poniedziałek, 22 maja 2017

Upcyklinguję

Jeansowy upcykling

Znów mój ulubiony jeans na blogu. Zrobiłam w pracy zbiórkę i wpadło mi tego trochę. Preferuję gruby jeans bez domieszki lacry, a teraz o taki niełatwo.

Selekcjoner to ja

 Łatwo nie jest, bo w "przyrodzie" przeważają rozciągliwe rurki i muszę ostro selekcjonować materiał.
Do ozdobienia poduszek wykorzystałam uszyte wcześniej patchworkowe aplikacje z bawełnianych koszul. Wszystkie elementy poszewek z tkanin z odzysku, to lubię. Szyłam je częściowo na maszynie i częściowo ręcznie. Powstały w sumie trzy sztuki, dwie okrągłe i jedna prostokątna.
Powróciła zakładka wyprzedaż, w której można je znaleźć.


jeansowa poduszka z patchworkiem

okrągła poduszka z jeansu diy

poduszki jeansowe, rękodzieło



jeans i patchwork, poduszka hand made

poduszki z dżinsu, upcycling

patchworkowy kwiat na poduszce z dżinsu


poduszka z patchworkową aplikacją
















sobota, 20 maja 2017

Trendy jak piosenki

Oswajanie

Czy zauważyliście, że z nowymi trendami jest podobnie jak z nowymi piosenkami?
Im więcej pchają się w oczy czy w uszy, tym bardziej człowiek mięknie i  jeśli  nawet z początku był sceptyczny, to po pewnym czasie oczy i uszy mniej bolą i patrzy się nań łaskawiej. Istnieją oczywiście wyjątki (jak wszędzie) i to jest prawdopodobnie temat na zupełnie osobny post.

Modna zieleń

Moda na zieleń we wnętrzach bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła. Dostałam nią jak obuchem w łeb. Kiedy Paulina pomalowała na zielono ścianę w kuchni, oniemiałam i to nie ja jedna, bo   wtórowała mi kuzynka.  Później to już poooszłooo... Zielony rządzi. Co ciekawe, z czasem przestał mnie razić, a wręcz przeciwnie. Część odcieni bardzo przypadła mi do gustu, a niektóre aranżacje z zielenią  to   mistrzostwo świata. Kuchenna ściana Pauliny oswojona i jest spoko. Nie znaczy to, że walnę sobie w domu podobną.  Może kiedyś... ? Zielony trend będzie powoli zanikał, a ja dojrzeję w chwili, gdy na tapecie będzie zupełnie nowy pomarańczowy i pomaluję  z radością na zielono malutki stołeczek.

Doniczka, którą dziś pokażę, nawiązuje odrobinę do zielonego trendu, choć niezupełnie jest zielona i kupiona zupełnie z innego powodu. Szczerze? Ananasa mi przypominała. Mignęła też kiedyś na blogu, ale dzisiaj wygląda inaczej, bo ją podrasowałam, poprzez doklejenie nóżek.
Kawałeczki drewnianych drążków, pozostałych z projektu "regał z tac"(dla przypomnienia TUTAJ), nie mogły się zmarnować.
Może jest trochę dziwaczna, ale mnie się bardzo podoba.

doniczka ananas



doniczka na nóżkach

zielona doniczka,

nowa odsłona doniczki
moje rośliny, sukulent w nowej aranżacji
Na ostatnim zdjęciu widać sukulent w nowej aranżacji oraz nową paprotkę w wiszącej doniczce.
Dziękuję za uwagę. Wypoczywajcie i ładujcie akumulatory:)

poniedziałek, 15 maja 2017

W poszukiwaniu własnego stylu.

Mam styl, czy nie?

