poniedziałek, 19 września 2016

Lampki, bynajmniej nie choinkowe oraz dywagacje z problematora.

Czy znacie tych szczęśliwców, którzy  ściany  owszem pomalują, ale tak jak gdzieś widzieli, albo po prostu na "ładne" kolory i już. Meble kupią typowe i w komplecie, który stał na ekspozycji sklepowej.  Firanki  zawieszą i zasłonki pod kolor mebli i dywanu.
Jak już wszystko kupią, to sobie mają i nie kombinują z malowaniem mebli na biało. Nie zastanawiają się jaką durnostojkę w necie kupić, ani nie planują miesiącami, co zrobić ze ścianą nad kanapą. Ba, nie mają nawet jednej poduszki na kanapie. Tu muszę zakrzyknąć: o jeju!
Ozdoby ograniczają do otrzymanych w prezencie bibelotów i ewentualnie kilku kwiatków doniczkowych z marketu. Nie latają z wypiekami na twarzy i rozwianym włosem po alejkach Ikei.


Mają się świetnie, mimo że trendów nie śledzą i blogów wnętrzarskich nie znają.   Starych gratów z duszą do domu nie znoszą  i nie bałaganią ścinkami i farbami.
Nie marzą o białej podłodze i drabinie w salonie, tylko wręcz przeciwnie, stwierdzą, że u siebie by tak nie mogli. Motyw ananasa i kaktusa nie przyspiesza im akcji serca (tu nie wierzę) i chęci na łowy.  Obiad ze smakiem na duraleksie zjedzą i nie chcą go wymienić na pastelowe cacka ze sklepów internetowych. Szczęśliwi oni:)
Pewnie wolą inne cosie, które ja akurat omijam.
Jak widać, znów problemator mi się na chwilkę włączył. Poczułam  się  trochę samotna, z głową pełną planów na przeróbki, przemalowania i pracochłonne DIY.
Z kim tu, na pniu, podzielić się dreszczykiem emocji, który towarzyszy odkrytym trendom, nowym pomysłom i poznanym niedawno blogom. Komu zwierzyć się z wnętrzarskich planów i marzeń, i poczuć zrozumienie?
Dlatego nie mam wyjścia muszę mieć ten blog i kontakt z Wami, choćby tylko w komentarzach.
Żeby nie było, Anita dzięki robisz co możesz:)

Lampki

Dorobiłam im klosiki z wytłoczki po jajkach.  To drugi sznur, który kupiłam z Ikei za dyszkę. Pierwszy wykorzystałam do light letter

lampek sznur

kwiatki z wytłoczki po jajkach

ozdobne kwiatki diy, lampki





29 komentarzy :

  1. haha no popatrz - w Ikei byłam razy dwa.... aż dwa
    trendów kurka nie śledzę, bo nie mam kiedy.
    Motyw ananasa i kaktusa nie przyspiesza mi akcji serca (uwierz)
    Ale poduszki firaneczki i inne tekstylniaki - kocham
    Gosiu - może tak ja i mnie - ogranicza ich przestrzeń i to, że nie nasze, a wynajęte hihi
    Hmmm a lampeczki... z wytłoczek? Na fotkach wyglądają super, a czy w realu po odkurzeniu wciąż będą idealnie wyglądać?
    Dla mnie alergika to podstawowa rzecz - łatwość utrzymania czystości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, tekst jest z przymrużeniem oka o tym, że czasem fisiuję i powinnam przystopować. Jest też o tym,że faktycznie nie mam z kim pogadać o moim hobby.Jeśli o lampeczki idzie, jak się pobrudzą pójdą do kosza, bo to odwracale Diy jest:)Ściskam przyjaźnie G.

      Usuń
    2. Nie lampki do kosza, tylko wytłoczkowe kwiatki rzecz jasna:)

      Usuń
    3. haha rzecz jasna - Małgoś więc stopuj babo stopuj, bo mieszkanie nie z gumy

      Usuń
  2. Kolejny fajny pomysł z niczego :) Ja bym się jeszcze pokusiła o pomalowanie tych wytłoczek (na biało, może na szaro). I fakt, nie sprawdzą się, można je zdjąć z łańcucha i bez żalu wyrzucić.
    Gosia, jak czytałam Twój tekst, od razu mi się cisnęło - no jak nie masz z kim, z nami!
    Ale sama do tego dochodzisz na końcu :) To miłe wiedzieć, że jesteśmy sobie potrzebni.
    I nawzajem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są z wierzchu na biało, ale tylko jedna warstwa, a ten papier trochę pije farbę, dwie warstwy pewnie załatwiłyby sprawę.
      Kwiatków można zrobić więcej (jeśli je polubimy) i w razie potrzeby wymienić.
      Dzięki Elu:)

