niedziela, 21 sierpnia 2016

Jak przerobić regał na szafkę?

Przeróbka regału, cała historia.

Bohaterką dzisiejszego postu jest zwyczajna szafka, która nie jest ani antykiem, ani nawet meblem vintage. Kupiona piętnaście lat temu, doczekała kolejnej zmiany i to na lepsze. Pierwotnie była regałem z otwartymi półkami, który stał przy łóżeczku małego Tymka i służył jako podręczny "baby-magazynek" na wszelkie dziecięce akcesoria. Gdy jego rola się zakończyła postanowiliśmy, przy pomocy piły, skrócić mebel do wysokości komody. Był to czas zmian, kolorów, pozbywania się nieciekawej  meblościanki i zachwytu Ikeą.
Wkrótce okazało się, że regalik średnio pasuje do reszty i trzeba  wymyślić dla niego nowe zastosowanie, bo przecież "szkoda wyrzucić".

Szafka na buty z regału.

Szafkę na buty mieliśmy na ten czas przedpotopową, dlatego mini regał, po przykręceniu  drzwiczek z marketu, stał się bardzo pojemną szafką na buty. Do niedawna szafka wyglądała tak:


Stała sobie spokojnie w takiej postaci aż do przemalowania przedpokoju na szaro (post o tym TUTAJ). Na tle szarości zaczęła kłuć w oczy swoim nieciekawym wyglądem. Na początek zamontowałam białe zasłonki, aby choć trochę zakryć żółty kolorek,  sosnowych drzwiczek, jednak paździerzowy korpus aż się prosił o nową szatę. I tak po latach szafka otrzymała nowy, oryginalny look. Boki zostały pomalowane, podobnie jak donica w szare  ombre, a górę szafki zwieńczył blat z sosnowych desek.
Myślę, że zmiana jest spora i szafka fajnie wpasowuje się w odnowionym przedpokoju.


szafka przed i po,  lifting szfki na buty,nowy blat z sosnowych desek

ombre na meblach i wewnętrzach


jak zrobić szafkę z regału


piątek, 19 sierpnia 2016

Niezniszczalny jeans

Narzuta jeansowa, duży projekt wymagający cierpliwości.

Fanką spodni jeansowych jestem odkąd pamiętam, w zasadzie chodzę w nich na okrągło i nie zmieniły tego nawet leginsy, które szturmem podbiły damską część narodu.
Latem zamieniam je na spódnicę jeansową, choć latem właśnie, częściej zdarza mi się outfit bez jeansu. Tak czy owak, dla mnie to najważniejsza i najbardziej uniwersalna część garderoby. Koszule i kurtki już tak mnie nie kręcą, bo aktualnie w szafie nie mam żadnej.
Niedawno moje zainteresowanie tą tkaniną znacznie wzrosło, był puf obszyty na jeansowo, korkowy przybornik z jeansową kieszonką oraz poducha w kształcie gwiazdy.
Z pewnością nie chciałabym żeby moje mieszkanie opływało dżinsem, ale uznałam, że narzuta z tej tkaniny będzie świetnie pasowała do pokoju syna (tego z pomarańczem na ścianach).
Jestem teraz na etapie zbierania i przygotowywania materiału, i obmyślania poszczególnych etapów pracy. Całość 100% recykling. Trzymajcie kciuki:)

Aby nie być gołosłowną i udowodnić, że jeans jest niezwykły, zobaczcie co wyszperałam w sieci, same perełki. Najbardziej zachwyciła mnie spódnica:)
Link do tablicy na pinterest.

Moja jeansowa narzuta ma wyglądać mniej więcej tak:

     http://www.pieceandquilt.com/2012/02/simply-denim-denim-quilt.html
(foto opublikowane za zgodą autora)

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Light letter po mojemu

Litera świetlna moim sposobem.

Light letter, to jedno z moich czterech marzeń oświetleniowych. Pozostałe trzy to: znana, czarna girlanda z żarówkami, cinema light box i treepod na trzech nóżkach. Muszę przyznać, że do lamp i wszelkiego rodzaju koszyków mam wielką słabość i chciałabym mieć wszystko, co wpadnie mi w oko.
Talentów elektromonterskich w sobie jeszcze nie odkryłam, dlatego nie poruszałam tematu lamp, aż do dziś...

Nowe DIY- lampa z kartonu

Zupełnie bez planu nabyłam w Ikei za 10 zł lampki na baterię i to właśnie one natchnęły mnie do pracy. Początkowo myślałam o podziurawieniu podobrazia i powtykaniu w owe dziurki lampek na przykład w kształcie serca, albo skonstruowaniu litery z drewna lub sklejki. Nie miałam jednak potrzebnych materiałów na stanie, a smętnie zwisające lampki "domagały" się zagospodarowania.
Postanowiłam zaryzykować i sklecić light letter z papieru. Jedno popołudnie i można cieszyć się z efektu.

Postęp prac.

litera z żarówkami

Robi się ze mnie prawdziwa królowa DIY.

świecąca litera
wieczorkiem

letter loghting

Light letter DIY

lampa w kształcie litery

litera lampa

robimy lampę z kartonu



robimy lampę z papieru

czwartek, 11 sierpnia 2016

komoda na nóżkach, nowe wcielenie

Komoda na nóżkach - miłość od pierwszego wejrzenia. 

Wspomniana komoda nie jest nabytkiem nowym, w mych progach zawitała ponad rok temu. Dostałam ją, zupełnie za darmo od przyjaciółki, która cieszyła się mebelkiem przez wiele lat i która wiedziała, że  jeszcze coś z niej "wycisnę". 
Miejsca w domu nie miałam, ale mnie to nie zraziło, miałam bliżej nie sprecyzowaną wizję i koniec.
Wizja z czasem się trochę rozmyła, komoda wylądowała w piwnicy (na krótko).
Problem polegał na tym, że obciążona psychicznie tysiącami inspiracji, nie byłam w stanie zdecydować jak ją potraktować. Niedowiarki czekały na to, że ją przemaluję, wytapetuję i w ogóle zrobię z niej zupełnie coś innego, a mnie podobała się właściwie taka jaka była.

Malowanie komody.

Pierwsza decyzja, to malowanie częściowe. Blat i boki na biało, a szuflady na czarno, szaro i łososiowo (chyba, bo łososiowy wcale nie doszedł do skutku). Szary jakiś, taki niebieski się wydawał i ten biały średnio mnie zadowalał, porzuciłam więc projekt na następne miesiące.

 

 Efekt końcowy.

Jak już nazbiera mi się kupa porzuconych i niedokończonych prac zbieram się w sobie i coś z tym robię. Dużo pracy przy tym nie miałam, bo ostatecznie zrezygnowałam ze zdzierania białej farby z blatu i boków mebla. Szuflady pomalowałam na czarno (wszystkie trzy) i dokręciłam czarne gałki. Drewniane gałki z marketu, także pomalowane.








Moim marzeniem jest ozdobienie komody wewnątrz, ale zapewne wieki miną zanim coś postanowię.


S.O.S- lato się kończy, 8 stopni nocą. Mam sny, że zima tuż, tuż, włóczki mi się pokończyły i szydełko odłogiem leży. Przekopałam jedyny sh w okolicy i z nici nici. I tu moja prośba nieśmiała, jeśli zbywają wam jakieś włóczki, chętnie przygarnę:)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Deska kuchenna ze skórzanym uchwytem.

Okazuje się, że zrobienie deski do serwowania ze skórzanym uchwytem, to bułka z masłem.


deska kuchenna

 Nie raz i nie dwa, pisałam  jaka to ze mnie praktyczna Gosia, ale nie zawsze tak jest. Dzisiaj zobaczycie moje wymarzone i niepraktyczne deseczki, które od biedy można użyć do serwowania. 
Fazę na piękne deski mam od dawna, a te naprawdę cudne sporo kosztują i gdyby nawet wpadły w moje ręce, to i tak służyłyby głównie do parady, bo żal byłoby je zniszczyć. 
Pamiętacie zapewne ananasa i pierwszą deseczkę ozdobną, którą mój mąż wyciął wyrzynarką w starej desce sosnowej. Dlaczego nie kupić nowej i nie powtórzyć dzieła?

Deska- łatwe DIY

Oprócz ananasa, z deski wycięta została strzałka i dwie deseczki kuchenne.
Wracając do niepraktyczności, to chodzi o to, że są z  drewna sosnowego i nie za bardzo nadają się do kontaktu z żywnością. Poza tym sosna jest miękka, więc żadne siekanie nie wchodzi w grę. 
Skoro tak, nic nie stoi na przeszkodzie żeby dorobić im jeszcze skórzane uchwyty. Wcześniejsze posty o skórzanych uchwytach TU i TUTAJ.
Gotowe deseczki olejowałam olejem kokosowym i pewnie jeszcze nie raz powtórzę zabieg. Myślę, że można serwować na nich niektóre produkty, albo ewentualnie dla pewności użyć skrawka pergaminu.
Reasumując, robota prosta, efekt super i koszty prawie żadne.  Niepraktyczne są, bo nie nadają się do konkretnego mycia, ale co tam.....

drewno i skóra

deska do serwowania

deska kuchenna ze skórzanym uchwytem,DIY

kuchenne deseczki diy

deseczki do serwowania

czwartek, 4 sierpnia 2016

Przed i po. Renowacja fotela z lat 70-tych.

