sobota, 2 grudnia 2017

O tym jak nie kupuję i hand made się ratuję.

łapacz snów na plecach, haft na kurtce

Nie tak dawno normą było, że co sezon odbywałam z mężem rajd po sklepach. Wdawało nam się, że trzeba było kupić sobie coś nowego, sprawić sobie przyjemność i wydać trochę grosza. Aby nie zgromadzić zbyt wiele, postanowiliśmy, że za każdą nową rzecz przyniesioną do domu, jednej się pozbywamy. Zapełniałam kosz ubraniami,  butami i torbami w przyzwoitym stanie, bo tak było najprościej.
Sklepy i galerie powstawały jak grzyby po deszczu, więc korzystaliśmy z tego bezmyślnie, uważając, że to normalne. Odbijaliśmy sobie przy okazji lata siermiężnej młodości bez luksusów, a spirala chcenia się nakręcała.

 Nie chcę kupować, bo nie chcę śmiecić.

Teraz jestem wolna, przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że nie potrzebuję zakupów w takiej skali. Nie spaceruję już po galeriach i nie szukam okazji, wyprzedaże też omijam, kupuję to, co niezbędne. Rzeczy mną nie rządzą, Ze szczególną uwagą omijam chińszczyznę, tanie duperele, na które kiedyś rzucałabym się jak pies na wędzonkę, nie robią na mnie wrażenia.
Dzięki temu mniej wyrzucam i stare przerabiam na nowe. Zmniejszenie arsenału kosmetyków wychodzi na dobre i dla mego ciała i kieszeni. Nie zasilam nienasyconych koncernów moją krwawicą i podoba mi się, że wymiksowałam się ze szponów konsumpcjonizmu.
Inna sprawa, że gdy tak przystanę i rozważam zakup, oglądam, macam i myślę, najczęściej dochodzę do wniosku, że marna jakość jest krótkoterminowa i szkoda na to  naszej planety i  nawet niedużych pieniędzy. Jak się zasmakuje w naturalnych materiałach, ręcznej robocie i oryginalności, to w sieciówkach nic się już nie podoba. No, prawie nic.

Zero waste, uratowana katanka

Na potwierdzenie .wywodu, moja  stara kurteczka, która już miała nakaz eksmisji, ale się odwołała i dostała jeszcze jedną szansę. Była już w czarnym worku i czekała na wywózkę.
Z nudnej i prostej narzutki, w myśl zero waste zrobiłam w kilka wieczorów boho katankę. Łapacz odwróci z pewnością uwagę od niedoskonałej figury "modelki".
I co sądzicie, da się to nosić?

ręczny haft, łapacz snów, hand made

W trendy się też wpisuje, podobno hafty modne. Pozdrawiam ciepło:)



22 komentarze :

  1. Nie mam już słów, żeby Cię skomplementowac. Wchodzisz na taki poziom, że tylko usta do WOW otwieram za każdym razem.

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewka, że się da!! Super haft! Ja już nie pamiętam, kiedy kupiłam coś nowego z ciuchów! Preferuję lumpeksy ;), a ostatnio dostałam całą torbę ciuchów funkiel nówka od kumpeli ;) to się nazywa życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę Ci napisać kolejny raz, że Twoje postępowanie robi na mnie ogromne pozytywne wrażenie. Często też sama rezygnuję z zakupów, tym bardziej, że teraz mieszkam na wsi.
    Katana boho super.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Bardzo cieszą mnie twoje słowa:)

      Usuń
  4. Jeszcze jakiś czas temu kupowałam dużo i nie zawsze potrzebnie. Teraz staram się kupować w sposób przemyślany. Do szczęścia potrzeba niewiele. Kurteczka wygląda niesamowicie, no i nikt takiej nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, dobrze że się człowiek zreflektował, dzięki wielkie za komentarz:)

      Usuń
  5. Jestem za !!! W trendy się bardzo wpisuje, bo hafty są obecnie bardzo na czasie. Ja kupuję tylko potrzebne ubrania, bez których się nie obędę.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny! Zazdroszczę! Osobiście jesli chodzi o kupowanie mam dwie słabości... książki (ale tych nie wyrzucam tylko czytam a potem sobie stoją na półeczce!) i ozdoby świąteczne! W tym roku wydam sporo, bo nowe mieszkanie i nic tu nie mam.. ale tez kupuję takie lepsze, co mi posłużą kilkanaście lat no i wybieram naturalne materiały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja w tym roku mam ochotę na stare bombki po babci:)

      Usuń
  7. Gosia, to jest tak oryginalne, że nawet teraz, w zimnym i ciemnym grudniu biegałabym w tej kurtce po ulicach, bo takie cudo nie mogłoby w szafie się zmarnować. Życzę Ci z całego serducha, by dostrzegła Cię jakaś firma projektująca oryginalne ciuchy i zaproponowała godziwą współpracę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Your blog is very useful for me,Thanks for your sharing.

    thai porn

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysłowe i nietuzinkowe :-). Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I za kurteczkę, i za zmianę podejścia. Mam tak samo i może to nie miejsce na takie rzeczy, ale wiesz Gosiu, ile udaje mi się zaoszczędzić. Dzięki temu mogę kupić więcej staroci, odnowić je i one znów cieszą oko.
    Jesteś bardzo mądrą kobietą:) Przeraża mnie wszechobecny konsumpcjonizm i zakupoholizm, zresztą pisałam o tym w ostatnim poście. Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyszło wspaniale, nich Ci się dobrze nosi! Ja też porzuciłam konsumpcjonizm i nowe kupuję kiedy naprawdę czegoś bardzo mi brakuje. W całym 2017r. to była jedna biała koszulka z sieciówki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobre podejście.Katana jest zajefajna,masz wyczucie.
    Ja robiłam wyzwanie Aliny z DYL-przez 30 dni a teraz powtarzam drugi raz.Genialne wręcz choć na początku twierdziłam że nie mam tylu rzeczy do pozbycia się...a tu proszę

    OdpowiedzUsuń