poniedziałek, 13 listopada 2017

Pokój po zmianach.

Czasem mamy z małżonkiem wrażenie się, że w domu trwa niekończący się remont,  jednak jak się temu przyjrzeć, to tak naprawdę się  obijamy. Przez 17 lat pożycia raz pomalowaliśmy ściany w naszym pokoju raz na biało, raz wytapetowaliśmy na kolorowo, a po kolorowym szaleństwie nastało to, co ostatnio zamalowałam(liśmy).  Wygląda na to, że zmiana co cztery lata z okładem, mieści się w normie (nie za rzadko, nie za często). Uczucie ciągłego remontu bierze się zapewne  stąd, że jest robiony pomieszczeniami, własnym sumptem i nigdy w całości. Podłoga osobno, wymiana okien osobno, wymiana AGD itp. Poza tym w starym budownictwie nic nie jest proste. Przede wszystkim ściany nie są proste. Sufity i podłogi również, co rusz wyskakują niespodzianki, którym trzeba zaradzić i iść na kompromis z  własnym poczuciem estetyki,  "wiesz stary, to się opatrzy, za tydzień w ogóle nie będziemy tego zauważać", albo " najwyżej obrazek się powiesi".
Tynki co rusz poddawane wygładzaniu cekolem nie  są idealne. Mają przypadłości typu pękanie i odłażenie farby. Jak człowieka poniesie i zacznie skrobać, to potem traci się młodość  i urodę na wygładzaniu i szlifowaniu w pocie i pyle.  Czasami strach coś ruszać, żeby nie pociągnąć  lawiny, bo potem to już tylko katon gips albo zdzieranie tynków. Sąsiedzi przez ścianę chyba karton gipsem zlikwidowali problem, ale nie jest tak źle, abym brała z nich przykład. Karton gips to ostateczność.
Jak do tej pory ratowały nas tapety, głównie jednokolorowe, bo nie udało mi się  trafić na taki wzorek, który by mi się podobał.  Ostatnio dał się zauważyć wielki come back tapet i mnóstwo świetnych wzorów się pojawiło, ale my poszliśmy na skróty i pomalowaliśmy  starą tapetę farbą. Pomysł był dobry, ochlapać wszystko na biało jak leci razem z sufitem,  jednak mężu zainwestował w zwykłą farbę emulsyjną i myślę, że to był błąd. Emulsja nie kryła dobrze, tapeta ją chłonęła i  robota szła opornie do tego stopnia, że myślałam, że będą ofiary,  ale  ostatecznie skończyło się na nadwyrężonym kolanie, bolącym łokciu i przymusowych medytacjach przy kawie, aby nie popaść o obłęd. Gdy mąż nadwyrężał się niekończącym się malowaniem, ja dostarczałam kolejne wiadra farby. Miałam też wizję, że wstaję rano, a tapety leżą zwinięte na podłodze, bo nie wytrzymały ciężaru wtartej  weń farby.
Tym razem zmiany niewielkie, aczkolwiek oczekiwane i dla mnie znaczące. Wróciłam do bieli na ścianach, planując więcej koloru w dodatkach. Pod pędzle poszedł też regał billy i teraz jest biały, a komoda malm, której front pomalowałam wcześniej na dziwny róż, doczekała się także różowego blatu i  złotych uchwytów.





I tak jak kolor zielony nie miał wstępu do mojego domu, a gobeliny miały szlaban, tak teraz są. Byłe koszmarki stały się ozdobą. Szmaragdowa zieleń mnie oczarowała, ściana czasem wydaje mi się bardziej zielona, a innym razem bardziej w turkus idzie, kolor jest pięknie nasycony i umiarkowanie ciemny, uwielbiam. Jako tło pod obrazy inne zawieszki zielony jest the best.







16 komentarzy :

  1. Jaki bujny las masz! Kocham wszystko co zielone i rośnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasno i świeżo, a Twoje artystyczne bibeloty mają ładne tło. Fajny ten minimalistyczny jelonek nad gobelinem. W ogóle masz mnóstwo różności, na których można oko zawiesić, miło się ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja średnio co dwa lata zmieniam... mieszkanie :/ mam wrażenie ciągłej przeprowadzki i kiedy już wydaje mi się, że to jest miejsce ostateczne następuje cios tępą rzeczywistością przez łeb i znowu muszę się pakować... ;) mam nadzieję, że zbliżająca się przeprowadzka będzie już ostatnia... ;) a Wasz pokój...WOW! jest pięknie :) trochę nie mój klimat - ale pięknie i przytulnie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak wygląda na tę chwilę, myślę, że jeszcze się coś zmieni:)

      Usuń
  4. Wiem kochana co masz na myśli, bo my też tak robiliśmy remont etapami i do tego jeszcze córce pomagaliśmy wykończyć jej domek i mamie odświeżyć mieszkanko. A z tymi tynkami to też tak mamy jak u ciebie to starych bloków i kamienic czar i myślałam że w nowym mieszkanku będzie lepiej, ale nie jest też walczymy z gładzią i idealnie nie jest. A biel dobra jest gdy się ma lekki nadmiar przedmiotów daje porządek więc jest na duży plus. Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie miałam na biało, więc witam ją z radością.:)

      Usuń
  5. Dużo zieleni i boho dodatków ! Jest bardzo na czasie :) Wszystko fajnie do siebie pasuje i się ze sobą komponuje. Mnie najbardziej podobają się Twoje dzieła, tworzą charakter tego wnętrza. U mnie w dużym pokoju też jest coraz więcej roślin :))
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar, iść w stronę boho. Dzięki Aniu:)

      Usuń
  6. Wszystko świetnie, a wśród całej tej świetności mój wzrok przykuła arcyciekawa poduszka z kaktusem:). To również Twoje dzieło, jak mniemam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś, pomarańczową poduszkę z Ikei przerobiłam w najłatwiejszy możliwy sposób. Dzięki:)

      Usuń
  7. Ale masz dżunglę! Jak fajnie wygląda gąsior z gałązkami <3 Białe ściany to najlepszy pomysł do Twojego wnętrza, od razu jaśniej i 'świeżej'- szczególnie z tym turkusowym fragmentem. Wiesz, mały pokój małym pokojem, ale tu naprawdę jest potencjał! Najlepszy kształt, bo dwie ściany masz na przeciwko siebie- ja tak nie mam (po literze L tylko) i np. za czasów telewizora kompletnie nie szło go wcisnąć. U Ciebie można przestawiać do woli, heheh :-)) Stała kiedyś ta kanapa po przeciwnej stronie, pod półkami? Bo Twój układ bardzo przypomina mi niewielki pokój (ten z tv) Viktorii Dahlberg (zobacz se na insta: viktoria.dahlberg). Jak Ci podejdzie ten styl to przepadłaś :-D Zazdro tak ustawnej przestrzeni, naprawdę. Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za wskazówki. Do Viktorii zajrzę na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  9. my też remontujemy "po kawałku", ładnie jest u Ciebie:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kto nam się odmienia ... Ja też kiedyś nie chciałam różnych rzeczy w mieszkaniu - np dekoracji - a teraz mam :) Wszędzie bibeloty i przydasie ... U mnie też ściany tańczą czaczę :)
    Ps bardzo podoba mi się Twoje przestrzeń :)

    OdpowiedzUsuń