   Fotel z lat 70-tych przygotowany do metamorfozy.

Wiem, że lubicie takie meblowe historie, dlatego wspomnę, że fotel dostałam od kuzynki. Zgarnęła go chyba z ulicznej wystawki. Wyglądał  dosyć strasznie, ale ja lubię te małe foteliki i lubię też wyzwania. Kuzynce trafił się w między czasie oryginalny Chierowski 366 na OLX -ie, dlatego ten oddała mi.
Po wniesieniu mebla do domu od razu zerwałam, to co na nim było i pozbyłam się tego. Niestety, maty kokosowej także. Nie wiedziałam wtedy jak wygląda taka mata i  nie znałam jej wytrzymałości. Mówi się trudno i szuka się części składowych do renowacji fotela.
Po obdarciu go z wielu warstw wierzchnich mebel wyglądał tak:

odnawiamy stary fotel z czasów PRL-u


Z założenia koszt miał być żaden, no dobrze, prawie żaden.  Potrzebowałam gąbki, tkaniny, owaty, albo czegoś, co ją zastąpi i takera.
Gąbka zdobyczna z materaca przyjaciółki. Okazała się za gruba, więc piłowałam, ją nożem do chleba w całej płaszczyźnie.
Tkanina, zakupiona przez internet, prawdziwa tapicerska rzecz w pięknym, szarym kolorze, cena za metr 23 zł.
Taker pożyczony, zszywki   ......

Zakres wykonanych prac

  •  zeszlifowanie starych powłok lakieru
  • przybicie pasów parcianych
  • dopasowanie gąbki
  • obszycie owatą
  • zabezpieczenie drewnianych części woskiem
  • pokrycie fotela tkaniną

    Fotel z PRL przed i po

    odnowiłam stary fotel



    odnowiony fotel z lat siedemdziesiątych

    Miałam gdzieś zdjęcia przed położeniem tkaniny obiciowej, ale gdzieś się zapodziały.
    Całość wyszła według mnie tak sobie, wciąż rozważam poprawki (a miało być WOW):(
    Dziękuję za poświęcony mi czas i życzę miłego dnia:)







poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Ombre dopadło i mnie

Ombre znam od bardzo dawna, głównie ze swetrów i innych czapeczek z cieniowanej, pentelkowej włóczki boucle, które z upodobaniem nosiły wszystkie ciocie. Myślę, że to dlatego ten trend  niespecjalnie mnie zainteresował. Włosy mam krótkie, więc ombre fryzjerskie odpada.  W naszym mieszkaniu nie znajdowałam dlań miejsca,  skutecznie i uparcie pomijałam więc wszelkie inspiracje.
Aż do chwili.....,właśnie, zdarza się czasem tak, że spływa na nas objawienie. Sama tego nie rozumiem, ale po TYM poście Izy z Colores de mi alma poczułam to nagle  w sercu i to dosłownie. Najbardziej urzekają mnie rozmyte ściany. Ściana w ombre nie potrzebuje już niczego, jest piękna sama w sobie.
Moja "tradżedy" polega na tym, gdzie to ombre upchnąć, najlepiej jeszcze dziś.

I jak to w życiu bywa,  będzie ono i u mnie. Mąż zmuszony do  przesadzenia kwiatka z powodu za małej doniczki, przyniósł ze strychu starą i brzydką donicę, którą szkoda wyrzucić, a strach u domu postawić.
Zastanowiłam się chwilę i pomyślałam, że na biało ją. W domu biała farba zawsze się znajdzie. Ale, ale- mam z pewnością i czarnej farby kapkę, to może jakieś czarne kropki, albo zacieki?.............. albo ombreeee!!!!

donica ombre

donica szarości ombre

cieniowana donica szary biały

cieniowana doniczka w szarościach

cieniowana, ombre doniczka
 Może nie jest to ombre idealne, ale tego typu farbą trudno uzyskać lepszy efekt.
Jak zwykle nie zrobiłam zdjęcia przed, na usprawiedliwienie mam to, że malowałam po nocy.
Doniczka była w podobnym stylu jak ta poniżej, obok kwiatek już po przesadzeniu.


Po donicy pomaluję tym sposobem boki pewnej szafki na buty, ale o tym innym razem:)
W ramach eksperymentu pomalowałam pomarańczowy wazonik w "zacieki".