czwartek, 5 kwietnia 2018

W zasadzie już z górki. Pierwsze foty poremnontowe.


living po zmianach

Witam was ciepło po krótkiej przerwie, przyznam  nieśmiało, że przerwa w blogowaniu była przyjemna i nie tęskniłam za tym specjalnie, co nie znaczy, że o do was nie zaglądałam po cichu.
Prace remontowe rozwlekły się nam do granic możliwości, jeszcze nigdy się tak nie ociągaliśmy z robotą. Swoją drogą kłopotów i niespodzianek było całkiem sporo.  Nowe lampy nie chciały świecić, bo ich cienkie kabelki wsunięte do kostki z grubszymi wystającymi z sufitu, wysuwały się niezauważalnie, powodując moją konsternację, egipskie ciemności i wkurw męża, któremu omdlewały ręce od tej koronkowej roboty. Pomogła wymiana kostki, szkoda tylko, że po trzeciej próbie.
O odpadaniu gładzi pisałam, o… zasłony, które pracowicie skracałam, zwężałam i wymieniałam im szlufki, okazały się nierówne. Jedna jak na złość jest krótsza. Dobrze, że zostawiłam zapas, bo cholery na pewno jeszcze skurczą się w praniu.
TV też dostarczył mi uciechy. Po zamontowaniu na ścianie zawisł krzywo, mimo mierzenia i poziomowania. Śmiesznie wyglądał  i zastanawiałam się  nad tym, czy da się to poprawić, czy trzeba się będzie przyzwyczaić. Chwała mężowi, że nie trzeba było się przyzwyczajać, bo wyregulował zwis jak trzeba i teraz jest prosto.
Kupiliśmy też za mało łączników do listew przypodłogowych, po które pojechaliśmy drugi raz, ale tym razem zapomniałam kupić listew podłogowych, łączących pomieszczenia w progach. Miałam je w ręku, ale gdzieś odstawiłam i… wycieczka zaplanowana.
Nadal półki nie są przykręcone, brakuje lamp przy łóżku, a wszędzie gdzie dociera światło, stoją kwiaty. Mąż nie wie o trwającej modzie na urban jungle, ale wpisał się w trend znakomicie. Mnie natomiast brakuje nieco miejsca na dekoracje i głowię się, żeby były, ale nie zagracały pomieszczenia.
Daję parę fotek na gorąco. Brakuje jeszcze paru rzeczy, po kątach leżą narzędzia, ściany puste, ale da się mieszkać.

prawie koniec remontu














18 komentarzy :

  1. super te lampy! w ogóle bardzo przyjemnie to wszystko wygląda :) myślę, że jeszcze jak machniesz swoja czarodziejską różdżką i pojawią się dekoracje, to już w ogóle będzie super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)Niepewność jednak była:)

      Usuń
  2. To jest salon, w którym można prawdziwie wypocząć. Niebiańska kanapa wygląda na baaaardzo wygodną. I te lampy, zakochałam się... Zdradzisz gdzie kupiłaś? Dużo kwiatów, zgrabny miks starego z nowym, Właściwie podoba mi się wszystko:) Dobra robota. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba. Lampy są naprawdę super i kanapa piękna. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest super ! Piękny kolor kanapy wybrałaś. Cudowny dywan i stoliki scandi. Kwiatki dodają całości charakteru. Bardzo mi się ta metamorfoza podoba :) Brawo Gosiu !
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohhh ile kwiatów!! Umieram z zazdrości!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. wow !!! beautiful and so lovely work :) i really like your good idea so much.Thank for sharing.

    หนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przytulnie. A jaki kolor na ścianach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ścianach prawie biały z minimalną szarą przecierką:)

      Usuń
  8. Uwielbiam takie metamorfozy :) sofa, lampy, dywan, wszystko dobrałaś gustownie, wszystko świetnie ze sobą zagralo, pasuje też do Twojego stylu, który wpisuje się w scandi i boho:) kolor sofy rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie! Faktycznie niezła urban jungle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super się zapowiada i w moim klimacie :) Dużo podobnych elementów będę miała gdy już niedługo zacznę remont w moim mieszkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Remonty? nic mi nawet nie mów- ciężki temat. U mnie od 3 miesięcy jest umywalka nieprzysilikowana po tym jak mąż próbował się dostać do rury pod szafką - jakoś nie mogę męża zmotywować do dokańczania prac kt rozpoczął.

    OdpowiedzUsuń