wtorek, 23 stycznia 2018

Nie kupiłam, czyli nadal w duchu zero waste.

Nie wiem, czy to z powodu prowadzenia bloga, czy też po prostu tak mam, że bez ustanku czegoś szukam. Myślę nad reorganizacją przechowywania w domu, zmianami dekoracji, coś przerabiam, czasem coś kupuję. Zmiany i nowe projekty są tym cenniejsze, im bardziej są bez śmieciowe. Moja pierwsza pierwsza zasada, to jak najmniej do domu przynosić, druga jeśli już to używane, kupowanie nowego jest na końcu.

Waza z drugiej ręki.

Idealnie jest, jak jednak nie kupię. Marzyłam na przykład od dawna o wazie na zupę. Całe życie się obywałam,  a tu masz, zachcianka. Próbowałam ją zdobyć za darmo, rozpytując, czy komuś zbywa i ma do oddania- nie wyszło. Przeglądałam ogłoszenia, ale nie trafiłam na żadną godną uwagi i w dobrej cenie. Nadal  więc nie mam wazy i chyba dobrze- na co mi ona w dodatku dużo miejsca w szafce zajmuje.

Ananas i kaktusy.

Mam na ich punkcie małego bzika, którego utemperowałam, przekornie nie kupując figurek. Sama ledwie w to wierzę, ananasik był złoty, śliczny i za dwie dyszki. Gdyby się otwierał, może bym się skusiła, a tak wygrała moja dusza praktyczna. ikeowskie kaktusy spotkał podobny los, zostały na  sklepowej półce, też się nie otwierały, ha ha,taki żarcik:) .

Obrazy z odzysku.

Z obrazami i obrazkami mam pewien kłopot, staram się, aby moja galeryjka ciekawie wyglądała, ale nie wychodzi mi to najlepiej. Idealnie byłoby, gdyby powstała z tego, co jest, co się trafi i co mogę zrobić sama, ale jak widzę daleka droga przede mną, bo mam sztuki od sasa do lasa. Nie wiem,  może jestem zbyt krytyczna? W całym tym zamieszaniu obrazkowym weszłam niespodziewanie w posiadanie dwóch reprodukcji z lat osiemdziesiątych i mimo iż na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie pasowały do wnętrza, to teraz uważam, że wyglądają świetnie. Damie z dzbanem odrobinę pozłociłam ramkę i tyle. Obrazki dostałam od szwagra, wielkie dzięki za nie:)

 Na odwrocie tego powyżej zachowała się oryginalna sygnaturka reprodukcji. Fotografia Jerzy Myszkowski, obraz Philip Van Dyk, Skrzypek i dama, olej na desce. Muzeum Narodowe w Warszawie.




24 komentarze :

  1. Złote ramy to jest coś co lubię.Sama bym przygarnęła jeszcze kilka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od pewnego czasu niczego nie kupiłam, chyba że do przerobienia. Korzystam z zapasów, które mam i ciągle nie wszystkie są zagospodarowane. Twoje reprodukcje są bardzo ładne.:))

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba dobrze, że nie kupujesz. Ja również cały czas z tym walczę. W końcu się wzięłam i już jest lepiej, niż było. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jak wejdę do sklepu,to wychodzę z pustymi rękoma:)

      Usuń
  4. a widzisz mam podobnie;) ciągle odkrywam bez ilu rzeczy mogę się obyć;) wolę iść do sklepu z odzieżą używana i coś tam wyszperać za 2 złote. a jak trafi się coś super (lub na przerobienie, wiadomo) to jak to cieszy;) Chyba bardziej niż wygrana w lotto;P Może teraz ktoś się do Ciebie odezwie kto ma na zbyciu wazę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do lumpeksu wybieram się jak sójka za morze:)

      Usuń
  5. Wiesz, że pośrednio dzięki Tobie i Twojemu blogowi ja też mniej kupuję. Nie że tak totalnie rezygnuję, nie że nie daję się ponieść, gdybym tak powiedziała byłabym hipokrytką, bo zakupy lubię i zawsze lubiłam. Od kiedy jednak przeczytałam Twój pierwszy post o zero waste, robię zakupy bardziej refleksyjnie. A z drobiazgów do domu to już prawie całkiem zrezygnowałam, bo uznałam, że zbyt duża ilość przedmiotów wokół zwyczajnie mnie przytłacza, taki mam teraz etap, ale zawsze z chęcią patrzę na takie "zadrobiażdżone" (jest takie słowo?!) wnętrza i doceniam sposób ich eksponowania. Obrazki świetne i masz rację, idealnie się wpasowały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i dziękuję. Mnie też mnogość przedmiotów przytłacza:)

      Usuń
  6. Kilka lat temu dotarło do mnie, że zaśmiecam otoczenie niepotrzebnymi durnostojkami i doszłam do wniosku, że zakupy muszę pięć razy przemyśleć :) Podobnie było z zakupami książek :) Ale teraz wyznaczam sobie określone cele- tego potrzebuję, to mam i koniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nawet zabawne, mąż pyta: co chcę kupić, a ja odpowiadam: nic:)

      Usuń
  7. Ja ostatnio kupuję już tylko książki. W planach mam też zakup większego obrazu do sypialni. Ale to będzie jakaś wyczesana abstrakcja, żeby ożywiła nieco pomieszczenie. Już nawet oglądałam w sieci, ale na razie jak dla mnie ceny są nie do przyjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki niestety zajmują miejsce, staram się pożyczać lub wymieniać:)

      Usuń
  8. Masz rację nie warto kupować i zagracać mieszkania, po pewnym czasie dane rzeczy na m się znudzą i przestaną być modne. Ja też staram się kupować z głową, rzeczy które mogę wielokrotnie wykorzystać w różnych dekoracjach. Obrazy są piękne i dodają charakteru Twoim wnętrzom.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nudzą się i moda przemija.Dziękuję:)

      Usuń
  9. Obrazki "podkręcają" oryginalność Twoich aranżacji. Ja też ciągle biegam po domu i coś przestawiam. Kiedy wreszcie usiądę i powiem: tak jest dobrze, już nic nie zmieniam? niespokojne duchy chyba tak już mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, często je zmieniam i przewieszam. Z meblami nie mogę, to drobiazgi przestawiam:)

      Usuń
  10. Ha, ha! Super wpis :) ja zawsze mam satysfakcję, kiedy po pierwszej gorączce ' muszę to mieć' odzywa się rozumek i mówi: 'ale najpierw muszę to przemyśleć" i zdrowy rozsądek podejmuje decyzję: 'nie potrzebujemy tego. Nie kupujemy' ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ostatnio przemyślałam złotą tackę i nie kupiłam:)

      Usuń
  11. Ja w sumie obrazów nie mam. Oprócz tego co pod śmietnikiem upolowałam - ale jest zamysł go przerobić .
    Twoje są bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można coś na nim domalowac albo przykleić:)

      Usuń
  12. wow !!! it's beautiful and so lovely,i really like your good idea so much.Thank for sharing.

    หนังใหม่

    OdpowiedzUsuń