poniedziałek, 17 lipca 2017

Zero waste - po prostu

Jeśli spotkaliście się wcześniej z ideą zero śmieciową, to prawdopodobnie znacie typowe porady dotyczące redukcji produkowania śmieci. I tak jak materiałowe siatki, które są podstawą  i  łatwo jest je wprowadzić, tak inne już niekoniecznie.
U nas  zakupy często robi mąż, który odmawia pakowania warzyw do materiałowych woreczków i co zrobić? Górka woreczków zaczęła niebezpiecznie  rosnąć, dlatego wkładam je do siatki i są używane ponownie. Kilka marchewek ściskam gumką recepturką. Siateczka po cebuli i ziemniakach także do wielorazowego użytku. Podobnie można potraktować plastikowe opakowanie po owocach kiwi, które kupił małżonek. Można wrzucić do pojemnika cokolwiek, nie wzbudzając tym samym sensacji przy kasie.

zero waste, użyj opakowanie  ponownie

użyj opakowanie ponownie

Jak już ten plastik wpycha się drzwiami i oknami, to trzeba go wykorzystywać do zdarcia. Opakowania po makaronie i po mrożonkach całkowicie wyeliminowały u mnie potrzebę kupowania papieru i woreczków śniadaniowych. W ogóle nie wyrzucać bez zastanowienia. Wiele rzeczy można wykorzystać lub oddać, takie wytłoczki po jajkach na przykład. Szklaną butelkę po Kubusiu napełniam wodą i nie potrzebuję kupować nowego gadżetu. W dużej butli po tym samym soczku przechowuję aktualnie suszoną żurawinę.

zero waste, wykorzystaj szklane opakowania do przechowywania

 Nie ma potrzeby kupować nowych pojemników do żywności, gdy za darmo mamy słoiki. Z pewnością mniej kupuję. Biorę coś do ręki, pomyślę chwilę i odkładam, bo jednak nie jest mi potrzebne.
Z pieskim kłopotem radzę sobie tak, że zamiast woreczków na psie odchody, stosuję ulotki  i gazetki  reklamowe. Wystarczy skręcić tutkę,  w razie trudności można użyć dwóch tutek. Gdy psiak lata po podwórku, używam łopatki, którą kitram w krzakach.  Brudną,  kilka razy wbijam ją w ziemię i jest ok.
Płyn do naczyń kupuję nadal, ale używam  bardzo oszczędnie. Rozcieńczam i starcza na bardzo długo. Płyn do mycia blatów to ocet z cytrynami w butelce po Kubusiu. Proszek do prania udaje mi się kupować w kartonach. Pasta do zębów  nadal w użyciu, ale  stosuję oszczędne dawkowanie. Zęby myję na zmianę pastą i olejem kokosowym.  Używam mydła w kostce i  dezodorantu własnej roboty, który bardzo dobrze się sprawdza. Mąż woli mydło w płynie, ale  i tak jest mniej śmiecia, bo ja tylko w kostce.  W sumie postęp nie jest spektakularny, ale nie stresuję tym, bo podjęłam  ze śmieciami coś w rodzaju gry i za każdy zdobyty punkt, przybijam sobie piąteczkę. Nie obchodzi mnie, czy moje działania mają sens, czy nie, ja już inaczej nie potrafię.
Dezodorant własnej roboty sprawdza się świetnie.

zrób świetny, domowy dezodorant


Przepis na dezodorant.
Do łyżeczki roztopionego wosku pszczelego, najlepiej zrobić to w słoiku wstawionego do gorącej kąpieli, dodać 2-3 łyżki oleju kokosowego i grudkę masła kakaowego.
Do rozpuszczonych razem tłuszczów dodać łyżeczkę lub dwie mąki ziemniaczanej i sody oczyszczonej w  takiej ilości aby uzyskać niezbyt gęstą pastę ok.3-4 łyżki.

Moje handmadowe ściereczki także świetnie się sprawdzają. Fioletowa jest the best. Po tygodniach wycierania wyglądają tak:



Pozdrawiam serdecznie odwiedzających i komentujących:)





17 komentarzy :

  1. Kiedyś widziałam chodniki, robione na wielkich szydełkach albo drutach, a właśnie z torebek foliowych powiązanych, ale musi być ich naprawdę mnóstwo.
    Podglądam Twoje działania i trzymam kciuki.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, to ich do domu nie przynosić. Ja natomiast widziałam piękne kosze z foliówek. Dziękuję za komentarz:)

      Usuń
  2. Tylko ty Moja droga potrafisz czarować takie cuda!!!
    uściski wakacyjne posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi głupio pisać o moich "postępach". Wczoraj kupiłam szary papier toaletowy, niepakowany w folię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo, te wory po papierze są fuj:)

      Usuń
  4. Grunt to żyć w zgodzie ze sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, zyję w zgodzie ze sobą i w niezgodzie z folówkami:)

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że trzeba zachować troche zdrowego rozsądku. Owszem, odpady plastikowe to zmora dzisiejszych czasów, ale też nie można demonizowac plastiku w każdej postaci. Ja osobiście biorę/kupuję torby plastikowe na zakupy, bo używam ich potem jako worki na śmieci, których z kolei nie kupuję, bo to tak jakbym fizycznie wyrzucała pieniądze do kubła. A przecież w czymś śmieci do kontenera wynosić trzeba; mieszkając w bloku raczej trudno wynosić odpady w wiaderku i bezpośrednio wrzucać do kontenera zbiorczego.
    Co do przechowywania prod. spożywczych, to poza walorami typowo funkcjonalnymi istnieje coś takiego jak zmysł estetyki, który jest inny u każdego z nas. Osobiście wolę mieć kilka (wg mnie) ładnych, lekkich i przyjemnych dla oka pojemników plastikowych, które ładnie wyglądają na blacie kuchennym, niż na siłę używać opakowania, które wizualnie będą mnie denerwować. Ale i w tej kwestii obserwuję postęp u siebie samej, bo zamiast kupować nowy plastik wykorzystuje np. słoiki po kawie :-)
    Oczywiście jestem jak najbardziej "za" jeśli idzie o segregacje odpadów albo kompostowanie ich, ale do robienia kosmetyków chyba jeszcze nie dorosłam ;-)
    Pozdrawiam, Marlena :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o folię i plastik to tak, demonizuję. Jest tego tyle, że nie damy sobie z tym rady. Giną od tego zwierzęta, które się w niego zaplątują lub zjedzą. Mnie to przeraża. Widziałam bociana z folią na głowie, a my siateczka tu, siateczka tam I 400 lat się to rozkłada. Jeśli chodzi o słoiki, to ja je uwielbiam. Produkty świetnie w nich wyglądają, choć ja niewiele słoików trzymam na wierzchu. Dziękuję za głos podjęty w dyskusji i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Poszłaś na całego :-) Z ciekawością śledzę Twoje poczynania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, to kropla z tego co mogłabym zrobić. Nie mieszkam sama i nie mogę terroryzować domowników. Dziękuję:)

      Usuń
  7. Ja myślę że jest sen - zawsze jest sens takich działań! :)
    Zawsze jak poczytam u Ciebie o takich pomysłach to sama coś u siebie wprowadzam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Inspirujesz mnie Gosiu i zachęcasz do działań na rzecz większego dbania o środowisko.
    Torebki foliowe po pieczywie od dawna wykorzystuję. Papierowe torebki po kaszach, mące również. Ale zawsze można lepiej i bardziej.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super....Jesteś niesamowita, trzymam kciuki:))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń