środa, 10 stycznia 2018

A co z karierą blogerki?

Uśmiecham się do siebie, bo niedługim czasie "aż trzy" osoby, swoją drogą bardzo miłe i wierne mego bloga obserwatorki i jeszcze im się moje prace podobają, zasugerowały abym zaczęła sprzedawać moje wytwory.
Skoro pojawiły się takie rady, to nie jest źle, komuś się podoba, komentują, komplementują, więc blog żyje.
Druga strona medalu jest trochę inna, odrobinę smutna, ale i trochę wesoła.

dobre i złe strony mojego blogowania



Ja dziewczyny moje kochane miałam już pomysł i próby sprzedawania, jednak poniosłam fiasko już na starcie. Realnego zainteresowania kupnem nie było i nie ma, to po pierwsze. Po drugie pojedyncze egzemplarze musiałabym sprzedawać nielegalnie, bo nie stać mnie działalność gospodarczą i większą ilość materiałów. Jedyna istniejąca możliwość to praca na konkretne zamówienie, ale i tak chętnych nie odnotowuję, więc... Aaa i jeszcze te moje spadki aktywności i bujanie w hamaku mi brużdżą.

 czasem leniwa blogerka

 Czas oscrapowany dziennie odwiedza około stu osób. Nie wiem, ile osób czyta całość i ogląda zdjęcia, prawdopodobnie nie więcej niż połowa z tego. Komentarze pozostawiają tylko entuzjaści i dziękuję im za każde napisane  słowo. Ilu ich jest łatwo sprawdzić. Prawda jest taka, że MÓJ BLOG  jest przeciętny ( napisałam to?) i ma niestety niewielkie zasięgi.  Choć z drugiej strony, jest lepiej niż dobrze,  bo za czasów scrapowania, czyli zabaw z papierem, zaglądało tu najwyżej kilka osób dziennie. Starałam się i starałam się, i starałam się...  Poprawiłam, co mogłam i dobiłam w potach do wspomnianej setki. Złapałam się wówczas na to, że przeleciał mi przez głowę sukces  i  szybujące w górę statystyki, a może i oferty współpracy. Naprawdę?! Wiem,  naiwne myślenie zwłaszcza, że  w głębi duszy, sama w to  nie wierzyłam.
Od miesięcy mam constans, nie ma wzrostu, odnotowuję raczej spadek, co wydaje się logiczne, bo nie podbijam poprzeczki, tylko rękodzielniczę.

zaplatana w nitki i pomysły

 Poza tym, jak już ktoś wcześniej zauważył, większość bawi się na instagramie.
Nie mam zamiaru się okłamywać i wiem, że czytelników przyciąga  głównie uroda bloga, piękne zdjęcia i na końcu treść, a u mnie lepiej już nie będzie. Własnoręczna wymiana szablonu mnie przeraża, pomocy za free nie mam, a na usługę forsy brak. Fotki  są jakie, są, talentu i cierpliwości  do focenia nie mam. To całe ustawianie pierdół w kadrze bardziej mnie męczy niż zachwyca, ale staram się, naprawdę. Bywa, że po wstawieniu zdjęć na blog, uznaję, że są  do niczego i ambitnie zaczynam od nowa. Zdjęcia robię automatycznym maluchem, z którego w zasadzie byłam  zadowolona,  ale po latach udaje mi się wreszcie odróżnić lepsze zdjęcie od gorszego i przydałby się ciut lepszy. Marzę o pewnym konkretnym modelu, ale widać nie dość  mocno, bo nie odłożyłam na ten cel nawet złotówki. 
Mimo niedogodności  ja swój blog bardzo lubię i szukam w sieci podobnych. Wynika to zapewne z tego, zawieram w nim tylko to, co mnie interesuje. Unikam powielania, na przykład nie zrobię postu o kocu, który był już wszędzie. Wyginam ciało i robię salta, żeby na stronie nie było nudy. Jeśli chwalę się zakupami, to raczej dyskretnie i jakby mimochodem. Posty o zakupach rzadko są dla mnie interesujące.  Jeśli przedstawiam  znany pomysł,  to musi być ku temu ważny powód, który nie trąci  nudą. Na pewno nie lecę na łatwiznę.
Od dłuższego  czasu, więcej uwagi skupiam na tekstach, chciałabym żeby niebyły takie  sztywne jak w gazecie i posiadały  lekki, indywidualny rys.
Nie wykluczone, że stanie się cud i  podejmę kiedyś kroki, by to miejsce udoskonalić, może spróbuję i z tym mini sklepikiem, nie mówię, że nie, ale i nie mogę też niczego pewnego obiecać. Niech przyszłość zostanie niewiadomą.    

