czwartek, 22 marca 2018

Uroki remontu w starym budownictwie.

Tak się złożyło, że przez całe życie mieszkam w starym budownictwie, choć się przeprowadzałam. Stan ten posiada sporo niedogodności, ale przyzwyczajona jestem i nie narzekam. Dla ludzi z bloków lokal taki jak nasz, nie jawi się z pewnością jako komfortowy i zdarza się, że słyszę uwagi na temat ogrzewania,  krzywych ścian i  ewentualnej wyprowadzki. Nudzą mnie one i traktuję je podobnie jak propozycje powiększenia biustu, czy doklejenia tysiąca rzęs do powiek.  Przemilczam.

remont w starym budownictwie

Generalnie nie przejmuję się, że czegoś zrobić się nie da, bo możliwości jest multum. Nie mamy na przykład terakoty na podłodze. Drewniane stropy z pewnością wymagałby specjalnych zabiegów, żeby takowe płytki położyć, ale na co mi one i raczej nie przepadam.  Żałuję tylko, że nie stać mnie na drewniane podłogi i muszę latać po panelach. Te, które mam, służą mi siedemnaście lat i nie przeszkadza mi ich minimalne zużycie. Wymiana w pokoju podyktowana jest ubytkiem po rozebraniu ścianki, a że podłoga bez progu wypływa swobodnie do przedpokoju, wymienimy ją i tam. Gdyby ode mnie to zależało, mogłabym dosztukować brakujący fragment i pomalować całość na biało. Ale cóż, kompromisy z wykonawcą, czytaj mężem, są wpisane w remontowanie. Nawet słyszeć o tym pomyśle nie chciał.  Najgorsze są jednak kompromisy z budżetem. Zamiast desek, panele, zamiast drewnianych okiem, pecefałki, zamiast lnianych zasłon, poliester, a zamiast wypasionej kanapy, wersalka z kerfura. A tak na poważnie, mam nadzieję, że zasłony będą bawełniane, a kanapa gdzieś się znajdzie.
Ostatnie, o czym chciałam wspomnieć to ściany, które przy każdym malowaniu wymagają wielu poprawek, skrobania, wygładzania i szlifowania. My w większej części odpuściliśmy sobie tę mękę i głaszczemy tylko sufity, całkowicie ignorując przy tym, natrętne niekiedy rady, by przykleić do nich styropian. Ściany natomiast traktujemy tapetami, wybierając grubsze i " mięsiste", które sprawdzają się idealnie. Przykrywają niedoskonałości i oszczędzają kupę brudnej roboty. Co odpada, się zeskrobuje i tyle. Sami skazaliśmy się na tapety, ale nie jest to bardzo straszne.
 Tapetę, jak zwykle wybrałam możliwie gładką, bez wzorków znaczy. Nie jest też zbytnio chropowata. Przyznam, że efekt na ścianie wart był ryzyka zakupu. Wygląda jakby ściany były prawie białe i tylko lekko przetarte szaro-zielonkawym betonem.
Jako, że wydostałam się z grubsza spod warstw pyłu, zrobiłam aż dwa zdjęcia.


10 komentarzy :

  1. Tak to już bywa przy remontach, a kompromisy z mężem są chyba najgorsze. Ja już się tego boję w przyszłości, tym bardziej że my dwa inne charaktery, dwa kompletnie różniące się od siebie gusta. Jakoś będzie trzeba to przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż.. kompromisy wpisane są w związki. Ale Ty na pewno to wiesz. :) A tapety? Tapety są fajne.. sama chciałam na jednej ścianie, ale że nie było takiej jak chciałam (imitującej biały mur), to pomalowaliśmy wszystko. Ahh.. lubie remonty etap planowania, potem wykonanie. Szkoda tylko, że PO nie sprząta się samo. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielam miłość do starego budownictwa, po latach mieszkania w deweloperskim "apartamentowcu" tym bardziej doceniam stare mury... A co do remontu to szybciutko Wam poszedł:) to znaczy wiem, że wszystko jeszcze nie skończone ale ściany to już bardzo dużo, zasłony i kanapa to już wisienka na torcie. To co Wielkanoc będzie w nowym entourage'u?

    OdpowiedzUsuń
  4. W remontach tak to już jest, że trzeba iść na kompromis z budżetem i mężem :))
    Mam nadzieję, że wszystkim się uporacie i będzie pięknie.
    Pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładną tapetę wybrałaś. A kompromis to drugie imię remontu - śmieję się zawsze, że drugi dom będę budować dopiero jak będzie mnie stać na wszystko co będę chciała ;) czyli pewnie nigdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. śmieszy mnie gadanie, że stare budownictwo jest 'fujskie', a 'NOWE TO ŁOOOO' Już wiele razy przekonałam się, ze to nowe bywa gorsze od starego. Podam tylko jeden przykład, który bawi mnie niezmiennie: moja Przyjaciółka mieszka w 'nowych' blokach (w tej chwili nie są już takie nowe ale budowane były jakoś pod koniec lat 90-tych). W kuchni ma rurę od gazu, która idzie centralnie przez środek ściany. W związku z tym aby uniknąć przeróbek kuchenka musiała stanąć na środku ściany. W przedpokoju mają krzywe ściany, że trudno było do nich dopasować jakąkolwiek szafę i jeszcze kilka detali. Tak więc czy stare, czy nowe - budowlańcy zadbali o poziom adrenaliny w naszych organizmach podczas ewentualnych remontów ;) Pozdrawiam i czekam na efekty końcowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pogodnej, radosnej i rodzinnej Wielkanocy!

    Pozdrawiam ciepło:)
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  8. My właśnie się remontujemy w kamienicy z początku XX wieku... Wszyscy się za głowę łapali, że zdecydowaliśmy się na mieszkanie w "takim czymś". A ja tak na prawdę chciałam w takiej starej kamienicy zamieszkać :) Zobaczymy jak będzie. Jak na razie uroki remontu to odkrycie tapet z lat 90. i ścian malowanych wałeczkami (pewnie 60.). Podłogi będą i panelowe i drewniane, ale mi zależało na tych krzywych... oryginalnych, prawdziwych, no ale dla większości moich bliskich to jeż zdecydowana przesada :) nie martw się opiniami innych - przecież to wy będziecie mieszkać w swoim mieszkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. this is the way it is when renovating, and compromises with my husband are probably the worst. I am already afraid of this in the future, especially since we have two other characters, two completely different tastes.

    หนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It is not easy, so I wish you luck :)

      Usuń