wtorek, 20 sierpnia 2013

Dla Frezji

Specjalnie dla Frezji pokusiłam się o napisanie tej  historyjki (może troszkę mdłej?). Jeśli macie cierpliwość na czytanie czegoś z pod pióra amatorki - zapraszam. Frezjo specjalnie dla Ciebie z wyrazami sympatii i weź pod uwagę, że  się starałam:)




      Historia, którą opowiem zadziała się nawet nie tak bardzo dawno temu i nie zacznie się od słów dawno, dawno temu, bo jako świadek musiałabym mieć zbyt wiele lat.
Zacznie się tak: Pewien Fotel w Koronce się zakochał. Fotel był bardzo wytworny, Koronka zaś, urodę księżniczki miała. Gdy ustawiano go w kącie sklepu ona już tam była. Była tam zaledwie od miesiąca, koronkowa chusta, panna Koronka. Odrobinę smutna, z lekka przykurzona, zarzucona na leciwy parawan z drewna tekowego. Czas spędzała na wspomnieniach i marzeniach  o słońcu, spacerach i wielkim świecie, który znała od zawsze. Była szczęśliwa, że miała tak piękne wspomnienia, bo inaczej  pożółkłaby chyba z żalu.
     Pan Fotel nie od razu dostrzegł swą  uroczą towarzyszkę. Załamany nagłą przeprowadzką, łkał bezgłośnie i łykał wewnętrzne łzy. ( Trudno, co prawda wyobrazić sobie, jak takie płakanie mogłoby wyglądać ale wytężyć ciut zaśniedziałą wyobraźnię chyba nie zawadzi.)W końcu gdy już wypłakał się dostatecznie i gdy mógłby mieć czerwony nos, ( gdyby go tylko miał) zauważył swą zwiewną sąsiadkę i natychmiast zapomniał o wszystkim, co do tej pory do spotkało. Nie widział bowiem piękniejszej panny nad cudna Koronkę. Owszem były czasy, gdy to siebie uważał za dziewiąty cud świata lecz teraz całkiem o sobie zapomniał. Zapomniał o swym aksamitnym, miękkim siedzisku, o pozłacanym oparciu choć już trochę wytartym, zapomniał o swych zgrabnych wygiętych nóżkach i pięknym kolorze, choć nieco już wyblakłym. Od chwili kiedy zobaczył Koronkę widział już tylko ją i nie chciał niczego innego.
Trwali tak oboje w niemym zachwycie, a czas się dla nich zatrzymał i dla mnie chyba też, bo nie mam pojęcia ile naprawdę czasu minęło.
Nie wiadomo jak  by  się ta historia potoczyła  dalej gdyby nie nagły, silny podmuch wiatru. Wdarł się on do wnętrza sklepu przez otwarte okno, zakręcił się, omiótł swą świeżością każdy zakamarek ciemnego pomieszczenia. Poszarpał zasłonki, falbanki przy obrusie, pogłaskał śpiącego kota i przeczesał włosy starym lalkom. Otarł się też o koronkowy szal, który zsunął się bezszelestnie na stojący obok parawanu Fotel. I tym sposobem objęła Koronka ukochanego cała sobą, a Fotel elegant zatopił się w ukochanej Koronce.
   Gdy wstąpiłam tam po tygodniu, w głębi sklepu, w kąciku, stał stary fotel z oryginalnym….. …….koronkowym pokryciem.

9 komentarzy :

  1. Tytuł idealnie pasuje do opowiedzianej historii :) Historii,która mnie poruszyła... Pięknie opowiedziane i jeśli mogę to proszę o więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaka super opowieść :) cudownie piszesz!!!!! więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna, chwytająca za serce historia...Mam nadzieję, że wkrótce będzie kolejna...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale mnie zaszczyt dosiegl- dziekuje bardzo :))
    cudowna historia!!!!!!!!!!!!!!!! ha! mialam racje!! wiedzialam, ze wyszloby cos z tego wspanialego!!!! podpisuje sie pod reszta komentarzy: jeszcze jeszcze jeszcze :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ps. a gdzie ta dla historyjka? :P ja tu TYLKO poczatek kariery literackiej widze <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czasem coś powymyślać, ale zawsze wydaje mi się,że albo tekst jest słaby, nadęty albo- no właśnie sama nie wiem:( Nie mniej jednak po raz pierwszy pokazałam coś światu. Dziękuję za miłe słowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokazuj wiecej, nie wstydz sie :DD

      Usuń
  7. Śliczne! A ja mam w bibliotece taki stary fotel, który sobie w kąciku stoi i zawsze mi w nim czegoś brakowało. Teraz już wiem. Fotel musi mieć swój szal! Bo historię dla niego już mam, przecież.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna historia, masz talent, nie chowaj go do szuflady :) Chętnie zajrzę ponownie przeczytać coś u Ciebie :)))

    OdpowiedzUsuń