niedziela, 10 grudnia 2017

December mood

Pierwsze przymiarki.

grudniowy nastrój, december mood

W końcu i ja poczułam ducha nadchodzących świąt.  Jak na mnie, to dosyć wcześnie, choć z drugiej strony może trochę późno, bo najlepsze pomysły już dawno na blogach i nie ma czym zabłysnąć. No właśnie zabłysnąć, w świątecznym nastroju najważniejszy jest uśmiech i błysk.
Dekoracje sezonowe traktuję lekko i najbardziej jarają mnie realizacje z materiałów już posiadanych. Gdy nie trzeba w nic inwestować (najwyżej trochę czasu), tylko w kilka chwil zorganizować duperelki i działać.
Niczego nie szkicuję, nie robię listy potrzebnych materiałów, wszystko leci na bieżąco.
Cała robota to pomalowanie gałązek i drewnianej podstawki w kształcie gwiazdy złotą farbką, która została mi po dekupażu. Gałązka świerku też potraktowana farbą, ale tego niestety na zdjęciach nie widać.
Kuchnię w tym roku  zdominowała różowa narzuta na ławce i wyszło bardziej skandynawsko. W pokoju natomiast zieleń i złoto, ale bardzo skromnie. Prawdopodobnie nie są wersje ostateczne. Przez dwa tygodnie wiele może się wydarzyć:)
Pozdrawiam ciepło:)


aranżacja świąteczna kuchni, scandi i róż

adwentowy świecznik scandi, dekoracja w kuchni

świąteczna kuchnia, dekoracja świąteczna

grudniowa kuchnia w świątecznym nastroju

zieleń i złoto, dekoracje na święta

dekoracyne lampki, zieleń i złoto

złote gałązki diy, nastrój, mood












sobota, 2 grudnia 2017

O tym jak nie kupuję i hand made się ratuję.

łapacz snów na plecach, haft na kurtce

Nie tak dawno normą było, że co sezon odbywałam z mężem rajd po sklepach. Wdawało nam się, że trzeba było kupić sobie coś nowego, sprawić sobie przyjemność i wydać trochę grosza. Aby nie zgromadzić zbyt wiele, postanowiliśmy, że za każdą nową rzecz przyniesioną do domu, jednej się pozbywamy. Zapełniałam kosz ubraniami,  butami i torbami w przyzwoitym stanie, bo tak było najprościej.
Sklepy i galerie powstawały jak grzyby po deszczu, więc korzystaliśmy z tego bezmyślnie, uważając, że to normalne. Odbijaliśmy sobie przy okazji lata siermiężnej młodości bez luksusów, a spirala chcenia się nakręcała.

wtorek, 28 listopada 2017

Pół roku bez mięsa. Czy weganizm mi służy?

Im człowiek starszy, tym czas szybciej leci. Niedawno rzuciłam mięso, a już pół roku od tamtej chwili minęło.
Pół roku to już wystarczający czas na wyciągnięcie pierwszych wniosków i podzielenie się nimi z wami.

pół roku bez mięsa


czwartek, 23 listopada 2017

Boho poduszka z bawełnianego dywanika.

Dywaniki i kilimy.

Szału nie ma, bo pomysł nie nowy, odgrzewam go, bo teraz bardziej pasuje mi do wystroju oraz dlatego, że poszłam dalej niż zwyczajne zszycie dywanika w kształt poduszki.
Mogę powiedzieć, że mam słabość do małych, plecionych dywaników i mam ich chyba z dwanaście licząc z pamięci, plus dwa szydełkowe własnej roboty. Będąc ostatnio w Ikei, znów przepadłam w dziale z dywanami. Mąż znalazł mnie z w kąciku z irańskimi kilimami, poduchami i dywanikami, ale to nic nie dało, bo chciałam tam zostać na zawsze. Próbował mnie z niego wywabić na różne sposoby. Na tik taki, na siku, prośbą, groźbą i na stówę. Stówa zadziałała, bo tyle kosztował maleńki kilimek, który przytuliłam i nie chciałam puścić. Dobra bez żartów, musiałam przysiąc, że to ostatni, po czym dwa kroki dalej zwinęłam jeszcze jeden za niecałą dyszkę.

 pomysł na poduchy w stylu boho hand made

sobota, 18 listopada 2017

Podkładka ze sztruksowej spódnicy. Recykling i DIY.

Pomyślałam sobie ostatnio, że nastała u mnie era podkładek, podstawek i tac. Kiedyś w domach rządziły serwetki, ale odeszły do lamusa, przynajmniej dla mnie. Babcia nakrywała serwetką nawet telewizor, poza tym kładła je niemal na wszystkich powierzchniach płaskich oprócz podłogi naturalnie. Mnie serwetki raczej przeszkadzały, zawsze wolałam przetrzeć powierzchnię z kurzu i dać sobie spokój z praniem, krochmaleniem i prasowaniem.
Taka cwana byłam, ale z czasem okazało się, że wazonu, czy kubka z kawą lepiej nie stawiać na "gołym" meblu, bo to dla mebli niezdrowe jest, zwłaszcza dla tych ze Szwecji.
Nastał więc czas handmadowych podstawek i podkładek. Mam ich na swoim kącie kilka i wszystkie je bardzo lubię. Łączą w sobie nutkę vintydżu, bo ręcznie robione i na szydełku oraz nowoczesność w postaci kolorów i formy. Okazało się szybko, że oprócz funkcji praktycznej są niebanalną ozdobą i urozmaiceniem w domowych "ustawkach". Poza tym każda jest inna, żadne tam komplety, bo zrobione z resztek i według własnych pomysłów. Inaczej było z drewnianymi, tu zgapiałam z netu i jeszcze mąż mi pomagał, bo od wyrzynarki trzymam się z daleka.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Pokój po zmianach.


Czasem mamy z małżonkiem wrażenie się, że w domu trwa niekończący się remont,  jednak jak się temu przyjrzeć, to tak naprawdę się  obijamy. Przez 17 lat pożycia raz pomalowaliśmy ściany w naszym pokoju raz na biało, raz wytapetowaliśmy na kolorowo, a po kolorowym szaleństwie nastało to, co ostatnio zamalowałam(liśmy).  Wygląda na to, że zmiana co cztery lata z okładem, mieści się w normie (nie za rzadko, nie za często). Uczucie ciągłego remontu bierze się zapewne  stąd, że jest robiony pomieszczeniami, własnym sumptem i nigdy w całości. Podłoga osobno, wymiana okien osobno, wymiana AGD itp. Poza tym w starym budownictwie nic nie jest proste. Przede wszystkim ściany nie są proste. Sufity i podłogi również, co rusz wyskakują niespodzianki, którym trzeba zaradzić i iść na kompromis z  własnym poczuciem estetyki,  "wiesz stary, to się opatrzy, za tydzień w ogóle nie będziemy tego zauważać", albo " najwyżej obrazek się powiesi".

środa, 8 listopada 2017

Stary regał nowe życie. Czy hand made jest zero waste?

Zero waste i moje hand made.

Malowanie.

zero waste i rękodzieło


Przy okazji malowania starego regału, myślałam o tym, jak to fajnie, że nie wyrzucam mebla na śmietnik, tylko odnawiam i używam nadal.  Och, ach jak cudownie. Tyle że  bardzo cudownie wcale nie jest, bo ja ten mebel pomalowałam farbą i jeszcze ohydna puszka po niej zostanie. Pędzli się nie czepiam, są wielorazowe. Nie wiadomo więc co gorsze, z tym że przeróbka jest na pewno tańsza.
Wiem, że najlepiej byłoby, gdyby regał został taki jaki jest. Jeśli nie może, to oddanie go spowoduje zakup nowego mebla, ale gdy pomaluję, nie kupię mebla, skorzystam z farby wodnej i wyrzucę puszkę. A  na początku wszystko wydawało się takie proste.
Idąc tym tropem, zaczęłam analizować wszelkie przejawy mojej działalności twórczej i jakie są tej działalności konsekwencje dla środowiska.