poniedziałek, 30 marca 2015

Moja miłość. Art-journal

      Uwielbiam art-journaling, tę cudowną i wolną od ram, formę wyrazu własnych myśli i uczuć. Pamiętam, że gdy zobaczyłam cudowne, bałaganiarskie prace dziewczyn z Sodaliciouis, po prostu oszalałam. Musiało oczywiście minąć trochę czasu, aż mój organizm dorósł do  samodzielnego art-journalingowania. Oglądałam i analizowałam setki prac, by poczuć to we krwi i odważyć się coś samodzielnie przedstawić.
 Ciekawie jest także, gdy " tworzy się" na konkretny, podany temat,  może się też zdarzyć, że temat ów, w ogóle jest poza nami. Myślę jednak, że  i wtedy można wysmarować coś , co  odzwierciedli nasz stan.
Moje prace powstają etapami, najpierw oswajam temat, myślę i próbuję poczuć, czym dla mnie jest dane zagadnienie. Następnie, szukam inspiracji, by to pokazać, zastanawiam się jakich technik użyć i gdy mam zarys w głowie, siadam do pracy. Kleję, maluję, odbijam i bazgrzę dotąd, aż będę zadowolona. Końcowe zadowolenie, jest warunkiem pokazania pracy publicznie.
 Ostatnia stronka, wygrała malutkie wyzwanie:
http://sodaliciousshop.blogspot.com/2015/03/no62-art-journal-winner.html

Wychodzi na to, że dobrze się wywnętrzam, bo jest to dziewiąty laur w tej dziedzinie i piąty w Sodalicious.

3 komentarze :

  1. Ten rodzaj twórczości to jest dla mnie kompletna nowość, ale wygląda bardzo intrygująco.
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się taki misz-masz bardzo podoba :)
    Miłego wieczoru!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że ta technika nadal jest mi zupełnie obca, ale bardzo mi się podoba to, co nam pokazałaś. I znów fajne połączenie kolorów, ten fiolet wcale nie jest tu taki oczywisty, a prezentuje się świetnie :-) Gratuluję wygranego wyzwania i czekam na kolejne prace :-)))

    OdpowiedzUsuń