piątek, 28 lipca 2017

Zero waste, zmiany na lepsze

Zacznę od konkretów. 

Chłopaki zaczęli pić kranówkę, choć młodszy woli coś innego niż wodę, ot choćby domowy kompocik. Wcześniej planowałam zachęcać ich do jej picia zakupem dzbanka z filtrem, ale poszli za moim przykładem bez pomocy dzbanka. Wstrzymuję się z jego zakupem, bo po pierwsze, wszystkie są z plastiku i studzi to mój zapał, a po drugie mam taki w pracy i woda średnio mi z niego smakuje. Trzeci minus, bardzo częsta wymiana filtrów, zbudowanych także w dużej części z plastiku.
Udało  mi się w sezonie letnim nie kupić dla siebie ani jednego nowego ciucha. Doszło coś, ale wszystko z drugiej ręki, w świetnym stanie.  Udało się też z butami, jedną parę dostałam od koleżanki, bo za duże, a drugą odkupiłam od drugiej, bo za małe. Klapki gumowe, które pies trochę wystrzępił, przeszły renowację i prawie nie ma śladu po uszkodzeniu.

Minimalizm w kosmetykach.

W sferze pielęgnacji jadę po bandzie. Ja, która miała zawsze co najmniej dwa kremy do twarzy, zaprzestałam ich używania i nic się nie dzieje. To samo z płynem do higieny intymnej  wyleciał na aut, już nie kupuję. W niczym mi nie pomagały i tylko dodatkowa butla w łazience. Micelarny też wyleciał pomimo, że  był dość wygodny w użyciu. Makijaż z oczu jest zmywany olejkiem, a reszta zmywana po prostu mydełkiem w kostce.
 Z kolorówki na dziś są w użyciu dwie kredki, tusz, róż i błyszczyk własnej roboty. Mam jeszcze jakieś cienie do powiek, ale te nakładam od czasu do czasu. W ogóle zdarza mi się wyjść z domu bez makijażu.

Zakupy.

Nie robimy już dużych spożywczych zakupów tygodniowych, tylko mniejsze i częściej, przez to nic się nie marnuje.
Nastąpiła też  zaskakująca zmiana i nie wiem z czego ona wynika, bo w ogóle nie marnujemy już chleba. Kupujemy więcej ciemnego, jest dłużej dobry i zjadany do ostatniej kromki.
Stałam się poszukiwaczem lepszych produktów i lepiej zapakowanych.
Do mycia kuchni nadal ocet z cytrynami w użyciu. Toaleta natomiast nadal czyszczona chemią.
Nie kupiłam żadnej pierdoły do domu choć miałam kilka razy okazję.

Mały remont łazienki.

Poniosło nas i odnowiliśmy  łazienkę, choć nie było tego w planie z powodu braku środków. Zamiast hardcorowego remontu, tylko lekki lifting. Malowanie kafli na i ścian, wymiana silikonu w miejscach newralgicznych, plus gruntowne pucowanie i jest. Zmiana ogromna. Łazienka jest skromna, bez luksusów, a dodatkowo szpeci ją bojler elektryczny, no cóż.
Wiadomo, żaden remont zero waste nie jest. Jednakże staraliśmy zrobić go jak najbardziej ulgowo i dla nas, i dla planety.
Zero folii zabezpieczającej, teraz takie cuda, że farby prawie nie kapią, ścierki  do czyszczenia z odzysku, wałki i pędzle na lata.  Powstałe  śmieci, to dwa plastikowe pojemniki po farbie i jeden po silikonie i trochę taśmy malarskiej. Opakowania po farbie i silikonie wyniosłam na razie do piwnicy, bo nie wiem  co z nimi zrobić.  Śmieci w Gdańsku należy segregować na co najmniej mokre, suche ( czyli reszta) i szkło. Ja  dodatkowo odzyskuję papier.  Szacuję, że dzięki naszym marnym staraniom zmniejszyliśmy  ogólną ilość śmieci o ok 20%, a dzięki segregacji,  ilość opadów mieszanych zmalała o  ok. 30%. Gdybym miała po drodze pojemnik na plastik, wynik byłby jeszcze lepszy.
W związku z remontem,  nie było też potrzeby wymieniania niczego na nowe i tym samym nic nie wylądowało na śmietniku.
Ściany malowane Dekoralem, kuchnia łazienka. Biała, która pozostała po odmalowaniu sufitu, domieszana do turkusowej w celu lekkiego rozjaśnienia. Kafle malowane popularną farbą renowacyjną V33 w kolorze biały pieprz, choć wydają się prawie białe. Wszystko zależy od światła, wiadomo.
Może nie ma się i czym chwalić, łazienka jest bardzo skromna, ale sama lubię oglądać tego typu zmiany, więc poniżej efekty. Zdjęcia  przed, czyli łazienkowa masakra  na końcu i tylko mały fragment dla porównania.

skromna łazienka po liftingu
Nowy jest tylko różowy dywanik za 15 zł.

tani remont łazienki, malowanie kafli

łazienka po zmianach, farby renowacyjne do glazury

remont łazienki, malowanie glazury i ścian


w plażowej torbie zapas papieru toaletowego, drzwi po lewej to wejście na stryszek, gdzie trzymam kosze na rzeczy do prania











25 komentarzy :

  1. Wow, powiem Ci,że spora zmiana łazienki - bardzo podoba mi się kolor ściany, a z różowym dywanem wygląda super! Ja ostatnio upiłam dzbanek z filtrem, zainwestowałam w trochę droższy i powiem szczerze, że widze różnicę. Mniej plastiku, filtry wcale na tak krótko nie starczają, nie musze się martwić o brak mineralnej no i zauważyłam,że kamień w czajniku osadza się dużo, dużo wolniej;-) Co do marnowania chleba -tez raczej tego nie robię;) Suszę go i daję tacie do kur - przy okazji przyłączyła się sąsiadka;)Co do kosmetyków to cóż...często chodzę bez makijażu,a kremu często nie używam bo zapominam go używać, taka prawda;)pozdrawiam serdecznie i trzymam dalej kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram Twoje działania. Dzbanek z filtrem w końcu kupię. Bardzo żałuję, że nie mam znajomych kur do podkarmiania. Dzięki za komentarz:)

      Usuń
  2. Łazienka nabrała lekkości. Świetna zmiana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja planuję remont łazienki w przyszłym roku. To już właściwie konieczność, bo wszystko ledwo się trzyma. Tu kapie, tam co chwilę spłuczka (górnopłuk) się zawiesza, więc masa wody idzie na marne. Jednak zawsze ciekawsza jest dla mnie łazienka liftingowana i w takiej dobrze się czuję, poza tym zawsze można się tu wyżyć twórczo i zmieniać aranżacje ile się da. Zachwycam się Twoją łazienką, ten turkusik jest obłędny, całość świeża i naturalna. A ile miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się turkus i drewniane, naturalne dodatki w Twojej łazience. Letnia torba na zapas papieru to bardzo fajny patent. Taki lifting łazienki popieram. Można dużo zdziałać, a efekt potem zachwyca.
    Pozdrawiam ciepło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,też lubię drewniane dodatki w łazience, a papier trzeba gdzieś schować:)

      Usuń
  5. ha! niby tak niewiele, a jaka zmiana! super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajna metamorfoza. a masz podsumowanie, ile Wam wyszło za wszystko? To zawsze jest ciekawe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farba biała 70 zł, niebieska 70 zł. Farba do glazury 130zł, wałek, kuweta, taśma 30 zł. Dywanik 15 zł. Ceny zaokrąglone.

      Usuń
  7. Ten turkus ożywia całą łazienkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zaskoczona, że tak dobrze wygląda. Z początku bałam się, że będzie za ciemny:)

      Usuń
  8. Piękna zmiana! Ja też nie mogę patrzeć na swoja łazienkę. Robię małe podchody do męża- też kasy rak ale marzy mi się przemalowanie płytek i zakamuflowanie bojlera. Trzymaj za mnie kciuki :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, trzymam kciuki za udany remont:)

      Usuń
  9. Ja nadal niestety nie umiem zrezygnować z wielu kosmetyków. A kolor w łazience jest cudny, nadaje wnętrzu charakteru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, to sprawa indywidualna, dziękuję za komentarz:)

      Usuń
  10. u mnie też trwają remonty...
    Zapraszam do wspólnej obserwacji: http://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie wygląda łazienka.Tez powoli zaczynam wyrzucać zbędne kosmetyki.Kremy jak mi zostaje to wykorzystuje do rak.Corka zmobilizowala sie i wyrzuciła stare lakiery do paznokci Chleba nigdy nie wyrzucam,robimy tosty, zapiekanki. Serdeczniepozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wykorzystuję resztki do końca. Z kremami właśnie skończyłam. Dziękuję za komentarz:)

      Usuń
  12. Ale fajna łazienka!
    Taka skromna :)
    Pewnie szybko się ją sprząta.
    Ps pomysł ze schowaniem papieru do torby rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super wyszła ta łazienka! Zero Waste inspiruje!

    OdpowiedzUsuń
  14. I am slowly starting to throw away unnecessary cosmetics.cuczmy how I use it to cancer.Cocka mobilized and threw old nail polish nails I never throw, we do toast, casserole. best wishes.
    หนังฝรั่ง

    OdpowiedzUsuń