środa, 11 kwietnia 2018

Kąt sypialny w livingu.

sypialnia w livingu


Dzisiaj i ja mogę stwierdzić, że marzenia się spełniają. Nigdy nie miałam sypialni,  nigdy też nie miałam własnego pokoju. Nieprzyzwyczajona do wygód, szybko się dostosowuję i potrafię się izolować nawet w tłumie, jak jest mi to potrzebne.
Nie powiem, ale blogosfera trochę zaostrzyła mój apetyt na fajniejsze i wygodniejsze kąty i w końcu się spełniło. Uwielbiam nasz nowy pokój, living połączony z sypialnią. Bardzo mi się podoba to połączenie. Jest luzackie i jednocześnie efektowne. Miałam  wybór, zamiast kąta sypialnego, mogłam urządzić kąt jadalny, jednak mam takowy w kuchni, więc stąd moja decyzja. Cudów nie oczekujcie, bo to mój debiut i w dodatku prawie bez kosztów. Nowe są tylko lampki, reszta z zasobów.
Za stary dywanik  dałam 4 zł na wyprzedaży  w lumpeksie.
Nie ma zagłówka, choć był pomysł na sklejkę surową, sklejkę oklejoną lub kilim w starym stylu. W zasadzie dorobić można go zawsze, zwłaszcza wówczas, gdy ściana się podniszczy.
Aktualnie pracuję nad moim starym kilimem i reanimuję go, mając nadzieję, że wpasuje się w miejsce zagłówka.

kąt sypialny w salonie

pokój podzielony na strefy


Dziękuję wam za odwiedziny i miłe słowa w komentarzach i do następnego.


17 komentarzy :

  1. Bardzo fajne, nieszablonowe rozwiązanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo oryginalnie, że postawiłaś na tradycyjne łóżkow living roomie. Komfort spania jest nieprównywalny z żadną rozkładaną kanapą.

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany! Bardzo fajnie to wymyśliłaś. Takie rozwiązanie raczej rzadko się spotyka, bo salon to ma być salon ;) Ale przecież wszystko można! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja salonem nazwałbym pomieszczenie okazałe i reprezentacyjne, mój to zwykły pokój dzienno-nocny:)

      Usuń
  4. Ładnie Ci się to skomponowało kolorystycznie razem z sofą :-) Ja bym jedynie przestawiła ten kosz-szafke z lewej na prawą stronę, żeby przy wstawaniu nie było potrzeby przeskakiwania nad drugą osobą. Przez wiele lat też tak spaliśmy, ale odkąd mamy łóżko "wolnostojące" dopiero zauważam jakie to było męczące:-O
    Pozdrawiam, Marlena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jak wstaję miłego już nie ma w domu i wystarczy się przeturlać do brzegu:)

      Usuń
  5. Łał!!! No cudnie <3 Faktycznie dobry pomysł zamiast jadalni, skoro masz fajny kąt w kuchni. A skąd różowa narzuta z frędzelkami na łóżku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, narzuta z netto, ale już dawno:)

      Usuń
  6. Bardzo przyjemny kącik Ci wyszedł - taki wypoczynkowo-sielski:) i jak najbardziej podzielam opinię, że łóżko to podstawa, w końcu gości nie przyjmujemy codziennie, za to ważne byśmy codziennie byli porządnie wyspani - pomysł z łóżkiem w salonie uważam za bombowy!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne i funkcjonalne połączenie pokoju dziennego z sypialnią !
    Ja mam sypialnię w pokoju biurowym, ale i też korzystamy z narożnej kanapy w salonie.
    Pięknie dobrałaś kolory, wszystko do siebie pasuje i jest pięknie.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubiłam oglądać tego typu rozwiązania w skandynawskich kawalerkach, wydawały mi się tak bardzo przytulne :) teraz będę wpadać do Ciebie i chłonąć ten klimacik. Jest cuuudnie, no i te kolorki, i lampki do czytania, i półeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiu Droga! Bardzo lubię zaglądać na Twojego bloga :), super kombinujesz i wszystko trafnie łączysz. Jest luz,jest szczerość, jest zabawa :)!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Super Ci wyszło! Taki kącik sypialniany to marzenie w każdym małym mieszkaniu :) Widzę że sporo będę czerpać inspiracji od Ciebie bo niedługo też czeka mnie urządzanie mieszkania po kosztach :) choć u mnie bez sypialnianego kącika :( Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A możesz pokazać jak to się ma do całości pokoju? Np. dla kogoś kto wchodzi do Ciebie na kawę? Bardzo mnie to interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja, wygląda cudownie. Nie zawsze potrzebna jest duża gotówka, żeby ładnie wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń