piątek, 29 kwietnia 2016

Jak tam u was z ekologią? Refleksje przy zmywaniu naczyń.

     Trafiłam niedawno na tekst o tym, czy warto kupić zmywarkę. Pan przeliczył koszty wody, prądu, środków myjących i nawet czasu. W sumie koszt wyszedł porównywalny, w sytuacji gdy myje się ręcznie pod bieżącą wodą dla min. czteroosobowej rodziny. Jeśli w komorze zlewozmywaka, to jednak ręcznie jest taniej. Nie jestem zajadłą przeciwniczką zmywarek, wiem że przy dużej rodzinie, w której zmywa tylko jedna osoba, która jeszcze  gotuje, zmywarka będzie odciążeniem i pozwoli zaoszczędzić trochę czasu. Rozumiem też tych, którzy nie nienawidzą zmywać i zrobią wszystko, żeby tego nie robić, choć  można wcześniej spróbować zwalić zmywanie na męża albo starsze dzieci.
Temat poruszam dlatego, bo zdaje mi się, że nastała moda na zmywarki, przymus nawet, bo wszyscy mają. Producenci znów udowodnili, że nie możesz bez niej żyć, a jeśli nawet możesz, to jest to sprzęt ekologiczny, oszczędzający wodę i prąd, a nie tak rozrzutny jak twoje napędzane mięśniami dłonie.
Przemilczają fakt, że w życiu zużyjesz ze trzy zmywarki, które wylądują na wysypisku. Mnie to przeraża.  Dołączą  do komputerów i komórek, które "starzeją" się szybciej, niż niż mleko w kartonie.
Zaoszczędzone dwadzieścia minut, które przeznaczasz na zmywanie naczyń możesz przecież przeznaczyć na coś ważniejszego. U mnie w domu na przykład, gdy zmywałam  reszta oszczędzała ten cenny czas i siedziała przed telewizorem albo komputerem. Syn i mąż, typy zupełnie  niesportowe, zmywają teraz na zmianę, w ramach rozruszania członków i przewietrzenia głowy. Bo jak się obowiązek rozłoży na troje, to staje się niemal niezauważalny. 
 Zmywanie nie jest dla mnie problemem czy udręką, robię to szybko, w rękawicach gumowych. Zmywam od lat na bieżąco w komorze zlewozmywaka, płuczę pod bieżącą zimną i nie wyobrażam sobie magazynowania naczyń przez cały dzień  w zmywarce, aż się uzbiera cały wkład. I jakoś trudno mi uwierzyć w oszczędność sprzętu na prąd, który zmywa naczynia przez ponad godzinę.  Tak byśmy się rozpuścili od tego wolnego czasu, że nie byłoby komu, wyciągać czystych garów i chować po szafkach.  W to, że niektórzy nie wyobrażają sobie życia bez tej maszyny wierzę, ale ja się od niej nie uzależnię.

może być i tak...

 

23 komentarze :

  1. Heh, ja się zaliczam do tej grupy ludzi, którzy po prostu są wygodnie i wybrałam zmywarkę lata świetlne temu z czystej niechęci do zmywania :D Ps. piękna zmiana grafiki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za odzew. Nagłówek zrobiłam sama:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nienawidzę zmywać! Mieszkam sama i nie ma na kogo zrzucić. Miałam zmywarkę i tęsknię za nią (popsuła się) oraz odliczam dni do zakupu. Kocham to że nie mam stosu brudu w zlewie i wszystko chowa się od razu do zmywarki by nastawić raz dziennie lub raz na 2 dni i wyjść suche czyste naczynia. Owszem pewnie będę miała 3 zmywarki, ale pierwszą kupiłam za grosze używaną ze Szwecji. Dokumentnie zużyłam różne elementy i drzwi się nie zamykają, więc naprawa nie opłaca się. Teraz kupię nową, ale patrząc po moim modelu to pracował on z 15 lat. Myślę, że to kawał czasu. Ja zazwyczaj dbam o sprzęt i użytkuję do zużycia, więc ograniczam śmiecenie. Myślę też, że jak z innymi elektro śmieciami ktoś je rozłoży na części i wykorzysta ponownie. Problem stanowi eksport śmieci do krajów rozwijających się. Jest to tanie i kraje te przyjmują bez opamiętania te śmieci. Ale to już polityka jest. Wystarczyłoby, żeby kraje 3-go świata nie odbierały śmieci za grosze i każdy musiałby je utylizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i się nie gniewam. Hi, hi:)

      Usuń
  4. o kurcze, a ja właśnie wczoraj przy zmywaniu miałam taką refleksję- czy aby na pewno zmywam oszczędzając wodę... może zmywarka rzeczywiście jest niezbędna, aby oszczędzać wodę i prąd? no nie lubię zmywać, mąż jeszcze bardziej. Dzieci za małe. Ale gdy kilka miesięcy temu się przeprowadzaliśmy do większego mieszkania i teraz w kuchni jest miejsce, żeby zmywarkę upchnąć to Teściowa nie mogła zrozumieć, że ja zmywarki nie chcę. Sama nie wiedziałam do końca dlaczego. A tu proszę, taki argument- śmieci, które produkuję od dawna mnie przerażają, a taka maszyna to kupa złomu. Nawet, jeżeli część jest do ponownego użycia, to i tak reszta zaśmieci świat...No i muszę zmienić system mycia- płukać w zimnej i zakupić rękawiczki, bo dłonie to mam jednak zorane... bardzo dziękuję za ten wpis :) teraz już wiem, że nie potrzebuję zmywarki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawda leży zapewne po środku. Należę do tych osób, które nie cierpią zmywać. Jeśli to robiłam, to pod bieżącą wodą. Nigdy w żadnym garnku, czy w komorze zlewozmywaka. Nie mogę, no nie mogę i już. Więc na pewno zużywałam duuużo wody. Zmywarkę mam od co najmniej 15 lat. To już druga. I nie wyobrażam sobie bez niej życia. Podobnie jak bez pralki, czy odkurzacza Rainbow. To są trzy rzeczy, które jak spróbujesz, to już nie możesz się bez nich obejść. Oszczędności zauważam i to znaczne: czas, opłata za ciepłą woda (która u nas jest bardzo droga, a zmywarka pobiera tylko zimną). Rachunków za prąd też nie mam dużych, bo przeważnie używam programu 30-minutowego, który w zupełności wystarcza. Mam zmywarkę o szerokości 45 cm, więc nie muszę długo zbierać naczyń, żeby ją zapełnić. Zmywam co 1-2 dni. I najważniejsze: nigdy nie umyję ręcznie naczyń w takiej temperaturze wody jak zmywarka, bo po prostu do takiej gorącej nie wsadzę rąk. A mam wrażenie, że tylko gorąca woda porządnie usunie tłuszcz i brud.
    A dłonie? Nie potrafię nic robić w rękawicach, zmywać też nie. Więc chociaż tu je oszczędzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po piętnastu latach razem, faktycznie trudno byłoby żyć bez zmywarki, choć bez pralki jednak jeszcze gorzej:) Dzięki za wypowiedź:)

      Usuń
  6. Temat fajny.Ja nie mam zmywarki i nie będę mieć.Nie mam miejsca i nie jest to takie tanie. Tyle wody nie używam.Myje naczynia w komorze a plucze pod bieżącą .A najbardziej mąż lubi myć ,zabrać mu taką fuche to żal .Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, zmywamy na zmianę. Naturalnie to wychodzi, bez ceregieli:)Dziękuję za odzew, bo już myślałam, że tylko zwolennicy "maszyny" się odezwą:)

      Usuń
  7. Ja tam nie mam zmywarki i tak mi dobrze, musiałabym przez tydzień zbierać naczynia, żeby zapełnić zmywarkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam zmywarkę i nie wyobrażam sobie zmywać codziennie tych wszystkich kubków, talerzy itp... Przyzwyczajenie, wygoda- zmywarka cos wspaniałego:)
    cudnego weekendu Gosiu:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że zwolenników nie zniechęcę. Pozdrawiam i dziękuję za wypowiedź:)

      Usuń
  9. Czasem lubię zmywać, czasem wolę wszystko wpakować do tej magicznej skrzynki. Swego czasu nazywałam ją moją przyjaciółką "Zmywunią". Teraz po latach podliczam koszty tej malutkiej wygody w kuchni... Pozdrawiam i życzę udanej majówki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak byłam młodsza uwielbiałam myć naczynia - teraz w sumie - miło mieć więcej czasu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj w klubie :-) Lubię zmywać naczynia, a zmywarki nie posiadam, bo kuchnia zbyt mała i wcale nie ubolewam z powodu braku tego sprzętu. Weeekendowe pozdrowienia ślę :-) Ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy podzieliłam obowiązki domowe i mycie naczyń przypadło panu domu w przydziale, to nawet nie zauważyłam kiedy pojawił się ów sprzęt w kuchni :-)Dziś nie wyobrażam sobie spokojnego życia bez niej, wizja zalegających naczyń źle działa na moją psychikę. Swoje ekologiczne pasje rozwijam w innych dziedzinach, namiętnie sortuję śmieci :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja póki co zmywarki nie posiadam, nie bardzo miałaby też ją gdzie wstawić. U mnie mamy taki podział że ja gotuję a mąż zmywa naczynia :))
    Pozdrawiam ciepło Małgosiu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapomniałam dopisać :) Zmiany na blogu bardzo mi się podobają, bardzo fajna grafika Gosiu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe spojrzenie:) od pół roku obywam się bez zmywarki - stara się popsuła,a nową kupimy, gdy skończymy remont kuchni. Trzyosobowa rodzina generuje sporo brudnych naczyń, ale zmywanie zaraz po jedzeniu sprawia,że nie rosną znienawidzone sterty;) Można powiedzieć, że nie odczuwam jej braku z jednym ALE- o ile lubię naczynia myć - wycierac nie znoszę, a widok pełnej suszarki mnie drażni. Stąd decyzja o zmywarce:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe spojrzenie:) od pół roku obywam się bez zmywarki - stara się popsuła,a nową kupimy, gdy skończymy remont kuchni. Trzyosobowa rodzina generuje sporo brudnych naczyń, ale zmywanie zaraz po jedzeniu sprawia,że nie rosną znienawidzone sterty;) Można powiedzieć, że nie odczuwam jej braku z jednym ALE- o ile lubię naczynia myć - wycierac nie znoszę, a widok pełnej suszarki mnie drażni. Stąd decyzja o zmywarce:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozumiem, łatwo przyzwyczaić się do wygody. Ja zmywarki nigdy nie miałam i nie mam takiej potrzeby. Naczyń nie wycieram, ociekną i chowam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zmywania nie trawię, tak jak wyrzucania i segregowania śmieci, więc wysługuję się moim mężulkiem, ale niebawem posiądę zmywarkę i jeden problem zniknie ;-) Co do utyl;izacji, to masz rację, u mnie za osiedlem i ulicą jest droga, na której leżą porzucone lodówki, wersalki itp.poniektórzy ludzie są śmieciażami i tego się nie zmieni.Na szczęście nie wszyscy są tacy, ja np. segreguję śmieci, zbieram je jak leżą na ulicy i sprzątam po moim psie, a po zakupy jeżdżę z wózeczkiem, więc coś tam w środowisku działam ;-)

    OdpowiedzUsuń