środa, 8 listopada 2017

Stary regał nowe życie. Czy hand made jest zero waste?

Zero waste i moje hand made.

Malowanie.

zero waste i rękodzieło


Przy okazji malowania starego regału, myślałam o tym, jak to fajnie, że nie wyrzucam mebla na śmietnik, tylko odnawiam i używam nadal.  Och, ach jak cudownie. Tyle że  bardzo cudownie wcale nie jest, bo ja ten mebel pomalowałam farbą i jeszcze ohydna puszka po niej zostanie. Pędzli się nie czepiam, są wielorazowe. Nie wiadomo więc co gorsze, z tym że przeróbka jest na pewno tańsza.
Wiem, że najlepiej byłoby, gdyby regał został taki jaki jest. Jeśli nie może, to oddanie go spowoduje zakup nowego mebla, ale gdy pomaluję, nie kupię mebla, skorzystam z farby wodnej i wyrzucę puszkę. A  na początku wszystko wydawało się takie proste.
Idąc tym tropem, zaczęłam analizować wszelkie przejawy mojej działalności twórczej i jakie są tej działalności konsekwencje dla środowiska.

 Szycie i robótki.

Jeśli chodzi o szycie, szydełkowanie itp. to prawie wszystkie surowce są z odzysku, używane, podarowane lub z sh. Nowa włóczka, czy tkanina kupiona w sklepie, to  naprawdę rzadkość.  Przy szydełkowaniu, odpadów praktycznie nie ma. Przy szyciu  pozostają ścinki, które  wyrzucam, gdy już się  do niczego nie nadają. Zastanawiam się też, czy lepiej jest wyrzucić np. koszulę w całości do kontenera, czy też wykorzystać ją częściowo i wyrzucić resztki, które z niej zostały? Druga sprawa, gdzie wyrzucać te resztki tkanin?  Do kontenera na ciuchy, czy do mieszanych, a może bawełnę do mokrych? Co zrobić z guzikami przy tejże? Czy taki guzik  może być zagrożeniem na przykład dla zwierząt? Pytania się mnożą, ale to chyba dobrze. Dopóki pytamy, szukamy też odpowiedzi.
Tak czy inaczej, po szyciu trochę śmieci powstaje, ale jest tego naprawdę  niewiele.

Dekupage.

Dekupage u mnie jest rękodziełem okazjonalnym, najczęściej kupuję drewnianą rzecz na zamówienie. Potem malowanie i klejenie serwetek, a na końcu lakierowanie. Tutaj już tak różowo nie jest. Mimo że  to drewno, to  zawsze jest ono pomalowane i polakierowane, więc kiszka. Do tego opakowania po farbie, kleju i lakierze oraz papier ścierny. Jedyną pociechą jest  bardzo mała skala i to, że mój wytwór posłuży wiele lat, z wiekiem wypięknieje i nikt nie będzie  chciał się go pozbyć.
Podsumowując, żyć trzeba, jeść trzeba,  chodzić na zakupy, sprzątać, tworzyć i robiąc wszystkie te rzeczy z pewnością trochę naśmiecimy. Rzecz w tym, żeby WIEDZIEĆ, znać INNE MOŻLIWOŚCI i nie działać machinalnie, a rezultat będzie zaskakujący. Czasami wystarczy chwila refleksji, a czasami trzeba poszukać  wiadomości gdzie indziej. Zachęcam do dyskusji, puszki po farbie i guziki nie dają mi spokoju:)

Wracając do regału. 

Co miałam zrobić? Tylko pomalować i oczywiście na biało, bo na półkach zalegnie książkowo- bibelotowy miszmasz. Malowałam wiele razy. Farba, która sprawdziła się świetnie przy malowaniu boazerii w przypadku płyty meblowej, zachowywała się zupełnie inaczej. Niewydajna (w puszce niewiele farby zostało), słabo kryła i długo schła ( 3-4 godziny dla warstwy). Ostatecznie udało mi się to malowanie zakończyć.

Do sedna.

Jako że mebel stoi w tym samym miejscu, podobnie jak reszta, chciałam wprowadzić nowy, odświeżający efekt fajnym zaaranżowaniem półek.  Są też małe ograniczenia, bo spełnia on przede wszystkim rolę praktyczną, a ma wyglądać, że raczej dekoracyjną.


stary regał pomalowany



aranżacja na półkach regału

stary regał uratowany, odnowiony mebel



17 komentarzy :

