poniedziałek, 26 czerwca 2017

Rozstrzygnięcie konkursu



 
 Konkurs nie cieszył się dużym powodzeniem i tu czuję się trochę zawiedziona. Poduszka jest naprawdę fajna. Ci, którzy sobie odpuścili niech żałują, bo nagroda będzie powiększona min. o takiego króliczka.


 Wracając do wyników ogłaszam, że zwyciężyła Karolina. Wypowiedź Karoliny ujęła mnie konkretami, a fragment o biżuterii wart zapamiętania.
Pozostałym uczestniczkom bardzo dziękuję za zgłoszenia i piękne wypowiedzi:)
 Zwyciężczynię proszę o podanie adresu do wysyłki na maila: m.gotowka@o2.pl


sobota, 24 czerwca 2017

Zero waste-postępy

To niesamowite jak różni są ludzie i ich podejście do tego samego problemu. Dla mnie zero waste to opamiętanie i wesołe wdrażanie w życie zdrowych i pomysłowych rozwiązań. W dodatku wcale mnie  nie ogranicza, tylko wyzwala z okowów plastiku i konsumpcji w kreatywny sposób.
 Nikt mi nagle nie zabronił używać jednorazówek, foli i plastiku, sama tego chcę i to jest klucz do sukcesu. Jak sam wybierzesz, to nie czujesz ograniczeń,  nie masz poczucia straty,  bo sam wybrałeś lepszą drogę. Dobra decyzja, która wiedzie ku lepszemu, nie jest ograniczeniem, tylko daje poczucie wolności.
Mąż na razie się czai. Gdy dałam mu szydełkową siateczkę na warzywa, stwierdził, że nie będzie jak jakiś dziadek-emeryt do własnej siateczki niczego pakował. Zmilczałam i nie zrobiłam sceny. Na targ przezornie pojechałam sama i zrobiłam zakupy do własnych woreczków.  Sprzedawca się cieszył, bo na eco-bazarku nie mogą używać foli.
Mąż się ze mnie natrząsał i twierdził, że moje jabłka ekologiczne, które kupiłam na ocet jabłkowy, wcale nie są ekologiczne i tylko daję się nabijać w butelkę.
Octu jabłkowego po rozcieńczeniu  z wodą będę używać do przemywania i odświeżania twarzy. Rezygnuję tym samym z micerali w plastikach. Płyn wielozadaniowy z octu i cytryn w szklanej butelce po kubusiu.
Makijaż zmywam olejkami, pomagając sobie dobrym, naturalnym mydłem w kostce. Mydło zapakowane  w kartonik, a olejki w szklane buteleczki. Okazuje się, że przy takim demakijażu moja skóra nie potrzebuje żadnych kremów. Bez żalu rezygnuję z mydeł w płynie w plastikowych kubłach na rzecz naturalnych mydeł w kostce o prostym składzie. Mam tłustą cerę i zainteresowało mnie bardzo mydło z Aleppo z oliwy z oliwek z dodatkiem olejku laurowego. Nie kupie go jednak póki nie zużyję tych, które mam. Płatki do demakijażu oczywiście wielorazowe. Kończy mi się niedługo dezodorant w sztyfcie, ale jestem już przygotowana i mam już składniki na ekologiczny dezodorant z oleju kokosowego, sody, skrobi ziemniaczanej i wosku pszczelego.
Rozważam też odstawienie  balsamu do ciała i szamponu, oba pakowane w plastikowe kubły, na coś  bardziej zerowastowego. Może zrobię sobie jakieś mazidło i kupię mydełko do włosów, na razie zużywam, to co mam.
dezodorant DIY, demakijaż zero waste



Za pomocą TYCH torebek śniadaniowych i TYCH chust, całkowicie wyeliminowałam papier i woreczki śniadaniowe. Myjki ze sznurka i szmatki wielorazowe wykurzyły z kuchni gąbki i kupne ściereczki. Do mycia dzbanka na napoje zmajstrowałam na szydełku zabawny i przyjazny dla środowiska wyciorek na drewnianym kijku. Mąż się uśmiał:)

sprzątanie zero waste, ekologiczne ściereczki DIY


Bardzo ograniczyłam kupowanie wody w plastiku, której  picia zaprzestałam. Mąż zamiast zgrzewki, jak dawniej, kupuje butelkę lub dwie dla siebie. Mam nadzieję, że jak kupię dzbanek z filtrem, pozbędzie się obiekcji i zacznie pić filtrowaną kranówkę. Syn od czasu do czasu wyskoczy z hop colą, więc widzicie, że nie terroryzuję rodziny i nie popadam w obłęd.
Nie mam pomysłu na płyn do naczyń, a mycie octem mi nie leży, dlatego robię jak dawniej, rozcieńczam go i używam bardzo oszczędnie.
Odzyskuję słoiki, kiedyś (o wstydzie) zdarzało mi się wywalić do zmieszanych niemyty słoik z resztką zepsutej zawartości wraz z nakrętką:(:(

Zapraszam na mój konkurs, który trwa do jutra, do północy. Pozdrawiam Was ciepło:)



środa, 21 czerwca 2017

Deku skrzyneczka na ...

