sobota, 21 kwietnia 2018

Stary kilim- powrót


Rzadko tu bywam, bo czas spędzam głównie na drapaniu się i smarowaniu maściami. Moja atopowa skóra wiosną zwariowała i nie chce być piękna. Wytrąca mnie to z równowagi i nie mam melodii do tworzenia, ale o kilimku miało być.

Plącze się ów kilimek po domu i blogu, że dotąd nie wiadomo gdzie spoczął i co się z nim dzieje. Gdy  patrzę na ten przedmiot, czuję jednocześnie przyjemność i obawę. To drugie zapewne stąd,  że spodziewam się kręcenia nosem takich jednych, gdy toto zawieszę.
Historia kilimu trochę się skomplikowała, bo najpierw okazało się, że nie mam go gdzie powiesić. Następnie pełna rezygnacji, odcięłam od niego kawałek na poczet obrazu i nie mogłam się zdecydować co dalej z resztą, na strych, czy kombinujemy. A może torba?
Co rusz przyglądałam się tej szmatce i zastanawiałam się jak ją wyeksponować i dać jej dalsze życie.
Zauważyłam przy okazji tego patrzenia, że frędzle są w złym stanie, więc zaświtał pomysł wymiany, zwłaszcza że poprzednio frędzlowe DIY wyszło mi doskonale. TUTAJ można zobaczyć.
Frędzle frędzlami, ale brzegi materii także pozostawiały wiele do życzenia, a z pewnością ten potraktowany nożyczkami.
Decyzja o ratowaniu szmatki zapadła i zrobiłam z kawałka makatki takie coś. Co myślicie? Wersja kąta sypialnego bez ozdobnika lepsza? Czy jednak z makatką po lifingu?
Zamysł był taki, żeby ją trochę odmłodzić i upiększyć jak się da.
Niebieskie okienka i kilka innych drobiazgów wzmocniłam i podkreśliłam haftem.
Wrzucam raz jeszcze kilka kadrów pokoju po remoncie, ale nie wiem czy udało mi się uchwycić jego urok. Między oknami stoi drabinka z bambusowych tyczek, na której spoczęła girlanda żarówek, zwisająca wcześniej na karniszu.
Sofę okryłam częściowo moim pierwszym patchworkiem z powodu psa, który nie uszanuje tego, że nowa i pcha się miedzy poduchy. Teraz słodko pochrapuje, urwis jeden.
 Nowy nabytek, dziwna odmiana sansewiery. Jest twarda jak kamień, a brzegi liści wyglądają jak zdrewniałe.
Pozdrawiam was ciepło:)

16 komentarzy :

  1. Wasz pokój co raz bardziej mi się podoba :) Kilim fajny, a jak Ci się znudzi, to zawsze możesz zmienić/zdjąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz przytulniej u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Otaczajmy się tym, co lubimy i co nam się podoba :) Moim zdaniem kilim jak najbardziej odnajduje się w tym wnętrzu. W pewnym sensie pełni rolę zagłówka. Szkoda, że nie zrobiłaś zdjęć-zbliżeń na niego. Jestem bardzo ciekawa go z bliska :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie wiem skąd mi się bierze ta słabość do kilimów:)

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się u Ciebie i pomysł na kilim jak najbardziej trafny, pasuje do tego miejsca. Stworzyłaś bardzo przytulną i jednocześnie na czasie przestrzeń domową. Super !!!
    Miłego weekendu :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilim fajnie skomponował się z dywanikiem. Lubię do Ciebie zaglądać, bo tworzysz wnętrza z artystycznym polotem, u mnie pod tym względem trochę wieje nudą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś samo wyszło, chyba dojrzałam:)

      Usuń
  6. Jak dla mnie zdecydowanie lepiej bez. Już pisze dlaczego: bo co za dużo to niezdrowo. I plakaty i kilim i wzorzysty dywan. ALE to ja minimalistka (co prawda wybiórcza, ale zawsze ;) ).. najważniejsze, żeby Tobie się podobało. :)

    Serdeczności przesyłam!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty wiesz, że ja z makatkami i kilimami się lubię, więc dla mnie lepiej Z <3
    A jak to fajnie zawiesiłaś, na drążku??
    Ale masz ładną zieleń za oknem i to stare drzewo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na drążku wyszperanym na strychu, który wsparłam na lampkach. Może trochę prowizorka, ale bez dziur i łatwe do zmian. Owszem widok mam niezły, dużo zieleni. Drzewa stare, bo Ujeścisko też jest stare, podobno Napoleon tędy szedł. Tam gdzie teraz netto i lidl, był niewielki zagajnik, a przy drodze rosły potężne drzewa, które wycięto.

      Usuń
  8. Wiesz, muszę Ci się do czegoś przyznać - nie przepadam za tego rodzaju kilimami, ale u Ciebie mi się podoba :) Na czym to polega nie wiem, ale nadaje temu kątowi przytulności i uroku, i śmiem twierdzić, że z kilimem jest lepiej niż bez:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Klimek świetny. Taki retro . Pasuje do całości :)
    Ps ostatnio chodzę na spotkanie z dziewczynami - i jak to na takich spotkaniach gadamy o dzieciach, o zdrowiu. I wypłyną temat atopowej skóry. Jedna laska wyleczyła syna (półtorej roku męczyła się maściami ze sterydami ) w 3 miesiące używając kremu ziołowego. Druga sama sobie cerę wyprowadziła bo też miała problem z nią. I to z jednej firmy kosmetyki. Jak chcesz wiedzieć coś więcej pisz do mnie na priv. :) Może i Tobie to pomoże :)

    OdpowiedzUsuń