wtorek, 25 czerwca 2013

Pogadanka

 Dzisiaj trochę ponudzę, bo tak mnie jakoś naszło, chodzi mi oczywiście o scrapbooking. Jak to się zaczęło pisałam już kiedyś,  jednak cały czas coś się dzieje, zachodzą we mnie i moim wyrażaniu siebie pewne pozytywne zmiany. To, że gadam (piszę o tym), że pokazuję swoje scrapy, że dałam sobie prawo do czasu tylko dla siebie i scrapowania, że czuję się bardzo, bardzo zadowolona, gdy coś mi się uda, że czuję się szczęśliwa gdy komentujecie. Szok po prostu, że skromne cięcie papieru daje tyle dobrego!
Gdy tak sobie myślę o tej nowej pasji, to z radości moja gębusia się śmieje  i jednocześnie "śmiać mi się chce" z tego, że  ja kobieta dorosła z rodziną na głowie, bawię się w takie niepoważne wycinanki. Ta dziewczyna, która siedzi we mnie traktuje zabawę w scrapbooking na tyle serio, żeby rozwijać się w pewnych kierunkach, uczyć się nowych rzeczy, otwierać się na nowe, poznawać wspaniałe osoby. Jednak część mnie, nie zawsze swobodnie chwali się tym, co robię "po godzinach". Jakbym się bała, że "to takie niepoważne". Z drugiej jednak strony świadomość, że w Polsce i na świecie jest tyle osób połączonych tą samą pasją, które realizują swoje pomysły, wcielają w życie nowe projekty i zawierają wspaniałe przyjaźnie, sprawia, że życie nabiera barw i nie dbam o to, czy jestem dziecinna, czy nie:) Miłość i pasja  to paliwo do dalszej życiowej "jazdy". Kiedyś natrafiłam na bardzo mądre stwierdzenie, którym chcę zakończyć to spontaniczne wyznanie: "to nie prawda, że przestajemy się bawić, bo jesteśmy starzy -  prawdą  jest, że  stajemy się starzy, bo przestaliśmy się bawić". Koniec!
Składam życzenia wszystkiego najwspanialszego z okazji dnia powszedniego, wszystkim koleżankom po blogu, które wywarły i wywierają nadal wpływ na mnie  i moje scrapowanie .
Blog jest scrapowy dlatego, co to za post bez scrapa ?- oto mój syn Tymoteusz na najświeższym LO bez wyzwania i bez okazji:)







9 komentarzy :

  1. Scrap fajny, ale wpis... Ale Cię wzięło... Pięknie... w jakimś momencie odkryłam, że ogród, a zaraz po nim wszelkie wycinanki-dłubanki to dla mnie terapia. Czas, który daje mi się wyciszyć, pobawić i tworzyć bez zobowiązań, bez obaw o ocenę. Taka odskocznia. Moja. Maciejkowa. Albo w moim Maciejkowym Zaciszu.
    Dzięki za te słowa. Były mi potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, ja też dopiero od niedawna jakoś bardziej serio traktuję scrapowanie. W ogóle od niedawna wiem, że to się właśnie tak nazywa. Też mam takie odczucia, że to dziecinne itd, ale w sumie jeszcze nie spotkałam się z takim stwierdzeniem u któregokolwiek z moich znajomych czy rodziny. Rodzina baardzo mnie wspiera, z Rodzicami i Mężem na czele. Nawet Teściowie :) I Szwagierka :) I to cale klejenie, wycinanie, dziurkowanie, chlapanie i "bawienie się papierem" jest dla mnie ogromnym relaksem i daje mi wielką radość. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to jest moja pasja ;)

    Super wpis :) i świetny scrap- zresztą sama wiesz, że w zasadzie wszystkie Twoje prace bardzo mi się podobają :)
    Bardzo pozdrawiam :)

    p.s. a komentarze, nawet te najmniejsze i najkrótsze autentycznie uskrzydlają :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za słowa dodające otuchy i za to, że jesteście:)

    OdpowiedzUsuń
  4. no i super,ze tak sie otworzylas :) dziekujemy :))
    skrapik super a gdybym wiedziala wczesniej ze masz takiego fajnego synia, o tak pieknym imieniu do tego, to i dla niego cos bys znalazla w paczuszce..uu..nic straconego- nastepnym razem :))
    pozdrawiam serdecznie :D ja dopiero co odebralam dzis kompa z naprawy wiec nadrabiam zaleglosci :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam dokładnie , tak samo, jakbyś pisała o mnie :)nie wszyscy rozumieją takie hobby , ale co mi tam...ważne aby swoje robić nie oglądać się na innych i zakończe tez cytatem " określ co sprawia,że dobrze się czujesz i rób tego więcej "

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za odzew i dobre fluidy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamierzam zająć się scrapbookingiem, tylko boję się, że jednak moje umiejętności są zbyt małe. Kiedy patrzę na prace blogerek, to dochodzę do wniosku, że to chyba nie dla mnie. Jednocześnie wiem, że warto spróbować - kupiłam tyle materiałów, że szkoda, aby zmarnowały się. Spróbuję, a może odkryję swoją pasję...? :)

    OdpowiedzUsuń