Foty z pixabay.com
      



28 komentarzy :

  1. Cała Ty... wątpliwosci przeplatane nadziejami. ;) Kochana.. nic na siłę! Jeśli nie wiążesz z tym miejscem przyszłości zawodowej, to zwyczajnie nie musisz nic zmieniać! Jeśli jednak chcesz postawić na rękodzieło, zachęcić innych, zainspirować.. no to niestety, ale typowe posty div by się przydały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale przynudzasz ciotka.Blog super, poduchy Twoje tez mi sie podobają o czym juz zresztą wiesz a ze wspołpracą to jest tak ze odzywają sie i chca za free a o konkretna wspołpracę to musisz sie sama prosić i pisac do firm i kajac i błagac.Nie mam zamiaru tego robić takze tez nie zarabiam na blogu i dobrze mi z tym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, napisałam jak jest. Jeśli trzeba błagać, to rzeczywiście nie dla mnie:)

      Usuń
  3. Gosiu, po raz któryś w Twoich tekstach odnajduję siebie. Ale częściowo, nie do końca. Swoim blogiem nie staram się nikomu przymilić, przypodobać. Po prostu zamieszczam tam to, co robię i to, co mi się podoba. To, czy ktoś to obejrzy, czy komuś się spodoba jest jakby sprawą drugorzędną. Co nie znaczy, że nie cieszę się z wejść czy komentarzy. Bardzo się cieszyłam, gdy zdarzało się 600 wejść jednego dnia na stronę. Ale też nie martwię się, gdy teraz jest ich czasem tylko 50 dziennie. Nie załamię się, gdy będzie ich kilka. Mam świadomość, że wynika to z tego, że odkąd pracuję, mam mniej czasu, żeby tworzyć, a co za tym idzie, żeby zamieszczać posty. Ale i tak będę tego bloga prowadzić. Bo on jest mój i przede wszystkim dla mnie. Bo w ten sposób zostawiam ślad po sobie, świadectwo moich upodobań. Dla mnie, dla moich bliskich, może dla moich potomnych (ha, ha).
    Może takie podejście podniesie Cię na duchu? Bo chociaż nie zawsze zostawiam komentarz, to czytam każdy Twój wpis i nie chciałabym, żeby ich zabrakło :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowa otuchy. Ja się nie załamuję, stwierdzam tylko na czym stoję. A to co mam, to dla mnie dużo i się z tego bardzo cieszę:)

      Usuń
  4. Myślę, że najważniejsze jest to, że prowadzenie bloga daje nam radość (mam na myśli prowadzących oraz czytających, nieważne ilu ich jest, ważne, że komuś się podoba). Dzielenie się radością choćby tylko z garstką ludzi ma sens, tym bardziej, że są to osoby o podobnym poczuciu estetyki i podobnie myślące. Kiedyś porównywałam się z innymi i ciągle wyglądałam blado, nie wspominając już o moich zdjęciach (nie mam aparatu, robię ipadem).Aż wreszcie odkryłam, że nie o to chodzi. Poza tym blogowanie traktuję jako formę relaksu i odstresowania po pracy (księgowość). Gosiu, uwielbiam Twoje pomysły, Twoje fotki, a teksty czytam od A do Z, bo piszesz lekko i z humorem i można się uśmiechnąć czytając.I właściwie to chyba jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że radocha jest, blogowanie wciąga. Są jednak dni, że człowiek się zastanawia i kombinuje. Dziękuję za dobre słowo, cieszę się, że Ci się u mnie podoba:)

