czwartek, 26 maja 2016

Jak zostałam blogerką?

                                                     Droga do bloga.

Trudno mi dziś   uwierzyć w to, że kilka lat temu coś takiego jak blog w ogóle mnie nie interesowało.  Myślałam, że blogi, to takie internetowe pamiętniki, których nikt nie czyta, w dodatku nie miałam internetu, więc nie mogłam się temu zjawisku przyjrzeć bliżej. Zostanie blogerką  nie było dla mnie.
    Gdy internet zawitał w moje progi, wpadłam przypadkiem na blogi szafiarskie, a konkretnie na Ryfkę Sztywniarę i przepadłam gdzieś na rok w tym temacie. Blogi szafiarek były dla mnie jak objawienie, zaczytywałam się w nich godzinami, ba nawet czerpałam wiedzę na temat ubioru i trendów i coś tam sobie kupowałam w natchnieniu.



     Skacząc tak od bloga do bloga zauważyłam oczywiście handmedowe kartki okolicznościowe, ale mnie nie zainteresowały. W scrapbookingu zainteresowało mnie co innego, mianowicie art-journaling i albumy. Fascynacja ta zaczęła się od dziewczyny mieszkającej w Anglii o nicku Mumka. Dzisiaj jej blog jest tylko dla zaproszonych, więc nie można sprawdzić co u niej. Od Mumki trafiłam do Sodalicious, gdzie dwie świetne dziewczyny organizowały konkursy, założyły wspólnie  sklep internetowy i stworzyły wokół siebie ciekawą społeczność scraperek. Zarażona tematem, zaczęłam tworzyć art-journale, wygrzebywać stare zdjęcia i oprawiać je w albumy. Był fan, że hej. 
      Nastał wtedy dla mnie dobry czas, dokształciłam się, rzuciłam palenie, zrobiłam prawo jazdy i założyłam blog czas oscrapowany pod nickiem ma.kesz.
   Finasowo było w domu nie najgorzej, więc zamiast na ciuchy, zaczęłam wydawać na scrapbookingowe przydasie i oczywiście zaczęłam tworzyć na całego i z pasją. Prace leżące w szufladzie domagały się światła dziennego i dlatego pomyślałam nieśmiało o blogu, a bałam się jak cholera, choć nie wiem czego.
                                                     Tajniki blogowania?

Boziu, jak ja wtedy nic nie wiedziałam, niczego nie umiałam, ale byłam dumna z siebie, bo miałam blog, zostałam blogerką, wow!
     Posty, prawie bez tekstu, zamiast zdjęć skany prac, horror. Prawie nikt na niego nie zaglądał, a jak trafił się komentarz byłam taka szczęśliwa, że natychmiast, przyklejałam się do takiej osoby i komentowałam u niej. Powstały z tego bardzo fajne, internetowe znajomości. 
     Z czasem zaczęłam robić zdjęcia, były ciemne i źle kadrowane. Nie używałam też żadnego programu do ich obróbki. Swoją drogą, fotografowanie tworów scrapowych wcale proste nie jest.  Wszystkiego uczyłam się stopniowo, im dalej w las, tym więcej drzew, jak to mówią i to jest prawda, przede mną jeszcze masa nauki i przygody z tym  związanej. 
Tworzenie bloga od podstaw to było i jest dla mnie wyzwanie, przygoda i prawdziwa przyjemność.

                           Nauczyłam się, dowiedziałam się, zrobiłam:
  • robić lepiej zdjęcia, żadną tam lustrzanką, zwykłym automatem.
  • obrabiać je  w darmowych programach, były ich trzy
  • instalować w/w programy
  • linkować swoje posty np. do konkursów, wcześniej nie miałam o tym pojęcia
  • dokonywać zmian i ulepszeń na blogu
  • sama zainstalowałam szablon od Grafiterki,
  • stworzyć logo
  • tworzyć kolaże
  • pisać lepsze posty, samodzielnie je pozycjonować (próbuję)
  • wykorzystywać więcej możliwości bloggera
  • o instagramie, o google+
  • o facebooku
  • założyłam niedawno fanpage na fb
  • kupiłam domenę pl
  • wstawiłam reklamy (na próbę, nic nie zarabiam, choć bardzo by się przydało)
  • z czasem zmieniłam, poszerzyłam tematykę bloga
  •  w miesiąc zwiększyłam dzienne wejścia na blog z kilkunastu dziennie, na ok.200
  • być wytrwałą i stawiać sobie cele
    Jak widać wszystko się zmienia, zmieniłam się ja, blog i jego przesłanie,
Pasja także kosztuje, a ja teraz nie mam na nią prawie żadnych środków, jedyne złotówki jakie od dawna wydałam, to koszt domeny ok 20 zł na rok i 50 zł za jej przeniesienie ( zadanie to przerosło mnie i musiałam). Pieniądze pożyczyłam, uwierzycie? Takie to ważne dla mnie było.
Brak środków skłania mnie teraz w stronę recyklingu, dlatego udaje mi się, mimo trudności tworzyć z radością,
     Jeśli dotrwałyście-liście do końca tego postu, gratuluję i dziękuję, Może macie jakieś pytania albo uwagi?
                                                          Życzę miłego miłego dnia, Gosia Cash:)