Prawdopodobnie jest tak, że nie każdemu zależy na wypracowaniu własnego stylu. Prawdopodobnie są i tacy, którzy  mają własny styl bez wysiłku. Prawdopodobnie można go sobie próbować wypracować, ale nie zawsze się to udaje. Ja chyba należę do tej ostatniej kategorii. Próbuję, a nie wychodzi.
Zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie odnalazłam własnego stylu, a może odnalazłam w jakimś stopniu, jak to właściwie jest, w czym tkwi problem, że się tak miotam.

sobota, 13 maja 2017

O porządkach i co z nich czasem wynika

Zapewne nie raz raz spotkaliście się ze złotymi radami dotyczącymi porządków i sprzątania. Napisano na ten temat książki, wiele postów na blogach, nakręcono program telewizyjny, więc ja nie zamierzam udzielać wam rad.

DIY ze spódnicy, co zrobiłam ze spódnicy

Osobiście nie często korzystam z rad innych, działam po swojemu, bo na drugie mam Samosia:)
Lubię porządek i czystość, ale bez przesady, jestem też bałaganiarą. Nie mam z tym problemu, nabałaganię i posprzątam, znów nabałaganię itd. W młodości sprzątanie było jak przygoda i trwało  w nieskończoność.

środa, 10 maja 2017

Zabawa w dekoratora

Drobiazg, a cieszy.

Postanowiłam pobawić się w dekoratora na wiosnę. Zdolności w tym kierunku nie wykazuję, ale podglądam i próbuję, a moją największą inspiracją jest ostatnio Paulina (Style Recital).
Wprowadziłam ostatnio kilka zmian w stylu życia i  wciąż szukam nowych dróg, by nie tkwić w rutynie i nudzie. Ma być przyjemnie, zaskakująco i niekoniecznie praktycznie, ma być fan.

Stolik do wszystkiego, czyli ikea hack

Stoliki z ikeły opatrzyły się, zawadzały i  w ogóle przestały pasować. Postanowiłam  jednak nie kupować kolejnego, tylko wymyślić coś z  materiału posiadanego. Od większego stolika wykręciłam nogi i wygrzebałam z kąta sosnową deskę, oczekującą od wieków na pocięcie. Podkładki, czy coś podobnego miały z niej powstać, ale czort to bierz, bo zapomniałam.
Nogi w bukowej okleinie przemalowałam na biało, bo nic innego nie przyszło mi do głowy, blat z deski na razie pozostanie goły. Wyszedł z tego skojarzenia zgrabny stolik do wszystkiego. Pod laptop, gdy zalegam na kanapie. Pod kawę, książkę, kwiatek. Może być mini barkiem i ławeczką do ekspozycji bibelotów. Lekki, poręczny, same zalety, o rany i znów praktycznie wyszło.


środa, 3 maja 2017

Fotel ogrodowy i kaktusy raz jeszcze

Fotel ogrodowy, jako pokojowy.

Muszę przyznać, że nie planowałam tej wiosny specjalnych zmian w moim domostwie, ale nie dało się inaczej. Marzyłam wprawdzie o kupnie jakiegoś odlotowego fotela, ale nie spodziewałam, że to tak szybko się nastąpi.  Model ten nie był tym jedynym wymarzonym, bo nie sądziłam że w ogóle stanie on na mojej drodze. Stało się to Jysku, który oferuje to cudo jako fotel ogrodowy za 150 zł. Mnie to nie przeszkadza, do złudzenia przypomina słynny model Acapulco, który kosztuje krocie. Co zaskakujące  bardzo wygodny i warto było dla niego zrobić małe przemeblowanie. Z pokoju wyleciała hand made-owa otomana, co wyszło wnętrzu na dobre, bo zrobiło się nieco luźniej.
fotel ogrodowy w mieszkaniu


środa, 26 kwietnia 2017

W pogoni za ideałem

Idealna nieidealna

kolorowy pokrowiec na pufę

Ujmując temat najprościej, stwierdzam, że jako młoda żona i matka miałam silne zapędy w dążeniu ideału i łatwo się domyślić, że gdy w jednej dziedzinie byłam bliska perfekcji, to cierpiały inne. Konkretnie, to  najłatwiej wychodziło mi ze sprzątaniem, praniem i innymi pierdołami. Przez te jakże "ważne obowiązki" marnowałam swoje zadatki na niezłą matkę i żonę. W pogoni za kurzem i strachem przed krytyką, marnotrawiłam cenny czas, który mogłam spędzać szczęśliwie.