      Usuń
  5. A ja tam lubię Twojego bloga.
    Lubię Twoje rękoczyny - nie tylko dlatego że sama je mam i bardzo je lubię. Zawsze podziwiam to co zrobiłaś - i ciągle słyszę z tyłu głowy też takie chcę!
    Inspirujesz zwłaszcza jeśli chodzi o recykling :)
    Ja też jestem przerażona jak mam zrobić coś na blogu - zawsze się martwię że coś mi się wykrzaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, kiedyś mi bloga zupełnie gdzieś wciągnęło i przez cały dzień myślałam, że się skasował. Dziękuję Ewuś, być inspiracją to jest coś!:)

      Usuń
  6. Ja bardzo lubię do Ciebie zaglądać, zawsze mnie zaskakujesz swoimi genialnymi i kreatywnymi pomysłami. Bloguj Moja Droga dalej, bo czekam na kolejne posty :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak miło Aniu, bardzo ci dziękuję za okazane wsparcie i miłe słowa w komentarzach. Przypomina mi to, że warto,ściskam serdecznie:)

      Usuń
  7. Z przyjemnością zaglądam na Twojego bloga bo jest autentyczny. Sama mam bloga, który ma jeszcze mniejszy zasięg od Twojego. I nawet miałam moment zacięcia, żeby go rozbujać, ale jakoś się nie udało (ale nie szkodzi). Mam wrażenie, ze blogi, które głównie służą przedstawianiu produktów i usług tracą na autentyczności. Dużo blogów, które czytałam poszło w tą stronę, niestety. Pozdrawiam Cię i czekam na kolejne wpisy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie fakt, sama unikam blogów typu słup reklamowy. Dziękuję bardzo za wypowiedź, grunt to być autentycznym:)

      Usuń
  8. Fajny tytuł, ja po długich latach wybudziłam się ze snu... blog był zakurzony i nędzny... i też miałam tak jak ty, a jesli chodzi o sprzedawanie to muszę kiedyś napisać o tym post. Bo miałam sklep, który bardzo szybko zamknełam, najpierw wszyscy pisali powinnaś sprzedawać jak sprzedałam to boże jak drogo...fartuch z trzech warstw materiału po 60 złotych, to było drogo dla innych ! :( Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękodzieło, to trudny rynek. Wielu się podoba ale..., no właśnie cała góra "ale". Dziękuję i z chęcią poczytam o twoich doświadczeniach:)

      Usuń
  9. Post jak bym czytała o sobie z tym że ja kompletnie nie śledzę ile mam wejść :D co do sprzedaży to ja czasem mam jakieś zamówienie ale bardzo rzadko, blog prowadzę bo mi przyjaciółka załozyła ja jestem totalnym tumanescu komputerowym i tak dobrze że chodz umiem tło zmieniać ;) pisac nie umiem bo nie jestem typem wylewnym, zdjecia moje tez bez rewelacji co do instagrama to mnie namawiano ale ja jakos przekonania nie mam poza tym jakos wolę blogi takie sa bardziej przyjazne, klimatyczne a instgram taki zimny i oschły mnie sie wydaje. Niektóre dziewczyny do tego stopna to kontroluja ze wiedza kiedy maja tzw. urodziny bloga ja o tym kompletnie nie pamietam tak jak z ilościa odwiedzajacych czy śledzacych mojego bloga. wynika to z tego ze ja chyba swego bloga troche traktuje jak tzw. tablice na FB gdzie moge umiescic rzeczy i wydarzenia dla mnie ważne. Nie mam duszy która lubi rywalizowac, czy sie komus przypodobywac ale ja zawsze taka byłam miło mi jest jak moge kogoś zainspirować ale nie szukam zachwytów za to lubie krytykę konstruktywną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodzin bloga nie obchodzę, nie wydaje mi się to szczególnie ważne. Jednak na odzew czekam, bo blogowanie tylko dla siebie, to dla mnie za mało. Dziękuję za wypowiedź i pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Zaglądam tu od jakiegoś czasu i mi osobiście podoba się tak jak jest. Lubię Twojego bloga, nie wieje nudą (bo już bym nie wróciła). Małymi kroczkami da się osiągnąć wielkie rzeczy, więc pi mału i do przodu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaglądam do Ciebie od niedawna - sama zresztą to wiesz ;) Lubię Twoje wpisy, bo są 'prawdziwe' i czuć, że takie 'Twoje'. Blog, to Twoje miejsce :) Ja mam podobnie jak Ty z blogowaniem i ze sprzedażą: ludzie chwalą, szepczą, żeby sprzedawać, ale chętnych brak; blog zaczął żyć, ale statystyki nie powalają ;) Ale ja lubię robić to, co robię i robię tyle ile mogę i potrafię. Cieszę się, że jesteś i bądź dalej taka, jaka jesteś :)