O dekupażu zapomniałam prawie, nie ma zainteresowania i jakoś się nie składa. Sama  też nie mam na razie potrzeb z nim związanych, ale kto wie...
Moje myśli krążą teraz wokół weganizmu i idei zero waste. Dekupaż raczej zero waste nie jest. Farby w tubach, kleje i lakiery. Nie jakieś wielkie ilości, ale jednak. Dobrze, że skrzynka drewniana.

Niespodziewanie poproszono mnie o zrobienie skrzynki na prezent.  Wybrałam mój ulubiony motyw filiżanki. Jest bardzo wdzięczny, uniwersalny i delikatny, a przy tym nieoklepany. Reszta w odcieniach błękitu. Cieniowanie osiągnięte metodą suchego pędzla.
Do ozdabiania wybrałam herbaciarkę, ponieważ była głębsza niż zwyczajne szkatułki. Deseczki, które dzielą wnętrze, można z łatwością wyjąć, jeśli okażą się niepotrzebne.
Wieko po ozdobieniu czterokrotnie lakierowane, co daje piękne, błyszczące i gładkie wykończenie.

herbaciarka dekupage, skrzyneczka dekupaż

ozdobna skrzyneczka na prezent ozdobiona metoda dekupage

niedziela, 18 czerwca 2017

Zero waste w czasie oscrapowanym

Zero waste  u mnie.

W wyzwanie zero waste zaangażowałam się na dobre. Wciąż poszukuję sposobów na ograniczenie wytwarzanych przeze mnie śmieci. I choć wiadomo, że na 100% się nie da, to warto próbować i robić ile można.
W związku z tym pojawiły się u mnie takie oto wynalazki.

 Chusty do owijania żywności.

 Są nasączone woskiem pszczelim i są wielorazowe. Wystarczy je przepłukać w letniej wodzie. Mają delikatny zapach, który nie przechodzi na jedzenie. Używam ich do owijania chleba i ciasta i pieczonych pasztetów warzywnych itp. Można w nie również zapakować kanapki do pracy i wiele innych. Chusty zrobiłam sama z bawełnianej tkaniny i wosku pszczelego, który starłam na tarce i wtopiłam w materiał  za pomocą żelazka. Instrukcje znalazłam w internecie. Dzięki temu cudownemu wynalazkowi odpadły mi wszelkie woreczki do przechowywania żywności, a folia aluminiowa straciła rację bytu. Choć folii alu i tak nie używałam wiele. Jeśli spodobały wam się woskowane chusty wygooglajcie  beeswraps:)woskowany wrap. chusta nasączona woskiem pszczelim diy,beeswax wrap

Woreczki na pieczywo.


Chleb dostał także specjalne woreczki materiałowe. Jeśli ma poleżeć trochę dłużej, podwójna ochrona nie zawadzi. Woreczki foliowe baj, baj :)

bawełniane worki na pieczywo diy

woreczki na chleb, wielorazowe, bawełniane diy

Miękka przykrywka DIY.

Do przykrywania miseczki  zamiast folii spożywczej, czy aluminiowej uszyłam berecik z bawełny, który od wewnątrz posiada warstwę z woreczka po mrożonkach. Woreczek nie został wyrzucony i posłuży mi jeszcze długie miesiące.

wrap na salaterkę, bawełniany  diy

\wrap na miseczkę diyWielorazowe płatki do demakijażu.

Samodzielnie uszyte przechowuję w pudełku po lodach. Do kompletu siatka do prania tych maleństw, żeby się nie gubiły.
Te w kwiatki używam i zdają egzamin, ładnie się dopierają. Druga partia w pojemniczku z jeansu będzie dodatkiem do nagrody w moim konkursie TUTAJ


demakijaż zero waste, płatki wielorazowe diy


Ciasteczka z wytłoczek.


Idea zero śmieciowa natchnęła mnie także do produkcji mleka roślinnego, po której zostają wytłoczki kokosowe, migdałowe, które po dodaniu odrobiny oleju kokosowego, kakao i miodu przemieniają się we wspaniałe ciasteczka. Migdałowo jaglane są the best. Na zdjęciu pozują, kokosowe na bawełnianych szmatkach, które mają poważnie zredukować zużycie ręczników papierowych.

zero wastowe ciasteczka z wytłoczków

Wosk pszczeli raz jeszcze.

