wtorek, 28 listopada 2017

Pół roku bez mięsa. Czy weganizm mi służy?

Im człowiek starszy, tym czas szybciej leci. Niedawno rzuciłam mięso, a już pół roku od tamtej chwili minęło.
Pół roku to już wystarczający czas na wyciągnięcie pierwszych wniosków i podzielenie się nimi z wami.

pół roku bez mięsa





Najczęściej słyszę od osób, które porzuciły mięso, że czują się lepiej, lżej i mają więcej energii. Mnie ten boski stan niestety nie dotyczy. Nie czuję się ani lepiej, ani gorzej, w zasadzie bez znaczących zmian. Podobnie było, jak  rzuciłam papierosy, czekałam na efekt WOW, a tu nic, wszystko jak przedtem. Wychodzi na to, że  nie jestem osobą reprezentatywną dla grup rzucających cokolwiek, bo czy palę i zajadam się mięchem, czy też nie, czuję się podobnie.
Z pewnością do mięsa mnie nie ciągnie, nawet gdy podtyka mi się je pod nos. Nie mam też obsesji i fisiów, kojarzonych z NOWOVEGANAMI. Nie muszę zatykać nosa przy budce z kebabem i  przelatywać kłusem i z zamkniętymi oczyma obok kfc. Bez przesady jednak, na działy mięsne i wędliniarskie  wysyłam z powodzeniem męża i niech sobie  wybiera, co tam chce.
Moje wybory jak wiadomo, nie dotyczą mojej  rodziny, co jest pewnym życiowym utrudnieniem, bo mięso itp nie znikło z mego życia, co byłoby bardzo fajne. Nadal natykam się na szynkę, metkę i ser żółty w lodówce  i okazuje się, że można wytrzymać.  Nie prześladuję rodziny, gotuję dla nich także niewegańsko, jeśli proszą, a do gotowania używam tych samych garów. Nie wiem, może z czasem mój smak i węch staną się tak wyrafinowane, że będę musiała to zmienić?.
Jajek  z zasady nie jadam, ale jak się trafi wiejskie, to nie wykluczam. Moje ulubione wegańskie drożdżowe z kokosową kruszonką wychodzi świetnie bez jaj i jest pyyycha. Mimo że unikam też mleka, śmietany, jogurtów i serów, to zdarza się, że mąż czasem chluśnie mleka do mojej kawy przez pomyłkę,  a ja sama zjadam z premedytacją trzy łyżki twarogu tygodniowo, bo lubię twarożek z ananasem, a tofu to zło konieczne- nie przepadam:(
Muszę się przyznać, że dosyć swobodnie kupuję makarony i słodycze, nie sprawdzając, czy są wegańskie. Nie mam do tego głowy i cierpliwości, mały druczek też nie ułatwia śledztwa.
Jeśli o budżet domowy chodzi, to na początku wydawaliśmy na pewno więcej. Chciałam różnych rzeczy posmakować, wypróbować nowe produkty i nowe przepisy. Etap euforii w końcu minął, zakupy są więc tańsze i spokojniejsze. 
Zdrowie też w porządku, nie słabuję, nie przeziębiam się,  wyniki w normie, alergię jak miałam, tak mam. Mogę się pokusić się o stwierdzenie, że w jednym aspekcie jest lepiej. Wydaje mi się, że ustał chroniczny stan zapalny w jelitach i związanie z nim  konsekwencje.  Aha, słychać jeszcze głosy, że wyglądam młodziej...???

być weganką, pół roku bez mięsa

Okazało się też, że dieta "prawie wegańska" nie nastręcza aż tylu niedogodności, jak się na początku wydawało i nie jest dla mnie, lenia kuchennego, szczególnie męcząca w stosowaniu. Najbardziej pomaga mi w tym blog: vegancorner, jego autorka jest wiarygodna, bo jest dietetykiem i weganką, polecam.
Przykładowy mój jadłospis dzienny:
śniadanie: trzy  małe kromki razowego chleba z humusem, do tego sałata, ogórek, rzodkiewki lub zamiast humusu pasztet warzywny własnej roboty do tego wybrane warzywa, lub sałatka warzywna z oliwą z dodatkiem cieciorki lub fasoli.
Drugie śniadanie: smothie lub owoce, najczęściej trzy sztuki. Owoce czasem kroję i posypuję mielonym siemieniem lnianym. Na marginesie, siemię dodaję, gdzie się da.
Obiad: Przeważnie danie jednogarnkowe z warzyw, curry na przykład, lub kotlety z fasoli i buraka, albo zapiekanka
Kolacja jest problematyczna, bo nie chce mi się jej robić. Czasem jest to owoc, gotowane brokuły, kanapka, a czasem nic. U nas kolację każdy robi sobie sam.
Pozdrawiam moje kochane i wierne Zaglądałki i dziękuję za każde słowo w komentarzach:)