    PS: Rząd da nam szansę na legalna sprzedaż w niewielkich ilościach pozwalając na prowadzenie działalności nierejestrowanej - ma to wejść jakoś od końca marca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu, myślę, że stan jaki opisujesz (tzn. brak szalejących statystyk, propozycji współpracy itp.) może wynikać z prostego faktu, który dla mnie (jako czytelniczki Twojego bloga) akurat jest zaletą, a mianowicie - z oryginalności Twojego bloga i prezentowanych tu projektów. Mam wrażenie, że współcześnie oryginalność nie jest w cenie, raczej powszechność, przeciętność i powtarzalność. Ludzie chcą być jak inni, wyglądać jak inni, mieszkać jak inni i mieć to co mają inni. Boją się postawić na oryginalność. Nawet blogi wyglądają tak samo - wszystkie o identycznej szacie graficznej, takich samych zdjęciach i bliźniaczo do siebie podobnych projektach i postach. Ty nie produkujesz postów w stylu "zobaczcie jak w domu ma ten i ten" i milion zdjęć z cudzego bloga z cudzymi zdjęciami cudzych wnętrz; nie piszesz jako milionowa o tym, o czym napisały przed Tobą miliony. Robisz swoje rzeczy i pokazujesz własne projekty, Twoje posty nie bazują na cudzych zdjęciach, pomysłach i cudzej pracy. Jesteś niszowa i oryginalna, a ceną za to bywa brak szalonej popularności i miliona monet od reklamodawców. Cóż... artyści zawsze klapali biedę;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana, ty to potrafisz człowieka podbudować. Dzięki Ci z to:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomarudziła, posmędziła, a tera do roboty! Na aparat odkładać, szablon zmieniać (ja robię sama, wszystko można znaleźć w necie za free, szablon też). Przegrywa tylko ten, co się poddaje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze że was mam, bo pocieszycie. Muszę zorganizować jakąś skarbonkę, koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też, tak jak ty, zaczynałam od blogowania o papierze i w pewnym momencie zrezygnowałam - trochę z żalu i braku sensu(bo mało kto odwiedza i komentuje), trochę z zawiści bo większość znanych mi blogów zaczynało współpracę z jakąś marką i co chwilę się tym chwaliło - ale właśnie potem przyszło znudzenie tymi komercyjnymi klonami. I teraz żałuję, że zrezygnowałam, więc nie daj się i rób to co lubisz! Policz, że 100 osób dziennie x 30 dni to 3000 osób zadowolonych z Twojej pracy - toż to małe miasteczko prawie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Gosiu ja bardzo lubię Twój blog;) A najbardziej chyba Twoje wpisy o wege i właśnie zero waste;) Piszesz szczerze, nie kopiujesz i za to właśnie Cie cenie i lubię do Ciebie zaglądać;)

    OdpowiedzUsuń