Z odrobiony wosku, oleju kokosowego i kawałeczka pomadki zrobiłam błyszczyk:)

wosk pszczeli, błyszczyk domowej roboty

Kwaśny koniec 

Końcówka posta będzie ciut kwaśna. Nastawiłam bowiem pierwszy raz ocet jabłkowy. Gotowy kosztuje kilkanaście złotych, więc....  Jabłka przyniesione z gdańskiego eco bazaru zostały uduszone i wykorzystane jako dodatek do racuchów, a z obierek i środków ma być ocet. Na razie tak malutko, bo boję się, że się nie uda.

ocet jabłkowy, pierwsza próba

Spirytusowym octem zalałam resztki cytryny na ekologiczny płyn do czyszczenia. Koniecznie chciałam wypróbować jego skuteczność. Ocet kupiłam w szkle, więc jak się uda  śmieci będzie dużo mniej.
Pozdrawiam serdecznie i dziekuję Wam za każdą wizytę i komentarz. Zapraszam na mój konkurs ekologiczny:)

płyn do sprzątania z octu i cytryn



wtorek, 13 czerwca 2017

Zapraszam na konkurs

Zapraszam na konkurs.

Postanowiłam przerobić wszystkie resztki włóczki i tkanin, które mam w domu. Chcę  mieć świadomość, że nic się nie zmarnowało i oczyścić pudła z niekiedy zapomnianymi zasobami. Nie ma tego tak dużo, bez przesady, ale zawsze.  
Znów stuprocentowy upcycling, poszewka na poduszkę. Poszewka jest okrągła, bo  okrągłe, szydełkowe najbardziej mi się podobają. Po raz kolejny połączyłam moje ulubione materiały, włóczkę i jeans. Nietrudno się domyślić, że i szycie ręczne było, stuprocentowe hand made. 
Chętnie zatrzymałabym ją dla siebie, ale tak dawno nie było w czasie oscrapowanym konkursu, że wstyd. Będę dzielna i oddam ją zwycięzcy  w moim konkursie.

Zapraszam na konkurs
Regulamin jest taki:
- Konkurs organizuję ja - Gosia Cash.
- Konkurs odbywa się na blogu Czas oscrapowany.
- Do zabawy można zgłosić się do 25.06.2017 do godz. 24.00.
- Rozstrzygnięcie przeze mnie  26.06.2017.
- Nagrodą jest przedstawiona na zdjęciach poszewka na poduszkę hand made.
- Aby wziąć udział należy wpisać w komentarzach chęć uczestnictwa i odpowiedzieć na pytanie: Jak dbasz o środowisko naturalne?
- Zwycięzcę zostanie wybrany przez dwuosobowe jury.
- Nagroda może być wysłana tylko na  adres krajowy.
- Mile widziane info o konkursie oraz  powyższe zdjęcie  na blogu uczestnika lub innym koncie społecznościowym. 



 okragła poszewka hand made do wygrania





szydełko plus jeans, poduszka diy


sobota, 10 czerwca 2017

Z workiem DIY na wojnę.