 foty: pixebay.com

11 komentarzy :

  1. Jak jaCi dziękuje za ten zdrowy rozsądek! Czasem jak mam doczyniania z nawróconym na veganizm to mam ochote trzasnac w głowę żeby rozumu nabrał! Mam taka koleżankę nawiedzona właśnie! Krytykuje mięsożerców na każdym kroku... czasem się zastanawiuam kogo ona cvhce zniechęcić do miesa mnie czy siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i dzięki. Ja nie krytykuję mięsożerców, bo niedawno sama mięso jadłam. Jeśli kogoś to obchodzi, to opowiadam dlaczego wprowadziłam w życie taką zmianę. To wydaje mi się najlepsza droga. Ci co nie są gotowi na wegetarianizm, często deklarują przynajmniej ograniczenie.

      Usuń
  2. Oj tak, mogłabym podpisać się pod tym postem, tak bardzo się zgadzam. Mam dokładnie tak samo. Może z tą różnicą, że jestem wegetarianką, a nie weganką, choć ostatnimi czasy od mleka i jego przetworów odrzuca mnie i to mocno, jajka za to jadam i raczej nie zrezygnuję. No i uwielbiam drożdżowe więc WIELKA prośba byś podała przepis na to wegańskie z kokosową kruszonką:))) (mocno się uśmiecham o ten przepis:). Widać też u Ciebie, co zauważyła już osoba powyżej zdrowy rozsądek w tym wszystkim, no i ten humor, za który Cię uwielbiam, ale to chyba akurat kwestia charakteru a nie weganizmu, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do życia trzeba podchodzić z humorem i dystansem. Przyznam, ze z wiekiem wychodzi mi to coraz lepiej. Jak śmieję się z siebie, to jestem dla innych bardziej ludzka i nikogo przy tym nie urażam.

      Usuń
  3. Z przyjemnością poczytałam :) Podziwiam Cię za upór, ja nie wiem czy bym tak długo wytrzymała bez mięsa. Jem go nie dużo, ale raz w tygodniu, w niedzielę musi być ten schaboszczak, pierś z kurczaka czy szynkowe bitki :)). Tym bardziej jest trudno wytrzymać jak inni domownicy nadal jedzą mięso.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jest łatwiej niż się spodziewałam:)

      Usuń
  4. Ja lubię mięso i nie wyobrażam sobie życia bez mięsa. Nie znaczy jednak, że jem mięso cały czas. Poza tym rezygnacja z mięsa dla mnie nie jest jakimś środkiem na lepsze samopoczucie. Jak dla mnie dieta wegetariańska czy wegańska to za dużo węglowodanów...Poza tym należy pamiętać o egzogennych aminokwasach, których ludzkich organizm nie produkuje, a większość z nich występuję właśnie w mięsie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O samopoczuciu pisałam, bo myślałam, że będzie to wartość dodana. Odrzucenie mięsa i pochodnych było spowodowane nie troską o własne zdrowie, tylko troską o los zwierząt hodowlanych. Dzięki za komentarz:)

      Usuń
  5. Super,że piszesz o tym wszystkim szczerze. tak od serca. Ja mięsa jem coraz mniej, bo jakoś nie mam na nie ochoty. Lubię żyć świaomie, próbuję nowych rzeczy i ostatnio coraz częściej widać u mnie mąke jaglaną czy mleko kokosowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nade wszytko rozsądek i umiar, a mięsa jako społeczeństwo zjadamy coraz więcej. Cieszę się, że są ludzie tacy jak ty, którzy zmieniają ten stan:)

      Usuń
  6. Thanks for providing good information,Thanks for your sharing.

    เย็ดสาว

    OdpowiedzUsuń