      Usuń
  3. Ja sfiksowałam już dawno, nikt mnie nie rozumie gdy zachwycam się duperelkami, a moje problemy to przede wszystkim dylematy typu jak coś przemalować, co przestawić, co zmienić bo od tygodnia stoi w wszystko w jednym miejscu. Kurcze, albo ja jestem nienormalna i muszę coś ze sobą zrobić, albo... nie wiem co. Masz rację, dobrze, że możemy się na tych blogach spotykać i trochę pogadać :) Lampki są rewelacyjne, wydają się takie lekkie i takie eko. Jak wiele można zrobić z takich wytłoczek. To bardzo wdzięczny materiał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możemy sobie łapkę podać. Pozdrawiam ciepło, bo u nas już zimno:)

      Usuń
  4. Cudne te lampeczki. Gdy zaczynają się jesienne chłody i ponure dni uwielbiam otaczać się własnie takimi migoczącymi lampeczkami. Tworzą miły klimat.
    Pięknego dnia kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, klimacik tworzą bardzo miły:)

      Usuń
  5. Właśnie dlatego, że nie odnajdujemy się w rzeczywistym świecie z tym naszym "zafiksowaniem" na drobiazgi, trendy, metamorfozy, odnajdujemy się znakomicie tutaj. Oprawki z wytłaczanki to absolutny hicior :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja też jestem zafiksowana na myślenie o zmianach we wnętrzach, a nie w ubiorze na przykład. Dylematów z kupowaniem nie mam, bo otaczam się bibelotami, które sama wyprodukuję, no, czasami coś dokupię na bazarze. Normalne sklepy pożytku ze mnie nie mają.
    Twoje światełka wyszły takie radosne i nie szkodzi, że tymczasowe, to jest ich atut.!!!
    Pozdrawiam cieplutko.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Celinko. Ja także mało kupuję gotowców i chętnie sama tworzę.

      Usuń
  7. A wiesz, że i ja się przymierzałam do tych wytłoczek po jajkach? :-D I przymierzam nadal, ale mam inny plan :-) Twój pomysł też mi się podoba, mam te same lampki i dzięki temu genialnemu włączniczkowi na baterie można mieć na nie milion zastosowań.
    A co do zafiksowania, to Ty już wiesz, co ja o tym myślę ;-)) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytłoczki mają potencjał, ciekawa jestem, co wymysliłaś:)

      Usuń
  8. Bardzo ładne lampki i takie delikatne. Ślicznie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, oj bardzo miło czytać takie komentarze:)

      Usuń
  9. Też mam takie lampki więc wystarczy dorobić klosiki za Twoim przykładem i będzie pięknie jak u Ciebie :-). Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Uroczy pomysł ). Też szukam lampek ale z widocznym, miedzianym kablem w połączeniu z Twoimi klosikami pasowałoby i u mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  11. hehe pięknie to opisałaś... czasami chciałabym tak usiąść i nic nie robić, ale kiedy ja nie umiem. U mnie ciągle coś się zmienia. Wszytskie dekoracje muszą być co jakiś czas gdzie indziej, później schowane aby dać miejsce innym... tak w kółko;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze jestem zaskoczona Twoją pomysłowością - chodzi o te lampeczki :)
    Ja mam kilka pomysłów ale cały czas brakuje mi czasu - za długo pracuję albo za długo śpię ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam to dokładnie.Dziennie wertuję olx-a w poszukiwaniu rzeczy innych.Starych i nietuzinkowych.W głowie cały czas kotłują się pomysły i przez Ciebie pojechałam do Ikei po te lampki za dyszkę.Jeszcze nie wiem gdzie zawisną ale musiałam je mieć,sama rozumiesz;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosiu, jak ja dobrze Ciebie rozumiem! Czasem sama mam dość tej gonitwy myśli, ciągłego kombinowania, szukania i przestawiania. Wszystko to przyjemne, ale wymaga albo czasu, albo kasy, albo jednego i drugiego.. :-) Lampki są świetne, dla mocnego akcentu można je też pomalować, prawda? Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przecudne te lampeczki! I co za pomysł! Z wytłoczek!? Genialne :) A wieczorem to już w ogóle musi być 100% magia :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Supeeer!U Diany Art są dzwoneczki z wytłaczanki :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja drooga jak nie wiesz z kim się podzielić to pisz do mnie. Mam tak samo!!!! Myśli każdego dnia zaprzątają mi plany i marzenia wnętrzarskie. Czasem mam tego dość. I znam tych co zrobią i mają latami :))) ja do nich nie należe zdecydowanie. A potem goście chodzą u mnie jak po muzeum oglądają i mówią: "a tego nie miałaś?" ,"to masz nowe"? i tak dalej, a wiele rzeczy mam od dawna- może tyle drobiazgów ciężko zapamiętać :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń