poniedziałek, 15 maja 2017

W poszukiwaniu własnego stylu.

Mam styl, czy nie?

Prawdopodobnie jest tak, że nie każdemu zależy na wypracowaniu własnego stylu. Prawdopodobnie są i tacy, którzy  mają własny styl bez wysiłku. Prawdopodobnie można go sobie próbować wypracować, ale nie zawsze się to udaje. Ja chyba należę do tej ostatniej kategorii. Próbuję, a nie wychodzi.
Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie odnalazłam własnego stylu, a może odnalazłam w jakimś stopniu, jak to właściwie jest, w czym tkwi problem, że się tak miotam.

Gdy pierwszy raz się urządzałam w latach dziewięćdziesiątych, na niewiele było mnie stać, mimo to mile wspominam moje gniazdko. Na fali przemian, gdy ludziska poszli w dzikie kolory, w czarne meble, nieużyteczne mini meblościanki, chromy i błyszczące zasłony, ja pomalowałam ściany na biało. Drewniane okna odrapałam z wielu warstw farby i pomalowałam na biało, stare drewniane parapety zostawiłam w naturalnym kolorze, część ściany okiennej pod oknami dociepliłam i obiłam boazerią. Szafka na nóżkach została przytaszczona ze strychu i stanął na niej telewizor. Na starą kanapę rogówkę uszyłam jasne pokrowce. Do tego staromodny stolik na nóżkach i na wysoki połysk, dwa pufy w kratkę oraz ładny wełniany dywan z frędzlami.

             Na lewej fotce widać też  brudnoróżową osłonkę z klosza. Na prawej kwiatek w sosjerce.
             Pod szafką było miejsce na czasopisma i kasety.Widać też kawałeczek dywanu na lewym.
                        Słabo widać, ale zdjęć wnętrzom wówczas nie robiłam, a szkoda.

W poszukiwaniu stylu- manowce

Przy drugim urządzaniu, byłam pod totalnym wpływem Ikei i chciałam mieć z niej wszystko. Ten stan trwał dosyć długo i nie narzekałam. Jedyne, co sobie wyrzucałam, to szeroka bordiura, zupełnie od czapy, wykańczająca tapetę pod sufitem, była straszna, ale nie mieliśmy na wykończenie innego pomysłu. Zapewne pyszni się na jednym ze zdjęć, ale nie pokażę, bo będą was oczy bolały.

                         Wczesny styl ikeowski. Syna musiałam trochę zakryć, bo w piżamie pozował.

Nie ustaję w poszukiwaniach


Trzecia próba, beż i fiolet. Chciałam też kanapę w kwiaty, przecierki chodziły mi po głowie, jakaś klatka retro i nie wiem co jeszcze.

                                                Ikea rządzi nadal, ale trochę inaczej.

Zanim doprowadziłam urządzanie do końca, zaczęłam ciągnąć w stronę skandynawskiego. Przedpokój nawet się udał. Jest mały, jasnoszary i niezagracony, szkoda go psuć.



 Zaczęłam się pozbywać z otoczenia kolorów i przedmiotów, nie do końca mi się te zabiegi udawały, bo kolory dziwnym trafem się pojawiały i nie dawały się zepchnąć do lamusa.
Czasem miewam wrażenie, że zbyt wiele mi się podoba. Czy też to macie?  Jak w tym odnaleźć siebie?



                    Teraz oprócz różowego wtargnął niebieski, no i ta spódnica w ramie hi, hi:)



Jedno jest pewne chcę wrócić do białych ścian, kolor najwyżej na jednej. Lubię kosze i plecionki, rękodzieło, chodniczki bawełniane. Przytulne siedziska i ławy z poduchami. Nie cierpię firan i marzę o lnianych zasłonach, białych, jasno szarych, albo turkusowych z aksamitu. Lubię róż, z zielonym mam problem. Mam słabość do pomarańczowego i turkusu. Uwielbiam poduszki, frędzle i pompony. Mam dużo roślin. Nie dla mnie hamptony i wyczesane elegancje,  gdzie wszystko idealnie dopasowane i odpicowane. Chciałabym, aby było zaskakująco i tak jak nikt nie ma, a meblami z Ikei raczej trudno zaskoczyć. Druga strona medalu jest taka, że nierzadko brak mi odwagi na eksperymenty.
To wiem na pewno i się zobaczy.




