poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Zero waste, zwycięstwa i porażki.

zero waste zmiany w domu

Życie zero waste nie jest trudne.

 Moje zainteresowanie życiem zero waste zaczęło się mniej więcej trzy miesiące temu, czyli bardzo niedawno.  Muszę tu zaznaczyć, że  to nie znaczy, że  wcześniej  w ogóle nie interesowałam ekologią i  byłam totalną śmieciową ignorantką.
Dzisiaj postaram się wyliczyć wszystko, co udało mi się zmienić w życiu na wersję bez śmieciową oraz to, co jeszcze się nie udaje.


Muszę też podkreślić, że nie jest to dla mnie reżim, jeśli mam wpadki, to nie świruję. Najważniejsze jest to, że moja czujność wchodzi mi w krew i faktycznie odruchowo szukam i wybieram tak, żeby śmieci produkować, jak najmniej, a jeśli już to takie, które nadają się do dalszego przetworzenia.

przybory kuchenne zero waste, myjki iścierki wielorazowe


  • najważniejszy punkt, to nie kupowanie wody w butelkach. Zawsze mnie to męczyło, bo w okolicy nie ma pojemnika na plastik. Mąż kupi czasem jakiś napój, ale z około szesnastu butelek tygodniowo zeszliśmy na 2-3 sztuki.
  • odpadły w większości wszelkie opakowania od wędlin i mięsa. Ja nie jadam już w ogóle, a rodzina bardzo sporadycznie. 
  • serwetki nasączone woskiem pszczelim, które są świetnym opakowaniem dla żywności. Jak zrobić TUTAJ
  • wielorazowe woreczki bawełniane hand made z foliowym środkiem, jako opakowanie drugiego śniadania. Więcej o tym TUTAJ
  • Dzięki punktowi powyżej nie kupuję papieru i woreczków śniadaniowych
  • wielorazowe torby na zakupy, to wiadomo- elementarz
  • pakowanie produktów na wagę we własne opakowania, nawet jeśli miałby by być to foliowe woreczki z poprzednich zakupów
  • zakupy spożywcze planowane, żeby się nic nie marnowało
  • mydła w płynie zastąpione mydłem w kostce
  • proszek do prania w kartonowym pudle
  • płyn do czyszczenia powierzchni w kuchni zastąpiony sodą i octem w szklanej butelce.
  • dezodorant własnej roboty z oleju kokosowego z dodatkami, więcej na ten temat TUTAJ
  • płatki do demakijażu wielorazowe, uszyte własnoręcznie
  • gąbki do naczyń zastąpiły myjki zrobione na szydełku ze sznurka
  • zamiast gąbek do kąpieli w użyciu myjki uszyte z ręcznika, które można prać
  • ścierki kuchenne to szydełkowe, bawełniane ściereczki hand made
  • zrezygnowaliśmy całkowicie z kremów pielęgnujących do twarzy. 
  • płyn do demakijażu z powodzeniem zastąpiły oleje, mydło i woda.
  • nie kupuję też płynów do mycia podłóg, na razie do wody wlewam kilka kropli płynu do naczyń, który nadal kupuję. Nie udało mi się znaleźć nic w szkle.  Dodatkowo naczynia często zmywa mąż, więc zmiennik musi być świetny, żeby nie marudził.
  • ewentualne opakowania z foli używamy ponownie, a nawet kilka razy
  • papierowe opakowania starannie sortuję i odkładam, by zawieźć je przy okazji do pojemnika w innej dzielnicy. U nas nie ma takiego pojemnika.
  • staranna segregacja odpadów mokrych na kompost
  • zaprzestałam suszenia włosów suszarką
  • nie kupuję już lakieru do włosów
  • zamiast faktur na papierze tylko e-faktury
  • ketchup, musztarda itp tylko w szklanych słoikach, które lądują w koszu na szkło
  • w pracy piję przefiltrowaną wodę z kranu. Była zrzutka na dzbanek.
  • duże opakowania z szarego papieru do ponownego wykorzystania, to też w pracy
  • jednorazówki typu, talerze, kubki, sztućce, słomki dla nie istnieją
  • zakupy ciuchów dla poprawienia humoru- brak
  • zrezygnowałam też z malowania paznokci, odpadły dzięki temu lakiery i zmywacze
  • telefon komórkowy nadal stary
  • wszyskie spodnie jeansowe do przerobienia na nowe rzeczy, teraz na narzutę na łóżko. To już druga. TUTAJ przykłd
  • w tym sezonie wszyskie ubrania z drugiej ręki
  • unikam plastiku, wybieram metal albo drewno
  • nie smażę w głębokim tłuszczu dla zdrowia, ale nie wiem też, co robić ze zużytym olejem

nie marnuję, przerabiam, pufa z dzinsowych spodni jest zero waste


Nad tym trzeba popracować.


  • depilacja kremem- da się zmienić, muszę spróbować z masą cukrową
  • farbowanie włosów- nie mogę nie farbować
  • papier toaletowy, nie ma zgody rodziny na zwykły szary
  • doszły pieluchy dla chorej teściowej- nie da się zmienić
  • worki do śmieci, sprzeciw domowników, którzy je wynoszą
  • popsuty odkurzacz nie wiem, co z nim  zrobić
  • szampon, tu muszę ostrożnie, bo mam bardzo wrażliwą skórę głowy
  • płyn do naczyń, nie wiem czym zastąpić
  • rękawiczki gumowe, niestety muszę czasem używać
  • w sezonie letnim moje chłopaki jedzą lody, a wiadomo w co to jest pakowane
  • mleko dla rodziny w kartonach, dla mnie roślinne też głównie w kartonach. Czasem robię własnoręcznie 
Nie wiem, czy umieściłam tu wszystko, może coś pominęłam, ale myślę, że i tak nie jest najgorzej.

opakowania jednorazowe potraktowałam jak wielorazowe


ścierki kuchenne wielorazowe, to jest sero waste
dezodorant zero waste, decodorant domowej roboty w szklanym słoiczku



16 komentarzy :

  1. Super! Tyle pozytywnych zmian wprowadziłaś. Ja też staram się ograniczać "produkcję" śmieci. Zainteresowały mnie płatki kosmetyczne z czego je uszyłaś, co to za materiał?
    Będę zaglądać na Twój blog, masz bardzo fajne pomysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Płatki uszyłam z grubszej bawełny, a konkretnie z koszuli nocnej.Radzę uszyć większe, bo łatwiej je zapierać:)

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem! Moje poczynania ekologiczne dużo skromniejsze - własna siatka ma zakupy, w domu woda "kranówka" nawet nie filtrowana, rękawica do masażu pod prysznic (bardzo trwała), i ograniczenie do absolutnego min w tym roku zakupu nowych ubrań (do tej pory od stycznia 1 nowa tzn. ze sklepu w galerii koszulka - kupuje ubrania z sh). Ale wychodzę z założenia, ze lepiej robić coś nic nic :-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, że coś robisz. Najważniejsza jest świadomość tego skąd się biorą śmieci i z czasem będzie jeszcze lepiej:)

      Usuń
  3. Podziwiam! Ja stanęłam na nie braniu miliona toreb w sklepach. Czasem się na mnie dziwnie w sklepach patrzą.. ale mam to w nosie. Nie potrafię zrezygnować w wody w butelkach.. pocieszam się, ze u mnie odbierane są segregowane śmieci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Torby jednorazowe to zmora, więc chwała ci za to:)

      Usuń
  4. Świetna i długa lista ! Dużo udało Ci się zmienić w swoim życiu. Podziwiam Cię za te wszystkie zmiany. Wiadomo, nie jest łatwo. Dobrze, że powoli takie nawyki wchodzą nam w krew i instynktownie możemy mniej zanieczyszczać środowisko. Plastikowe butelki to zmora upalnych dni, u nas na osiedlu jest pojemnik na platik, ale i tak staramy się ograniczać, chociaż nie jest łatwo. Pocieszam się tym, że plastik trafia na recykling, jest wykorzystywany np. do produkcji polarów.
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet w połowie nie realizuję Twojej eko listy, ale pocieszające jest to, że dzięki niej zaczynam zwracać na pewne rzeczy uwagę. Czasami wystarczy żyć trochę oszczędniej, np. zużywając mniej wody, czy prądu. Najbardziej razi mnie w sklepach to, że większość ludzi nie nosi ze sobą toreb zakupowych i za każdym razem kupują foliówki. Gdy pomyślę, ile tego jest w skali np. całego kraju... masakra. W ogóle, jako Polacy, jesteśmy jeszcze bardzo zacofani, jeśli chodzi o ochronę środowiska. Może z kolejnymi pokoleniami będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mnie dziwi, że nie ma u Was pojemników na plastik czy papier... ja obracam się w dwóch miastach (tu, gdzie mieszkam i moje rodzinne miasto) i w obu przy każdym bloku są pojemniki do segregacji śmieci. w dzisiejszych czasach to naprawdę jakieś straszne zaniedbanie ze strony miasta / spółdzielni mieszkaniowej... ale cóż - nie mamy wpływu na niektóre rzeczy. odkurzacz możesz oddać do punktu zbiórki RTV-AGD. są przy wysypiskach śmieci lub jako oddzielne 'instytucje' (czasem nawet firmy odbierają same z domu - poszukaj czegoś w necie). ja na razie jestem lokalną atrakcją, że na targu nie biorę reklamówek tylko pcham wszystko do swojej siatuni ;) znają mnie już w lokalnych ciucholach - ileż super rzeczy można tam znaleźć! i takie tam ;) Do Ciebie mi daleko, ale staram się nie być dla Ziemi wrogiem nr 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Generalnie w Gdańsku są takie pojemniki, ale mieszkamy na uboczu i przy domu stoja tylko na mokre i suche. Dziękuję za komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja muszę zrobić mojemu ukochanemu myjkę pod prysznic - bo faktycznie często trzeba kupować nową gąbkę.
    I z wielką przyjemnością zrobiłabym mu też jakiś woreczek na śniadanie. Taki wielorazowy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Całą myjkę do naczyń wykonałaś na szydełku? W internecie krążą głównie robione na drutach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nie ma różnicy, na szydełku, czy na drutach:)

      Usuń
  10. Dobrze,że szczerze piszesz o tym co sie udało a co nie. Domownicy także mają realny wpływ na nasze decyzje i ja sama jestem świadoma,że z niektórymi pomysłami z moim mężem bym nie przeszła;)Według mnie dużo udało Ci się osiągnąć, moje poczynania są sporo skromniejsze, ale także staram się życ świadomie. Dlatego mam materiałowe siatki na zakupy, dzbanek filtrujący itd. Chcemy także z mężem kupić zgniatarkę do plastików. Bardzo ograniczyliśmy kupowanie napoi (w zasadzie tylko on), wody wcale nie kupuję, bo mam mój dzbanek. Soki bardzo często robię sama od momentu kiedy kupiłam sokowirówkę;)Zaraziłam nimi cała rodzinę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dzbankowi wyeliminowałaś plastikowe butelki, a to już dużo. Soki domowe są super pyszne i super zdrowe, też je uwielbiam:)

      Usuń
  11. Jesteś niesamowita! Podziwiam Twoją konsekwencję w tym, co robisz. Ja na niektóre rzeczy przymykam oko- dla wygody. Może to kwestia przyzwyczajenia? A te myjki są prześliczne.

    OdpowiedzUsuń