sobota, 10 grudnia 2016

Co robicie w długie zimowe wieczory?

W zimowy wieczór

Może nie jest przyjemnie wracać z pracy do domu po ciemku, pokonując wichury i zawieruchy ale po przekroczeniu progu mieszkania mój świat się zmienia. Na dworze niech wiatr hula i niech mróz mrozi, mi to nie przeszkadza, bo mogę w ciepełku posiedzieć i docenić, że mam ciepły dom.
I tak, jak latem ciągnie mnie do ogrodu, czy na spacer, to teraz ciągnie mnie do upieczenia szarlotki, do mięciutkiego kocyka i ulubionego serialu. 
Gdy byłam dzieckiem mieliśmy w mieszkaniu piece kaflowe i bardzo miło je wspominam. Wracałam wówczas do domu ze szkoły albo z sanek (zimy śnieżne były), często przemoczona i przemarznięta, a babcia sadzała mnie przy piecu, abym się ogrzała. W specjalnej tzw. dochówce piekła jabłka, które zawsze były akurat.
Podobny piec stoi jeszcze u mojej teściowej i choć część mieszkania ogrzewa się już elektrycznie, to nadal się w nim rozpala.
Nie wiem dlaczego, ale mam słabość do tego piecowego ciepełka i postanowiłam się nim z Wami podzielić.

domowe ognisko, kominek, ciepły dom


Jak widać skrzynka świetnie sprawdza się jako kontener na drwa i stoliczek w jednym. Dla wygody skrzynka ma dokręcone kółka meblowe.
Specjalnie  zaaranżowałam przy ogniu przytulny kącik. Lubię patrzeć na płomienie i popijać kakao.
Na zdjęciu mój jamnik - Fadzio, który także lubi ciepełko i nie dał się przegonić z kadru.

kawa przy kominku


przytulny dom, wieczór przy kominku,zimowe wieczory

9 komentarzy :

  1. Taki piec to moje wspomnienie z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przywołałaś również moje wspomnienia, u nas był piec z białymi kaflami, a Babcia robiła dokładnie tak jak Twoja. Skrzynka na drewno jest genialna, pomysł wykorzystam.:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Piece kaflowe były u moich babć :) Ja też lubię przytulność domu zimową porą :)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię ciepło pieca, u koleżanki zawsze się do niego przytulam. Ale sama raczej nie chciałabym palić w piecu. Chociaż.... gdybym miała domek na wsi... to podobny piec znalazłby swoje miejsce.
    Ten u Twojej teściowej jest przepiękny, ma rzadko dziś spotykane kafle. Nawet gdyby nie był używany, jest prawdziwym skarbem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piece kaflowe często można spotkać w skandynawskich wnętrzach, gdzie są główną ozdobą mieszkań. U nas widuje się je coraz rzadziej, a szkoda, bo mają wiele uroku. Ja, oczywiście, wspominam z sentymentem, bo kojarzą mi się z dzieciństwem. Po powrocie z sanek miło było przytulić się do takiego piecyka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie mam takich wspomnień - jestem dziecko z bloków ;) u dziadków w domu też jedynie była kuchnia węglowa, ale żadnych pieców kaflowych. ale nawet tę kuchnię bardzo lubiłam. ciekawe, że ogień tak hipnotyzuje... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki piec tworzy niesamowity klimat. Nic tylko zanurzyć się pod kocem z książką i kubkiem gorącej czekolady, a za oknem niech wieje i szaleje pogoda :) Rozmarzyłam się :))
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam że moja babcia miała taki piec - lubiłam się przy nim grzać - zwłaszcza stópki - teraz wystarczy mi grzać stópki na moim ukochanym ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U moich rodziców w domu nadal stoi taki piec (tyle,że kafle są kremowe). Uwielbialam w dzieciństwie wracać ze szkoly lub sanek i wtulać się w niego;)W kuchni rodzice przez sentyment nie rozebrali także kuchni kaflowej, choć zajmuje naprawdę sporo miejsca...Ładnie ją odrestaurowali i odpalają ją raz w roku (wlaśnie na święta Bożego Narodzenia) i powiem Ci,że jest cudowny klimat;)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń