środa, 31 stycznia 2018

Ja pierdziu, ulegam modom...

Czy ja ulegam modom ?  Zawsze wydawało mi się, że nie, bo  robię to, co chcę i lubię.
O zero waste,  przeczytałam w necie i bardzo mi się spodobała ta idea, bo recykling, niemarnowanie i oszczędzanie nigdy nie były mi obce.  Urodziłam się w PRL-u, kiedy zbieranie makulatury i szklane butelki i przeróbki były czymś naturalnym. Po przemianach bardzo szybko zauważyłam zmiany na gorsze na płaszczyźnie zdrowia (powszechność alergii, otyłe dzieci), płaszczyźnie odpadków (zamiast dwóch wiader na tydzień, wyrzucałam trzy razy tyle) oraz płaszczyźnie konkurencji i produkcji, która doprowadziła do wielkich hodowli zwierząt w marnych warunkach. Oczywiście nie wiedziałam dokładnie w jakich, ale przeczuwałam, że trzymanie w ukierunkowanej hodowli ogromu zwierząt, musi wiązać się  z ciasnotą i chorobami.

butelki zwrotne, zero waste



Zmiany następowały jak czary mary, chyba jako jedne z pierwszych zniknęły szklane butelki  z mlekiem i śmietaną, a potem z napojami.  Naród zaczął objadać się  chipsami w kolorowej folijce, zupką chińską i opijać colą z plastikowej butli.   Jakeśmy się  wtedy cieszyli, że mogliśmy się tym opić i objeść, mniam, mniam. Smutne, niestety.
Muszę przyznać, że długo  się opierałam nowościom. Nie chodziłam na przykład  do Maca na "niedzielne obiady", uparcie używałam mydła w kostce, gazet w koszu na śmieci, papieru toaletowego w pojedynczych rolkach. Jak wcześniej obywałam się bez płynu do płukania, a proszek kupowałam po staremu, w kartoniku. Potem  sklepy zaczęły znikać, a w ich miejsce otwierały się oddziały bankowe. Niektóre z nich przeobraziły się w mini samy, które uwierały mnie w biodrach, gdy przeciskałam się między regałami z koszykiem, dzieckiem i torbami.  Sklep w rozmiarze dziupli, musiał pomieścić niegdysiejszy sklep nabiałowy, mięsny, piekarnię i drogerię, i wszędzie te zgrzewki z napojami na podłodze, o które ciągle się potykałam.  W zasadzie musiałam cwałować  bokiem, żeby czegoś  nie zwalić z półki.

markety nie są zero waste

 Gdy nastały  markety, w których wszystko się foliuje, człowiek pozostał bez wyboru. Ciężko od tego uciec, bo czy rezygnacja z foliowych siateczek przekona męża do zakupów warzyw na bazarku, na którym jest drożej i trzeba podjechać? Rypnęły mi te śmieci na głowę znienacka i trochę straszno się zrobiło, bo nie byłam na to przygotowana. 
Jedno jest pewne, zero waste to dobra moda, bo śmieciowy problem nie zniknie,  będzie narastał, bierzmy się więc do segregowania, ograniczania i zrezygnujmy z czegoś zapakowanego w plastik. Przydałaby się też jakaś odgórna regulacja np. o butelkach zwrotnych. Niemcy podobno odzyskują prawie sto procent plastikowych butelek, właśnie dlatego, że ludzie je zwracają i odbierają kaucję.
Na zakończenie  przyznam się, że uległam też modzie na weganizm i jogę. Ja pierdziu, naprawdę ulegam modom.  Dobrze, że nie tym głupim:)





23 komentarze :

  1. Cześć, dokładnie tak było...i jest. Ostatnio zastanawiałam się nad nieszczęsnymi foliówkami, które teraz chcą ograniczać, za które pobiera się opłaty. Dawniej nikomu nie były potrzebne, wszyscy sobie świetnie radzili bez. Potem nauczono społeczeństwo używać ich na dużą skalę, aby teraz przeszli na odwyk i płacili za odstawienie...Niesamowite, jak mechanizm zarabiania jest podobny we wszystkich dziedzinach. Wracamy do punktu wyjścia, ale płacimy za to szczęście bardzo wysoką cenę...Pozdrawiam Gosiu, chciałam życzyć wytrwałości, ale ona przychodzi ze świadomością, którą już masz, więc wytrwasz :). Życzę zatem miłego dnia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Singapurze zakazano sprzedaży i żucia gum, bo ciężkie do usuwania. Ciekawe, czy całkowity zakaz korzystania ze zrywek sparaliżowałby rynek? Jeśli tak, to jesteśmy żałośni:(

      Usuń
  2. Masz rację. Kurczaki masz rację.. ze wszystkich stron zalewa nas plastik. Tak naprawdę nie mamy wyboru. Jasne, można z tym walczyć mniej lub bardziej wprowadzając idee zero waste.. ale nie zgodzę się że myślenie zmienią odgórne nakazy. Paradoksalnie, kiedy wprowadzono płatne siatki w sklepach ludzie zaczęli używać więcej tych zrywanych. W Niemczech bułki pakują do zrywanych foliowych rękawiczek, bo ona jeszcze nie są płatne. Natomiast napoje w PETach... jak ja tęsknię za Ptysiem w szklanej butelce....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja natomiast wierzę, że się poprawi, darmowe zrywki do niczego się nie nadają, są małe i nietrwałe,rwą się na potęgę. Muszę poobserwować, czy ludzie więcej ich biorą. O tak, Ptysie były pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się boję, że będzie jeszcze gorzej. Po przeczytaniu ostatnio artykułu o tym jakoby UK miało do Polski wysyłać swoje odpady wtórne, bo Chiny powiedziały "dość ", to sprawa foliowych torebek okaże się naprawdę tylko kropla w morzu... śmieci:-(
      Pozdrawiam, Joanna.

      Usuń
    2. Widać tak już mamy, że budzimy się, gdy jest za późno. Ktoś zrobi na obcych śmieciach interes, a potem martw się narodzie:)

      Usuń
  4. No własnie jak to jest ze teraz nic sie nie opłaca i mówie tu o recyklingu szklanych butelek nawet po głupim piwie. Podobno mniej energii kosztuje wyprodukowanie nowej niz zebranie, umycie i ponowne wykorzystanie. Pamietam jak truskawki kupowalo sie w papierowych tutkach dzieki temu nie robila sie z nich zupa w folijce ;) w polsce jeszcze nie jest tak zle ale w Angli np. zawody jak szewc nie do spotkania. Nasza świadomosc wzrasta ale niestety powoli mało kto z ludzi zastanawia sie ile otrzyma pieniedzy osoba która np. szyje koszulki w azji. tam człowiek ma na przezycie 2-3 $ dziennie a sam produkt w sklepie kosztuje np. 200zł bo najwiecej zgarniaja posrednicy. mnie sie marzą take targi gdzie przyjeżdzaja rolnicy i sprzedaja swoje plony, i moga powiedziec cos na temat produktu ktory oferuja . Ale niestety wszystkie bazarki jakie znam i mam w okolicy to sprzedawcy zaopatruja sie na giełdzie wiec bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, targ gdzie wszyscy sprzedawcy kupili towar na giełdzie. Piekarz też nie potrzebuje receptury, bo piecze z gotowej mieszanki, bo taniej, bo szybciej itd. Ja myślę, gdy ciuch kupuję. Jeśli nie o tej Chince, to przynajmniej o tym, że nie ma potrzeby wymieniać garderoby co sezon i nabijać kabzę sieciówkom:)

      Usuń
  5. Ja też chciałabym, żeby świat był piękny, czysty, a lasy i chodniki posprzątane. Robię wszystko, co mogę w tym kierunku. Wychowuję nawet członków mojej wspólnoty, jeśli chodzi o segregację śmieci. Niestety rynek, rządzi się swoimi prawami. Ale, mam poczucie że ja robię to w zgodzie ze sobą i przyrodą. I tym się pocieszajmy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rządzi się prawem zarabiania za wszelką cenę, którą kiedyś zapłacimy. Cóż, na razie pozostaje sprzątać własne podwórko, świecić przykładem i edukować, edukować nawet starych, bo zauwaŻyłam, że po siermiężnym PRL-u zbytnio pokochali jednorazówki.