P.S. Dlaczego nie zapisujecie się na mój konkurs? Słaba nagroda, czy coś?


21 komentarzy :

  1. Gosiu, rzadko zdarzają się tak szczere wypowiedzi na blogach. Aż mnie lekko przytkało... Nie wiem, ile osób się zapisało do Twojej zabawy, ale postawiłaś pytanie, za co lubimy Twojego bloga, a to wymaga odrobiny wysiłku i pomysłu na odpowiedź. Już lecę się zapisać, aż mi przykro, że wcześniej tego nie zrobiłam, tym bardziej, ze doceniam zmiany na blogu.
    Mam wrażenie, że wiosną dużo mniej osób zagląda w internet, flauta po prostu.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Dziękuję, że tak szczerze napisałaś o sobie i swoich zmaganiach. Właściwie do Twojej listy mogłabym dopisać tylko, że bardzo się "rozpisałam" prowadząc bloga. Mam zacięcie literackie i na co dzień tego mi brakowało. Na konkurs nie zapisałam się, bo po wielu niepowodzeniach odpuściłam sobie. Twój blog polubiłam, Ciebie też i będę Was wspierała jak tylko będę umiała i mogła. Jesteś dla mnie ważnym głosem w scrapowaniu i to lubię najbardziej. Cela ma rację, też zaobserwowałam spadek aktywności w blogosferze. Ja też wolę teraz spędzać więcej czasu poza domem. Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że kiedyś specjalnie pisałam krótko, bo wydawało mi się, że wypada się rozpisywać. Pisałam krótko i konkretnie i tylko raz na jakiś czas dawałam upust wenie pisarskiej. Dzięki bardzo, że zaglądasz i poświęcasz mi troszkę czasu:)

      Usuń
  3. Gosiu, jak ja Cię rozumiem... Jeszcze kilka lat temu zarabiałam duuużo. I trwoniłam te pieniądze strasznie. To była taka rekompensata - pracuję ciężko, mam kupę stresów, więc dlaczego mam sobie czegokolwiek odmawiać. W końcu doszłam do wniosku, że to nie ma sensu i odeszłam. Od tej pory "nic nie robię", a jednocześnie zrobiłam tak wiele, że gdy przeglądam swój blog, sama nie mogę w to uwierzyć.
    Bo brak regularnego dopływu gotówki zmusza nas do kreatywności. I to widzę u Ciebie, u siebie i wielu, wielu innych blogerek. To prawda, nie mam pieniędzy, ale też nie żyję z dnia na dzień, tak jak kiedyś. Mam wrażenie, że tworząc cokolwiek, zostawiam po sobie jakiś ślad. I to jest dla mnie dużo ważniejsze niż prestiżowe stanowisko.
    Pewnie, że chciałabym mieć mnóstwo komentarzy pod postami, mnóstwo wyświetleń, ale cieszę się z tego co mam. Bo zakładając bloga nie spodziewałam się takiego odbioru :)
    Plus punkty, które wymieniłaś - własna, nieprzymuszona nauka :)
    I tego się trzymajmy! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę z tego co jest i to bardzo. Ogranicza mnie trochę brak swobody finansowej. Wiele pomysłów wisi przez to na kołku. Nie chciałam narzekać, może raczej troszkę się usprawiedliwić. O pieniądzach nie myślę, bo mam fajniejsze sprawy w głowie. Dziękuje kochana, że jesteś, piszesz i odwiedzasz mnie:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie krzepią takie słowa:)