15 komentarzy :

  1. Tak mi także zbyt wiele się pdoba, ale tylko niektóre rzeczy powodują motyle w brzuchu i tych rzeczy i takiego stylu sie trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdraszczam, ja chyba wciąż niedojrzała jestem i sama nie wiem , czego chcę:)

      Usuń
  2. Oj, jak ja Ciebie dobrze rozumiem! :) Mam bardzo podobne doświadczenia, tak samo miotam się w poszukiwaniach,tylko w odróżnieniu od Ciebie - tak bardzo czekam na "oświecenie" ,że wciąż mam wszystko na biało :)))) patrzec juz na to nie moge,a wybór koloru to naprawde wielki problem,bo tak samo podoba mi się skandynawska szarość i biel, jak i kwieciste i eklektyczne boho :D i jak tu żyć ? :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak? Mam jednak nadzieję, że jestem na właściwej drodze. Dziękuje za odwiedziny:)

      Usuń
  3. jeśli Ty uważasz, że brak Ci odwagi, to nie wiem, co powiedzieć o sobie ;) od lat wynajmujemy mieszkania i muszę się jakoś wpasować w to, co zastanę. dlatego też mamy kupione to, co neutralne i niedrogie, bo nie wiadomo, gdzie nas życie rzuci... w obecnym mieszkaniu staram się, żeby było chociaż trochę 'po naszemu', ale jakoś nie mam takiego drygu do urządzania, jak bym chciała... czuję się jednak dobrze w każdym pokoju i chyba to najważniejsze ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wynajmowanym "letko" nie jest, ale masz przynajmniej w razie czego wymówkę:)

      Usuń
  4. Zawsze wychodziłam z założenia... że mam się dobrze czuć we wnętrzach, w których przebywam. Każdemu polecam taką postawę. :) Mam wrażenie, że czasami za dużo się naoglądamy tych "idealnych" wnętrz z seriali/filmów/gazet .. i chcielibyśmy to przenosić do swoich domów... tylko czy warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o przenoszenie gotowców mi chodzi, a wręcz przeciwnie, bo za dużo tego widzę. Ja się dobrze czuję u siebie, nie mniej jednak potrzebuję zmian i czegoś więcej:)

      Usuń
  5. Bardzo fajowe zmiany. Ważne, żeby wnętrze odpowiadało domownikom. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój styl się zmieniał z biegiem lat. Mnie się bardzo podoba jak obecnie mieszkasz, masz bardzo fajne i ciekawe pomysły. Twoje wnetrza wyrażają Twoją osobe i tak powinno być.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wstąpiłam na dobrą ścieżkę, zgodną z moimi zapatrywaniami:)

      Usuń
  7. Patrząc na Twoje zdjęcia zdaje się, że najbliższe jest Ci boho i tego zawsze podświadomie szukałaś :) A nawet można stwierdzić, że stworzyłaś swój indywidualny styl - scandi-boho. W każdym razie jest to styl miły dla oka. Fajnie się ogląda Twoje fotki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry temat poruszyłaś. Ikeowską fazę chyba każdy ma za sobą, też swego czasu miałam stamtąd dosłownie wszystko. Po Ikei wpadłam lekko w shabby sidła- trochę prowansalskich lilaróżów i też chciałam klatkę :-D Chyba nasza droga była podobna ;-) I też skończyłam na pomponach, frędzlach i kwiatach.
    Jaka jest na to metoda nie wiem, najlepiej chyba nazwać to radosnym eklektyzmem :-)

    OdpowiedzUsuń