      Usuń
  6. To prawda, mnie też to przeraża, te ilości śmieci są niebywałe obecnie :/.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że czym innym jest moda, a czym innym świadomość tego, co jest dla Ciebie jako człowieka ważne, co jest zgodne z Twoim systemem wartości i co Ci służy, a jeśli przy okazji to służy też środowisku - tym lepiej. Bo owszem można być weganką, chodzić na jogę i stosować się do idei zero waste bo to jest modne, a można dlatego, że widzi się w tym jakiś głębszy sens, coś więcej poza modą, że dostrzega się pozytywny wpływ tych wszystkich rzeczy na swój organizm i swoje otoczenie. Myślę, że w Twoim przypadku jednak nie o modę chodzi;) A co do mody na obiady w Macu (przechodząc ulicą codziennie go mijam i sądząc po tłumach w środku mam wrażenie, że ta moda nigdy nie minie) mnie sam, zapach "jedzenia" z Maca, który niestety atakuje całą ulicę, zwyczajnie odrzuca i przyprawia o mdłości. Nie wyobrażam sobie zjedzenia tam czegokolwiek, ale to, jak pewnie wszystko, kwestia smaku i gustu, no i może też... mody;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z pewnością nie jest to moda, tylko z boku może się tak wydawać. Chciałam tylko być lekko zadziorna. Jeśli o Maca chodzi, nie mam nic przeciwko, choć sama omijam. Zastanawiam się tylko, dlaczego naród tak ukochał sobie jedzenie słodkawych bułek z krążkiem, który jest podobno z mięsa, w barze, który zwie się restauracją.

      Usuń
  8. Ochrona środowiska to nie moda, tylko styl życia. Ziemia nie jest dla nas tylko dla przyszłych pokoleń. Polecam Ci świetny dokument zrobiony przez Leonardo Di Caprio "Czy czeka nas konie ?" był ostatnio na Dwójce w TV, może będą go jeszcze powtarzać. Ja popieram Twoje działania, szkoda że takich ludzi jak Ty Gosiu jest tak mało.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się obudzimy, byle nie za późno:)

      Usuń
  9. Trochę smutny dziś ten Twój wpis... Bo tak bezmyślni jesteśmy w tej wygodzie, w tych foliowyvh woreczkach na każdą bułkę z osobna, że musieli ustawę wprowadzić, żeby nam trochę oczy otworzyć... Tak, jak Ty staram się ograniczać, segregować i oby było nas coraz więcej :) Pozdrawiam Modnisio ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fakt zachłysnęliśmy się "jednorazowością" może nie wszystko w ruchu "nic się nie marnuje" mi odpowiada , (niektóre środki higieny osobistej muszą moim zdaniem być"jednorazowego użytku") ale ogólnie popieram nowy ruch. Tak to prawda w Niemczech plastikowe butelki podlegają zwrotowi. Nie ma rady musimy i my coś z tym zrobić zanim utoniemy w śmieciach.Pozdrawiam serdecznie=)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielorazowe pampersy dla dorosłych, brr...:(

      Usuń
  11. Takie mamy teraz czasy, ale wlasnie szkoda, że nie mamy kaucji na butelki plastikowe, puszki. A, no i pracuje w markecie i słyszałam w pracy, ze zrywki mają podrożeć, jakos na 5 zl. Jednak nie wiem ile w tym prawdy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własna torba, to podstawa i wygodniejsza niż sto małych siatek:)

      Usuń
  12. I would also like the world to be beautiful, clean, and the forests and pavements cleaned up. I do everything I can in this direction.

    หนังใหม่

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cleaning up, but you have to think and reduce rubbish.

      Usuń