  1. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Zawsze w chwilach zwatpienia powtarzaj sobie ta sentencję. Nie może być tak, ze będzie total zero waste! Nie da się i już, a przerabianie wszystkiego, żeby służyło nadal to prosta droga do zawalenia przestrzenie milionem niepotrzebnych drobiazgów. Swoją drogą u nas materiały wrzuca się razem z papierami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadgorliwość to jedno, mnie chodzi bardziej o utarcie dla siebie nowego szlaku i potem będzie już z górki. U mnie przerabianie nie powiększa zasobów, bo wówczas nie kupuję. Swoją drogą, bardzo zależy mi na tym, żeby jak najmniej gadżetów kupować. Dzięki za komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sklepach Fluger przyjmują puszki po swoich farbach! Niestety farby drogie,ale bardzo sobie chwalimy(ściany schły 2 godziny i maluje się 1 warstwę).
    Pięknie wygląda u Ciebie zawartość tego regału. W nowym mieszkaniu mam 1 otwarty regał i nie mam pojęcia jak go urządzić,a u Ciebie pięknie to wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to dobra farba, ale jeszcze jej nie miałam. W aranżacji regału pomoże pinterest, tam jest wszystko. Dzięki za odwiedziny i komentarz:)

      Usuń
  4. Wiesz, to bardzo interesujące co piszesz o malowaniu mebli, nigdy tak o tym nie myślałam... Zaintrygowałaś mnie. A ze skrawkami materiałów mam dokładnie ten sam problem, też nigdy nie wiem do jakiego kontenera je wrzucać. Fajnie, że pojawił się u Ciebie kolejny tekst dotyczący idei "zero waste" - bardzo je lubię i zawsze dają mi do myślenia...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i dzięki. Mam teraz nową mantrę: czy ja tego potrzebuję czy ja tego potrzebuję, czy...? Najczęściej wychodzi, że nie.

      Usuń
  5. Twoja idea ciągle mnie fascynuje, regał jest i praktyczny i dekoracyjny. Z resztek materiał ów szyjesz patchworki, a z puszki na pewno zrobisz doniczkę lub inny pojemnik. Gdyby więcej ludzi cię naśladowało, na pewno lodowce topiłyby się wolniej.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakiegoś bzika, dzięki:) Wiaderko po farbie emulsyjnej umyłam z myślą o donicy właśnie.

      Usuń
  6. No właśnie, doniczka z puszki. Można też zrobić z niej takie dziurkowane lampioniki na święta. Nie robiłam, ale muszę spróbować. Można też zrobić przybornik na długopisy. Mam podobne dylematy jeśli chodzi o wyrzucanie tkanin. Jeśli nie nadają się do kontenera na rzeczy to wykorzystuję jeszcze jako ścierki. A guziki ? Jedyne co mi przychodzi do głowy to zbieranie ich do szklanego słoja i eksponowanie :) Regał wygląda rewelacyjnie, lubię takie połączenia różnych funkcji, a przy tym w każdej chwili możesz zmienić jego przeznaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, o guzikach jeszcze pomyslę:)

      Usuń
  7. Puszki po farbie, lakierach i tym podobne to już odpady niebezpieczne tak jak opakowania po detergentach itp. Na takie odpady powinien być specjalny kontener na śmiecie w śmietniku na osiedlu czy w gospodarstwie jednorodzinnym. Ale w rzeczywistości różnie z tym jest, u mnie na osiedlu nie ma, a na niektórych jest. A jest to ważny problem, który nie został jeszcze dobrze rozwiązany.
    Regał bardzo fajnie się prezentuje.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muczę się rozejrzeć po okolicznych osiedlach, może znajdę odpowiedni pojemnik. Dziękuję Aniu:)

      Usuń
  8. Ja akurat nie szyję, to nie moja bajka, więc i problemu nie ma;) Za to decopage to juz lubię bardzo;)Wszystkie puchy wykorzystuję namiętnie jako doniczki, pojemniki na pędzle itp. a jak mam ich już sporo to zawsze można komuś zrobic miły podarek. Dlatego kilka moich puszek ma juz mama, siostry czy teściowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deku na upominki nadaje się idealnie:)

      Usuń
  9. Dodatki wyglądają fantastycznie na białym regale. Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Komoda ma jak zawsze rację, biały jest najlepszym tłem do wszystkiego;)

    OdpowiedzUsuń
  11. od jakiegoś czasu szyję więcej i zawsze wykorzystuje tkaniny na maxa! zbieram nawet małe skrawki, chociaż czasem wyrzucam coś większego (kołnierzyki i mankiety od koszul - z tego nic już nie uszyję ;)) Odpruwam wtedy guziki i albo je zostawiam jeśli są ładne - przeca się mogą przydać, albo wyrzucam do plastików. a skrawki wyrzucam do papieru - kiedyś ktoś mi powiedział, że to najbardziej odpowiedni kontener jeśli chcę segregować. z puszkami nie pomogę, bo nie produkuję takowych, chyba że po kukurydzy konserwowej ;)Piękny ten Twój regał. Widać, że spełnia funkcję praktyczną, ale jest bardzo, bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń