego, by osiągnąć sukces w biznesie.
Jaki by on nie był, znaczy ten biznes, pracować trzeba, chuchać, dmuchać i nie ustawać nawet wówczas gdy efektów jeszcze nie widać, bo w końcu będą. Jest to udowodnione naukowo, zaręczam.


Czy planowanie się sprawdza ?

W przypadku, kiedy ma się dużo drobnych czynności do wykonania i jest obawa, ze czasu nie starczy, albo pominiemy coś ważnego, jak najbardziej. Mnie czasu specjalnie nie brakuje, dlatego zapiski spełniają u mnie rolę sekretarki i przypominają mi co mam robić i nie omijać chimeryczne rzeczy mało przyjemnych. Rzut oka i wiem na czym stoję. Nie tracę czasu na przypominanie sobie i zastanawianie się, czy to już wszystko, czy jeszcze nie, odhaczam i lecę dalej.
Faktycznie mogę dziś stwierdzić, że pewne rzeczy dzięki niemu stały się prostsze, a nawet to, że zwiększyło mi się poczucie bezpieczeństwa. Nie raz i nie dwa trawił mnie niepokój o sprawy niezałatwione, które majaczyły gdzieś w oddali. Teraz są zapisane, potem załatwione, odhaczone i po bólu.
Pozdrawiam was serdecznie:)

3 komentarze :

  1. Małgosiu, ale się wstrzeliłyśmy (u mnie będzie o tym na początku września)
    kochana ja bez tego nie żyję, mam od kilkunastu lat, ale nie taki wypasiony, tylko własny "))
    twój jest zabójczo przystojny
    Pomaga, wspiera, przypomina i jest najlepszym przyjacielem zabieganej kobiety
    Brawo TY.
    och no cudny on - pozazdroszczę ci troszkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Zżera mnie ciekawość CO TO za biznes otwierasz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry planer to podstawa w organizacji w zabieganym świecie i w każdej pracy :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń