wtorek, 25 lipca 2017

Zero waste, prostsze życie i telefony komórkowe.

Telefony komórkowe mają chyba wszyscy, widać i słychać je wszędzie, a dla mnie to trochę balast.  25 lat mojego życia upłynęło mi bez  telefonu, nawet stacjonarnego i dałam radę, mam wprawę. Nie prowadzę działalności, która wymagałaby ode mnie wiszenia na drucie i bycia w pogotowiu, a z mniej pilnymi sprawami można do mnie spokojnie dotrzeć.
Taki mi się teraz, a propos drutu, przypomniało powiedzonko z młodości "rzuć wapno na druty" , czyli poproś rodzica do telefonu.
 Dzisiaj używam czwartej komórki w życiu, żadna nie trafiła na śmietnik, zawsze szły dalej i nadal  służyły. Jak na prawie 14 lat, tragedii nie ma. Tylko dlaczego ja o telefonach komórkowych piszę? Otóż dlatego, że chciałabym nie mieć. Nie jestem jakoś szczególnie przywiązana do tego przedmiotu. Mało dzwonię, mało gadam i wolę rozmowę twarzą w twarz.  Nie kupuję przez telefon, nie płacę telefonem i nie zamierzam. Do południa siedzę w pracy, gdzie telefony są i to w liczbie jeden na łba, więc w sprawie pilnej można mnie łatwo znaleźć.  Po południu jestem w domu,  a jak nie, to w zasięgu głosu małżonka. O komórce zapominam, zostawiam ją w pracy, albo leży przez weekend w  wielkiej torbie i nie odbieram, bo nie słyszę. Znajomi dzwonią wówczas do męża, więc naprawdę mogłabym nie mieć. W ubiegłym miesiącu przedłużyłam abonament na prośbę męża, bo chciał nowy telefon, gadżeciarz jeden. Ja zostałam przy swoim czwartym i będę się z nim bujać jeszcze ze dwa lata. Mam więc dwa lata, żeby dojrzeć do zerwania z telefonem.
Spory i zarazem jedyny plus komórki, to dostęp do internetu i prawdę mówiąc, częściej tam zaglądam niż telefonuję. W chwilach wolnych zaglądam tu i tam dla relaksu, lubię też instagram.  Nie zbieram na przykład  żadnych przepisów kulinarnych, nie wycinam ich z gazet, nie drukuję, zaglądam po prostu do neta, szukam interesującego przepisu i tyle. Po dwóch, trzech zastosowaniach przepis mam w głowie.
Jeśli o nagłe wypadki chodzi, to tak miałam taki, zasłabłam kiedyś na przystanku, a  telefon się nie przydał, był rozładowany!!! Teoretycznie więc mógłby się nadać do wezwania pomocy, gdy przebywam gdzieś samotnie i w oddaleniu, w trasie lub innej samotni, co zdarza dosyć się rzadko.
Mimo obojętności, jaką darzę  ów przedmiot, dbam o niego należycie.  Nie gubię, nie psuję, do kibla  żaden mi nie wpadł i  zawsze ładnie je ubieram.
Udało mi się odszukać dwa przykłady moich  pokrowców diy na telefon, a było ich zdecydowanie więcej.

Pokrowiec na telefon szydełkowy, diy.



Pokrowiec na telefon z zamszu, diy

11 komentarzy :

  1. ja jakoś nie widzę siebie bez telefonu. co prawda nie nadużywam specjalnie, nie zastępuje mi on ręki, ucha czy innych takich ;) zdarza się, że zapomnę, że specjalnie zostawię w domu. ale mam Małego Człowieka i czasem po prostu telefon jest NIEZBĘDNY :)

    PS: masz błąd ortograficzny w tytule ;) chyba, że to tak specjalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie skradło serce to białe etui. :)
    Jesteś fantastyczna w takich robótkach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czuję się z telefonem bezpiecznie. Nie lubię rozmawiać przez telefon, też wolę się spotkać i pogadać twarzą w twarz. Ale lubię zawsze mieć go przy sobie (pilnuję aby zawsze był naładowany)w razie konieczności wezwania pomocy (pogotowie, straż, wypadki na drodze), to daje mi poczucie bezpieczeństwa. A swoją drogą, mając telefon, zawsze można go tak jak Ty fajnie "ubierać" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, u mnie jest inaczej, do poczucia bezpieczeństwa akurat telefon nie jest potrzebny. Dzięki za wypowiedź:)

      Usuń
  4. A ja teraz nie wyobrażam sobie życia już bez telefonu, tym bardziej jak jestem z dzieciakami w domu...tu lekarz, tu wizyta...dzięki temu mogę wszystko załatwić i nie kłopotać tym męża;)Zreszta jak byłam długo w szpitalu to była moja deska ratunku:muzyka często ratowała mi życie a i odważyłam sie pierwszy raz zrobić zakupy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i racja. Ja tego nie czuję, przez trzynaście lat wychowywania dzieci komórki nie miałam, a przez osiem nawet stacjonarnego, więc teraz komóreczka służy mi jako zabaweczka:) Dziękuję za wypowiedź:)

      Usuń
  5. Komórka to smycz. Sama tak mam, że telefon leży a ja gdzieś w świecie... internet wole na lapie... Tez mam kilkuletni telefon i nie zmieniam narazie. Ten jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też jak Ty Gosiu nie dzwonię dużo (najwięcej przez telefon rozmawiam z mamą), sms-ów też piszę coraz mniej. Chyba jak Tobie, służy mi on głównie do przejrzenia na szybko internetu. Mnie też przeraża to, że tak świat opanowały smartfony. Jak patrzę i widzę, że dzieci w wieku 7-9 lat mają najnowsze telefony w cenie dobrego komputera, to można się przestraszyć w jakim kierunku zmierza ten świat.
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  7. And now I can not imagine living without a phone, the more I am with the kids at home ... here the doctor, here visit ... thanks to that I can do everything and do not trouble this husband;) I was how long I was in hospital it was My pledge: music often saved my life, and I dared to do the first time shopping)

    หนังฝรั่ง

    OdpowiedzUsuń