      Usuń
  5. Jesteś profesjonalistką, Twój blog, Twoje zdjęcia i teksty świadczą o tym, że blogowanie to wielka pasja, którą cały czas rozwijasz i udoskonalasz. To wymaga pracy, nauki, wysiłku. Podziwiam Cię . Zerkając co chwilę na listę gdzie wymieniasz czego się nauczyłaś, wzdycham sobie lekko i myślę, kiedy osiągnę chociaż połowę takiej listy :) Ale zmotywowałaś mnie do działania. Pozdrawiam Cię i życzę mnóstwa radości i sukcesów blogowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, nie spodziewałam się, może jestem dla siebie zbyt wymagająca, bo głównie niedociągnięcia widzę. Bardzo się tym nie przejmuję, ale cały czas się doskonalę. Prawo jazdy ponad rok robiłam, a zdałam za dziewiątym razem, tak się uparłam. Uwielbiam jeździć autem i jestem z siebie dumna. Dziękuję Alicjo za tak miłe słowa:)

      Usuń
  6. Bardzo fajnie podzieliłaś się z nami swoim doświadczeniem z blogowania. Cudownie go rozwijasz, podobają mi się nowości i wszystkie zmiany.
    Ja mam podobne doświadczenia, kiedy zakładałam bloga też nic nie wiedziałam, z czasem, powoli nauczyłam się tych wszystkich elementów na które składa się blog.
    Mój powód do założenia bloga wiązał się z moich zamiłowaniem do wnętrz, potrzebą podzielenia się tą pasją z innymi, może podobnymi osobami.
    Miłego dnia Gosiu:)
    p.s. Twoje nagrody są świetne, mnie bardzo się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także uwielbiam dekorację wnętrz, śledzę wiele blogów, do Ciebie też zaglądam i wiele się uczę w tym temacie. Z rzadka pokuszę się o post w tym temacie na swoim blogu. Aniu, dziękuję za tak ciepły odzew:)

      Usuń
  7. Gosiu,bardzo cenni są dla mnie ludzie, którzy są tak szczerzy. Cieszę się, że się poznałyśmy.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na Twoje kreatywności, które zasilą dobytek kuferka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznawanie fajnych babeczek, to jedna z najfajniejszych i najważniejszych rzeczy w blogosferze. Nic tak nie łączy ludzi jak pasja. Dzięki Kasiu, będziemy chyba w kontakcie:)

      Usuń
  8. Wspaniale, że zaczęłaś blogować:) Dzięki temu możemy do Ciebie zaglądać, podziwiać i czytać twoje wpisy!
    Pamiętam jak sama zakładałam bloga- Matko ależ byłam "ciemna" w tych blogowych sprawach. Z biegiem czasu wszystko się zmienia, ulepsza i tak, też było ze mną.
    Dzięki prowadzeniu bloga poznałam wspaniałe osoby:)
    W ty Ciebie:)
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to niesamowite, czego człowiek może dokonać jak się uprze. Bardzo lubię twój blog i piękne zdjęcia. Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Konkurs? Jak ja mogłam go przegapić...pędzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, przez dwa tygodnie tylko cztery osoby dołączyły do zabawy. Już mi przykro było, zapraszam więc, bo czas tylko do jutra:)

      Usuń
  10. Oj, bo blog to wcale nie jest taka prosta sprawa, gdy się zaczyna... Te wszystkie niewiadome, to przyspieszone bicie serca, gdy publikuje się pierwsze posty, ten stan przedzawałowy, gdy wyświetla się jakiś niezrozumiały na pierwszy rzut oka komunikat... Ale z czasem człowiek nabiera ogłady i kroczek po kroczku wszystkiego się uczy. Miło, gdy równolegle powiększa się grono odbiorców. Chyba, że jest się mną, która jest oporna na wszelkie zmiany, na chęć ujawnienia się, nie udziela się w mediach społecznościowych - w tej kwestii jest mi znacznie trudniej, bo zawsze to jakiś sposób na pozyskanie czytelników. Ostatnio - klękajcie narody - wstawiłam na blogu swoje zdjęcie i dodałam kilka słów o sobie. O raju, jaka byłam z siebie dumna, że w końcu odważyłam się pokazać kawałek twarzy! Ale zdecydowanie mogę potwierdzić, że blogowanie rozwija. Jeśli więc nie dla innych, to przynajmniej dla nas prowadzenie bloga jest jakąś korzyścią :) pozdrawiam serdecznie, Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post, szczery i autentyczny. Cieszę się, że udało się z tą domeną :-) Będę Ci klikać w reklamy a co! Hehe :-) Blogowanie to fajna sprawa, ja się wciągnęłam na maxa, choć piszę od ponad roku, więc oby starczyło mi zapału na tyle co Tobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu Twoje rozterki są zupełnie nie potrzebne, bo masz fajnego bloga, robisz fajne rzeczy i jesteś fajna, na pewno dużo osób ma Cię w ulubionych, ja za chwilę też :-))))

    OdpowiedzUsuń