sobota, 10 czerwca 2017

Z workiem DIY na wojnę.

zakupy zero waste, szydełkowe woreczki na zakupy
Nigdy nie byłam społecznikiem. Nie miałam też potrzeby dorzucać swoich trzech groszy do każdej "ważnej" dyskusji. Nie demonstrowałam, nie ciągnęło mnie do  manifestowania poglądów na szerszą skalę.  Dużo za to myślę, obserwuję i robię swoje. Moja awersja  do zgromadzeń, wieców, pochodów  i innych spędów nie zmalała od lat.  Czarne piątki i noce muzeów także nie dla mnie. Nie polecę gdzieś tylko dlatego, że inni lecą. Nawet słowo wspólnota mnie odrzuca, nie chcę do  niczego  należeć, zależeć i być  uwspólnotowiona (zdaje się, że nie ma takiego słowa.) Tłum nie kojarzy mi się z bezpieczeństwem tylko wręcz odwrotnie.
Całe życie staram się myśleć, wybierać, decydować i  idzie to na moje sumienie.  Mimo zamiłowania do spokoju nie stoję z boku, gdy widzę, że kogoś biją  i wtrącam się jak na razie z powodzeniem.
Żyłam tak, aż do dnia, w którym poczułam wspólnotę  z naszą zaśmieconą i zdewastowaną planetą. Mój spokój, do którego uciekałam, został na zawsze zmącony. Jak to się stało, że brodzimy w śmieciach? Po filmie o Bangladeszu nigdy już nie kupię ubrania z sieciówki, która szyje w Azji.  Jakieś słuchy dochodziły do mnie wcześniej, ale wyobraźnia nie zadziałała. Jeżuniu, jaka ja głupia byłam, gdy latałam  po galeriach i topiłam ciężko zarobioną kaskę w szmatach, że przyłożyłam  do tego rękę.


Korporacje  po trupach ludzi i zwierząt minimalizują koszty i zwiększają zyski,  i srają w nasze gniazdo.
Może, zamiast zakazywać ludziom żyć jak chcą, (tu piję do rządzących) lepiej ustawami zamienić i PRODUKCJĘ mleka, jaj i mięsa w moralne hodowle zwierząt, zapewniając im godziwe warunki. Jak widzę, co człowiek ze zwierzęciem potrafi dla forsy zrobić, to wstydzę się, że jestem człowiekiem. Krowa na przykład,  w mlecznym interesie nie jest dla producenta  miłym i delikatnym psychicznie zwierzęciem, tylko maszyną do rodzenia cieląt i produkcji mleka,  przede wszystkim musi być wydajna. Maszynie szwendanie się po łące i skubanie świeżej trawki nie przysługuje. Przydatność  przemysłowa takiej krowiej,  mlecznej maszyny to około 5 lat, podczas gdy krowa traktowana  przyzwoicie  może żyć nawet 20-25 lat. A ja lubię krowy, mają piękne oczy i dobrą energię.
Cholera, mleka też nie będę piła.
Podjęłam poważne wyzwanie, z całymi jego konsekwencjami, zaczęłam się zbroić  na wojnę z folią i plastikiem. Dzisiaj w sklepie pomidory  tylko w zafoliowanych tackach i w kubkach plastikowych, nie kupiłam. Kupiłam ogórka i cukinię bez opakowania. Teoretycznie  mam wybór,  konkurencja i te rzeczy, ale prawda jest taka, że wcale nie mam wyboru i  muszę kupować to, co jest, czy to w Lidlu, Netto albo Biedronce.  Małych sklepów już nie ma, przegrały.
Koniec z kupowaniem wody butelkowanej w plastiku, kranówkę  będę piła, ta wcześniej zamrożona i rozmrożona jest bardzo zdrowa i wspaniale smakuje.
Wyrzuciłam dzisiaj z grubsza, co leży mi na wątrobie, dlatego teraz coś na uspokojenie. Szydełkowanie, lepsze na nerwy niż setka i  relanium.
Początek wyzwania  będzie przyjemny i prosty. Woreczki wielorazowe na zakupy warzywne z resztek włóczek.
Pierwsze zakupy zero waste za mną.  Niestety soja i cieciorka jednak w foli:(



zakupy bez foli, woreczki siatkowe na warzywa diy

życie bez śmieci, woreczki na zakupy zero waste










23 komentarze :

  1. Brawo ty
    A siateczki? Och, ale wspomnienia sprzed wieku chyba, gdy takie siatki były s każdym domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, tylko nie wiem, czy tamte siateczki nie były coś bardziej jak makrama. Dziękuje Elu:)

      Usuń
  2. W takich siateczkach warzywa i owoce wyglądają baaardzo apetycznie! Dobrze, że poruszasz takie ważne sprawy. Być może wielu zaglądających tu co nieco przemyśli i zmieni swoje codzienne nawyki

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie ,że zwracasz na to uwagę, i tak jak piszesz - często kupuje się, to co jesz mi ma się ograniczony wybór...a siatki cudowne, kiedyś w każdym domu takie byly;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nastąpił przełom, widzę to, czego wcześniej nie zauważałam:)

      Usuń
  4. Popieram Twoje działania i mocno Ci Gosiu kibicuję. Bo tak jak napisałaś dzisiaj w sklepach trudno uniknąć foli i plastiku. Codziennie produkujemy tonę śmieci, bo każdy produkt jest osobno pakowany. Ja też jak tylko mogę organiczam zużycie foli i plastikowych torebek. Latem w sezonie staram się kupować warzywa i owoce na bazarku, w ten sposób zużywam mniej plastiku i mam lepszej jakości warzywa i owoce niż w sklepie.
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, jak jest świadomość ekologiczna, to z czasem działania w dobrym kierunku się rozszerzą. Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Gośka, ja chcę taką siatkę! Rób i sprzedawaj, będą tłumy, zobaczysz, rozkręć biznes, będzie i fair trade, i bez plastiku, jestem pierwsza w kolejce.
    Też na zakupy chodzę zawsze z materiałową torbą, sieciówkowe ubrania mam, ale ze szmateksu, też nie piję mleka. Ostatnio zobaczyłam, jak wygląda brzeg Wisły po nocnych baletach, i się załamałam- naprawdę długa droga przed nami... :-/
    Od dłuższego czasu szukam też dobrej i dużej wody w szkle, żeby nie kupować tej w plastiku i to jest naprawdę trudne :-( Ech, no państwo nam nie ułatwia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, najważniejsza jest świadomość i zapał do zmian na lepsze.:)

      Usuń
  6. Bardzo się staram nie dokładać 'cegiełki' do zaśmiecania i wykorzystania taniej siły roboczej. Niestety nie zawsze wychodzi... Ale jak zobaczyłam zdjęcia u Ciebie, to aż się uśmiechnęłam: właśnie dziergam sobie taką siateczkę na zakupy ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps: od dłuższego czasu pijemy w domu TYLKO kranowkę i dajemy radę ;) no staram się jak mogę... :)

      Usuń
    2. Ja też piję kranówkę i w pracy i w domu. Ilość plastiku po wodzie mnie strasznie dobijała, w dodatku nie ma u mnie kontenera na plastik i wszystko ląduje w zmieszanych.

      Usuń
  7. Popieram Twoje słowa i działania, ludzka bezmyślność boli mnie tak samo jak Ciebie. Słyszałam już o kranówce mrożonej, chyba zacznę taką pić. :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo niewielu ludzi wie.. ze te wszystkie (użyję absolutu, choć pewnie jakieś wyjątki są) sieciówki z galerii szyją w Azji za grosze! Straciłam kiedyś dobra koleżankę, kiedy udowodniłam jej, ze ta uwielbiana przez nią "luksusowa" Zara to azjatyckie śmiecie, które są produkowane często z rakotwórczych materiałów (bawełna z plastiku) i w nieludzkich warunkach przez dzieci.. że te tak ubóstwiane przez nią najki to też azjatycka produkcja.
    Torebek foliowych nie używam od lat. Mam materiałowe wielorazówki. Z warzywami mam lepiej, mam wybór.. jest bazarek, a tam warzywa od polskich producentów.
    Mleka z kartonów nie tykam.. to trująca odwapniająca biała breja... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam coś wiedziałam, ale nie to, że to taka masakra. Mleko tylko do kawy, więc nie było tak źle, ale i tak nie będę go piła. Torby na zakupy też od lat noszę swoje, ale miałam na myśli te siateczki, siatunie i woreczki, zgroza. Cytrynka 1 sztuka do woreczka, pomidorki 4 szt. do woreczka, pieczarki w plastiku itd. Szczęście, że znalazłam w Gdańsku miejsce z warzywami bez chemii, bo teraz będę ich zjadać znacznie więcej.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na wstępie, to POWODZENIA :). Myślę, że świadomość ludzi powoli się zmienia i to rokuje. Swoją drogą nie pojmuję po co kupować wodę w plastiku, jeżeli mamy jej pod dostatkiem w kranie. Chyba, że ma być gazowana. Jaja od szczęśliwych kur smaczniejsze... i tak można by bez końca podawać argumenty za. Siateczki urocze :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha masz rację.
    Ja też kiedyś po obejrzeniu filmiku o krowach pół roku nie piłam mleka ani nie jadłam wyborów z mleka. Piłam tylko kokosowe. Ale mi nagadali że kokosowe to ma same E i nie jest wcale zdrowe...
    Jakoś się złamałam i tak już poleciało.
    Ps mi się na nocy muzeów podobało. A najbardziej lubię tłum na koncercie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że o tym piszesz. W dobry sposób. Pokazujesz innym jak to powinno być. Ja też staram się unikać śmieci, segregować, noszę własne torby na zakupy, ale produkty jeszcze jem wszystkie które tylko myślę, że są zdrowe. Nie wiem czy bym tez zrezygnowała z mleka tak jak Ty po tym dokumencie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna myślałam o upleceniu takiej siatki, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać. A tu proszę - można zrobić taką na szydełku :) To o wiele prostsze!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamietam takie malutkie siateczki ,które się rościagały bardzo je lubiłam.Teraz używam siatek z materiału i takie kupuje. Reklamowke kupuje sporadycznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pamietam takie malutkie siateczki ,które się rościagały bardzo je lubiłam.Teraz używam siatek z materiału i takie kupuje. Reklamowke kupuje sporadycznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani jest extra !!!! Nie tylko talent, kreatywnosc, styl zycia, ale takze ta bezpretensjonalnosc i poczucie humoru :))) Swietny blog !!! Bede tu zagladac czesciej :)))) Zosia

    OdpowiedzUsuń