środa, 2 maja 2018

Zielona krowa na różowym tle, czyli o tym jak z gruszki zrobiłam krowę.

 Połączenie zieleni i różu od lat było dla mnie sztandarowym przykładem  niegustownego i wariackiego połączenia kolorów, na który, co tu kryć, nigdy nie było mnie stać.  W sensie przywdziania czegoś podobnego na grzbiet. Nie mniej jednak seledynowy krawat w różowe smoki rozweselał mnie najbardziej. Dzisiaj nastało inne i  gdybym trafiła na  różową koszulkę  w seledynowe nie koniecznie smoki, założyłabym ją z przyjemnością.

obraz z krową w kwiatach

Jeszcze o  kolorach.

Mama mawiała, że czerwony z zielonym się gryzie. A tulipan? Mamusiu, w tulipanie też się gryzie? Jakoś nie byłam przekonana. Zwłaszcza że miałam ukochaną plisowaną spódnicę w szkocką kratę i tam zielony z czerwonym przeplatały się w zgodzie.
Kolory mają swoje czary i mają mary.  Przykład, kolega nosił do szkoły paskudny (tak to wtedy odbierałam) brązowo zielony sweter, który do dzisiaj podsuwa mi natrętną myśl, że to połączenie kolorów jest fatalne. Anioł z Alternatywy 4 nazwał je dosadnie, g...no w trawie. Gdy słyszę brąz z zielonym, widzę sweter kolegi, jak żywy.  Tylko jak się trochę otrząsnąć, strzepnąć natrętne wspomnienie i głębiej zastanowić, ładna brązowa sofa na tle zielonej ściany...będzie wyglądać świetnie.
Innym przykładem zaskakującej dla mnie dwójki kolorów był błękit z beżem, czy też jasnym brązem. Dla większości klasyk, a mi  umknęło. Pamiętam, że byłam szczerze zaskoczona, gdy dotarło do mnie, że te kolory do siebie pasują.  Zresztą, gdy się ma dwadzieścia lat, nie przepadała za czymś takim jak brąz, czy beż. Beżem zaraża się człowiek znacznie później.
Różowy i błękit zestawiałam zawsze z szarym, ewentualnie białym i do głowy by mi nie przyszło, żeby spróbować inaczej, na przykład z czarnym. No tak, ale czarnego to ja nigdy nie lubiłam na sobie. Dodawał mi lat i wygląd chorego.

Krowa w kwiatach.

O tym, że uwielbiam krowy, pisałam nie raz. Na podobraziu, na którym kiedyś namalowałam gruszkę, wypaćkałam krowę. Jest zielona,bo gruszka była zielona, ale dodałam jej odrobinę kolorów. Tło jest różowe, co niekoniecznie widać dobrze na zdjęciach. Jak widać kwiatów, to już w ogóle nie potrafię malować.

obraz z zieloną krową


Nie wiem jak wy, ale ja już uwielbiam moją wege krówkę:)





15 komentarzy :

  1. Fajnie wyszło. Lubię Twoje pomysły - są odważne i pozytywnie zwariowane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tą krową mnie rozwaliłaś! Jest GENIALNA!!! I przy okazji wyszło, że potrafisz całkiem fajnie malować, kwiaty też, nie kokietuj, że nie, jak dla mnie wyszły zawodowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pamięci i natchnienia nie maluję niestety. Muszę mieć dany obrazek pod nosem. Szkic krowy miałam z internetu:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba, na żywo nie jest taka żarówiasta:)

      Usuń
  4. Świetny obraz, krowa wygląda pięknie i ten róż pasuje :) a i kwiatki, przecież wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  5. Udała Ci się ta przeróbka niesamowicie pomysłowo. Jest pomysł i oryginalność:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz swój styl! I świetnie Ci wszystko wychodzi:) Krowa jest obłędna! Uwielbiam takie klimaty:)
    Dobrych dni Gosiu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały obraz ! Kiedyś też lubiłam rysować i kilka moich prac jeszcze mam w domu :)
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha bardzo fajny pomysł z przerobieniem obrazu - krowa jest niezwykle pozytywna.

    OdpowiedzUsuń