Nigdy nie byłam społecznikiem. Nie miałam też potrzeby dorzucać swoich trzech groszy do każdej "ważnej" dyskusji. Nie demonstrowałam, nie ciągnęło mnie do  manifestowania poglądów na szerszą skalę.  Dużo za to myślę, obserwuję i robię swoje. Moja awersja  do zgromadzeń, wieców, pochodów  i innych spędów nie zmalała od lat.  Czarne piątki i noce muzeów także nie dla mnie. Nie polecę gdzieś tylko dlatego, że inni lecą. Nawet słowo wspólnota mnie odrzuca, nie chcę do  niczego  należeć, zależeć i być  uwspólnotowiona (zdaje się, że nie ma takiego słowa.) Tłum nie kojarzy mi się z bezpieczeństwem tylko wręcz odwrotnie.
Całe życie staram się myśleć, wybierać, decydować i  idzie to na moje sumienie.  Mimo zamiłowania do spokoju nie stoję z boku, gdy widzę, że kogoś biją  i wtrącam się jak na razie z powodzeniem.
Żyłam tak, aż do dnia, w którym poczułam wspólnotę  z naszą zaśmieconą i zdewastowaną planetą. Mój spokój, do którego uciekałam, został na zawsze zmącony. Jak to się stało, że brodzimy w śmieciach? Po filmie o Bangladeszu nigdy już nie kupię ubrania z sieciówki, która szyje w Azji.  Jakieś słuchy dochodziły do mnie wcześniej, ale wyobraźnia nie zadziałała. Jeżuniu, jaka ja głupia byłam, gdy latałam  po galeriach i topiłam ciężko zarobioną kaskę w szmatach, że przyłożyłam  do tego rękę.
Korporacje  po trupach ludzi i zwierząt minimalizują koszty i zwiększają zyski,  i srają w nasze gniazdo.
Może, zamiast zakazywać ludziom żyć jak chcą, (tu piję do rządzących) lepiej ustawami zamienić i PRODUKCJĘ mleka, jaj i mięsa w moralne hodowle zwierząt, zapewniając im godziwe warunki. Jak widzę, co człowiek ze zwierzęciem potrafi dla forsy zrobić, to wstydzę się, że jestem człowiekiem. Krowa na przykład,  w mlecznym interesie nie jest dla producenta  miłym i delikatnym psychicznie zwierzęciem, tylko maszyną do rodzenia cieląt i produkcji mleka,  przede wszystkim musi być wydajna. Maszynie szwendanie się po łące i skubanie świeżej trawki nie przysługuje. Przydatność  przemysłowa takiej krowiej,  mlecznej maszyny to około 5 lat, podczas gdy krowa traktowana  przyzwoicie  może żyć nawet 20-25 lat. A ja lubię krowy, mają piękne oczy i dobrą energię.
Cholera, mleka też nie będę piła.
Podjęłam poważne wyzwanie, z całymi jego konsekwencjami, zaczęłam się zbroić  na wojnę z folią i plastikiem. Dzisiaj w sklepie pomidory  tylko w zafoliowanych tackach i w kubkach plastikowych, nie kupiłam. Kupiłam ogórka i cukinię bez opakowania. Teoretycznie  mam wybór,  konkurencja i te rzeczy, ale prawda jest taka, że wcale nie mam wyboru i  muszę kupować to, co jest, czy to w Lidlu, Netto albo Biedronce.  Małych sklepów już nie ma, przegrały.
Koniec z kupowaniem wody butelkowanej w plastiku, kranówkę  będę piła, ta wcześniej zamrożona i rozmrożona jest bardzo zdrowa i wspaniale smakuje.
Wyrzuciłam dzisiaj z grubsza, co leży mi na wątrobie, dlatego teraz coś na uspokojenie. Szydełkowanie, lepsze na nerwy niż setka i  relanium.
Początek wyzwania  będzie przyjemny i prosty. Woreczki wielorazowe na zakupy warzywne z resztek włóczek.
Pierwsze zakupy zero waste za mną.  Niestety soja i cieciorka jednak w foli:(

zakupy zero waste, szydełkowe woreczki na zakupy


zakupy bez foli, woreczki siatkowe na warzywa diy

życie bez śmieci, woreczki na zakupy zero waste










niedziela, 28 maja 2017

Osłonka na doniczkę z jeansu

Post mógłby być krótki i tylko na temat poczynionej doniczki, ale jak we wpisie jest mało słów to nie zaistnieje w wyszukiwarce i będą słabe wyniki. Muszę jakoś to jedno zdanie rozciąąąąągnąć, choćby i nie na temat było.
Więc? Wiem, wiem nie zaczyna się zdania od więc, no to może o niczym, albo o pogodzie. Narzekać nie można, w Gdańsku pogoda plażowa, chmurki na niebie żadnej, ubrania można kuse włożyć, nogi pokazać, na nogi sandały i labada. Nogi mam wszak jak sarenka, szkoda tylko, że nie takie zgrabne, a owłosione:):)
Urodziłam się w spodniach i jest to moje ukochane odzienie,nie mogę jednak prażyć się latem w galotach, dlatego sezon uważam za otwarty. Nóżki gładkie i nawilżone, piętki wygładzone.


Mam czasem taki odpał, że siedzę i wsmarowuję, wsmarowuję i wsmarowuję, godzinami. Jestem jak  foka. Do balsamu dodałam odrobinę oleju kokosowego, mogę brać udział w damskich zapasach, bo z każdego uścisku się wyślizgnę.
Dobra, koniec zagadywania, doniczkę uszyłam, a właściwie osłonkę. Spód okrągły, reszta z klinów. Ułatwiłam sobie, bo szwy wywalone na wierzch i postrzępione i efekt całkiem, całkiem. Kwiatów przybywa, kupujemy, coraz to nowe donice, a ciągle czegoś brakuje. Jeansową mam już jedną w pokoju syna, dlatego druga i całkiem inna nie zawadzi. Stare portki i godzinka szycia ręcznego i oto ona.

Dzinsowa doniczka hand made

doniczka z jeansu, uszyta z klinów
Poniżej górnej krawędzi wszyłam dodatkową obręcz, pasek z materiału, co zobaczycie jeśli tylko troszkę wytężycie wzrok. Zabieg ten ma pomóc w utrzymaniu formy osłonki.
Dziękuję Wam moje drogie za odwiedziny i budujące komentarze. Pozdrawiam ciepło:)